Mój Spirytyzm...

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Nikita » 02 wrz 2014, 13:16

Achil to bardzo ciekawe wydarzenia...mi sie wydaje, ze skoro czules taki wewnetrzny blogi spokoj to musial byc jakis dobry byt. Byc moze to byl twoj duch opiekunczy. Moze kolor czarny wcale nie musi oznaczac czegos zlego?

Napisales, ze nie uznajesz autorytetow...ja uznaje niektore autorytety....takich naprawde madrych i swietych ludzi....Sa tacy ludzie, w ktoryc obecnosci czuje sie sile intelektu lub cieplo serca i wielkos ducha....Ale tez nie potrafie uwierzyc w cos tylko dlatego , ze inni w to wierza....staram sie sprawdzac i szukac ..Pozdrawiam...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Achill » 02 wrz 2014, 13:47

Nikita pisze:Achil to bardzo ciekawe wydarzenia...mi sie wydaje, ze skoro czules taki wewnetrzny blogi spokoj to musial byc jakis dobry byt. Byc moze to byl twoj duch opiekunczy. Moze kolor czarny wcale nie musi oznaczac czegos zlego?

Nie wiem, dopiero szukam odpowiedzi.

Nikita pisze:Napisales, ze nie uznajesz autorytetow...ja uznaje niektore autorytety....takich naprawde madrych i swietych ludzi (...)Ale tez nie potrafie uwierzyc w cos tylko dlatego , ze inni w to wierza....staram sie sprawdzac i szukac

Na to nam dano rozum, żeby z niego korzystać. Nie chodzi o negowanie wszystkiego jak leci ale również nie o bezkrytyczne akceptowanie.
Nikita pisze:Sa tacy ludzie, w ktoryc obecnosci czuje sie sile intelektu lub cieplo serca i wielkos ducha

Ja nazywam to siłą człowieczeństwa, nie autorytetem. Ale to już oczywiście kwestia osobistego odbioru i interpretacji. W gruncie rzeczy mówimy o tym samym.

Rownież pozdrawiam wszystkich i dziękuje, za odpowiedzi. Jesteście naprawde sympatyczną grupą ludzi.
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Xsenia » 02 wrz 2014, 14:15

Achill nie myśl, że ci nie wierzę, lub myślę że oszukujesz. :) Wiem, że szczerze wierzysz w to co widziałeś. Ale wiem też co powiedzieliby realiści. Byłeś zmęczony, przepracowany, twoje oczy też były przemęczone. Był prawie ranek. Mogłeś przysnąć, choć tobie się wydawało, że jesteś przytomny. Mogłeś mieć tak zwane "mroczki" przed oczami (zmęczone oczy tak mają). Zmęczony umysł też potrafi płatać figle :) I można tak dalej i długo :)
Pomimo wszystko ja też wierzę w duchy, choć z żadnym nie stałam twarzą w twarz :) Większość "duchów", które widziałam, to raczej kątem oka i również nie mam wystarczających dowodów na ich istnienie :) To po prostu kwestia wiary. :)

Achill pisze:Nie wiem, dopiero szukam odpowiedzi.

No i super :D właśnie o to chodzi. O wyciąganie własnych wniosków z tego co widzisz, czujesz, czytasz, słuchasz :)

Achill pisze:Nie chodzi o negowanie wszystkiego jak leci ale również nie o bezkrytyczne akceptowanie.

No dokładnie :) Tutaj spotkasz się i z bezkrytyczną wiarą, i z podważaniem każdego słowa :) Każdy ma swoje zdanie. Najważniejsze to szanować każde podejście i wolność wyboru innych ludzi.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Achill » 02 wrz 2014, 15:42

Xsenia pisze:To po prostu kwestia wiary. :)


dla tych ktorzy w pełni doświadczyli kontaktu/manifestacji myślę, że to juz nie jest kwestia wiary a przekonania. Jeżeli oni wciąz rozpatrują to w kategoriach wiary to znaczy, że są wciąż w głębi serca sceptycznie do tego nastawieni, że wciąż mają jakieś "ale".
Tłumić potrzeby pospolite (...) materialne; stwarzać potrzeby intelektualne i podniosłe. Zmagać się, walczyć (...) za postęp ludzi i światów.(...) Kochać prawdę i sprawiedliwość (...) miłosierdzie, życzliwość, oto tajemnica szczęścia (...) oto obowiązek
Awatar użytkownika
Achill
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1177
Rejestracja: 29 sie 2014, 10:57

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: 000Lukas000 » 07 wrz 2014, 06:31

Achill pisze:
Xsenia pisze:To po prostu kwestia wiary. :)


dla tych ktorzy w pełni doświadczyli kontaktu/manifestacji myślę, że to juz nie jest kwestia wiary a przekonania. Jeżeli oni wciąz rozpatrują to w kategoriach wiary to znaczy, że są wciąż w głębi serca sceptycznie do tego nastawieni, że wciąż mają jakieś "ale".


zgadzam się, ja tak mam, sceptyk do bólu. :lol:
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: czarnyMag » 05 gru 2014, 22:10

Mam takie pytanie: czemu seans spirytystyczny nam nie wychodzi jak nie jesteśmy medium a w okultyzmie są i manifestacje i potem próby tzw. opętania? Innymi słowy czemu początkujący spirytysta który chce sprawdzić cokolwiek musi brnąć w okultyzm? 4 lata się bawiłem w spirytyzm i nic. W końcu krew mnie zalała i poszedłem tam gdzie teoria przechodzi w namacalny dowód (musiałem przeżyć te całe horrory by potwierdzić istnienie drugiego wymiaru)!
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Obserwator » 05 gru 2014, 22:55

czarnyMag pisze:Mam takie pytanie: czemu seans spirytystyczny nam nie wychodzi jak nie jesteśmy medium a w okultyzmie są i manifestacje i potem próby tzw. opętania? Innymi słowy czemu początkujący spirytysta który chce sprawdzić cokolwiek musi brnąć w okultyzm? 4 lata się bawiłem w spirytyzm i nic. W końcu krew mnie zalała i poszedłem tam gdzie teoria przechodzi w namacalny dowód (musiałem przeżyć te całe horrory by potwierdzić istnienie drugiego wymiaru)!



Mam wrażenie, że mylisz dwa zjawiska: okultyzm ze spirytyzmem ( oczywiście mam na myśli Crowleyowską wersję okultyzmu). Zasadnicza różnica w podejściu poznawczym polega na tym że okultyzm jest hermetyczny i polega na wierze w przekazane "instrukcje" mające na celu zapanowanie swoją wolą nad zjawiskami "nadprzyrodzonymi". ( zwykle trzeba wejść na pewien stopień wtajemniczenia, aby się dowiedzieć co i jak robić )
Spirytyzm to zagadnienie obserwacyjno - poznawcze polegające na sceptycznej ocenie możliwych form manifestacji i przekazów, w celu uniknięcia na przykład zjawiska autougestii lub zwykłego oszustwa. Jego metody badawcze są jawne i nie ma żadnych stopni wtajemniczenia, rytuałów czy zakazu przekazywania wiedzy profanom. Wręcz przeciwnie. Wiedza na temat spirytyzmu jest ogółnodostępnym wspólnym dobrem .
Poza tym w kontaktach z drugą stroną mamy średnią mozliwość narzucenia własnej woli. Najprostsze podobieństwo to kontakty z przedstawicielami obcej cywilizacji. Jeśli chcą, skontaktują się, jeśli nie, najwyżej człowiek posiedzi sobie w miłym towarzystwie przyjaciół wokół stołu ;) :)
Dlaczego trzeba być medium ? A dlaczego trzeba mieć sprawny wzrok, żeby zobaczyć wschód słońca ? ;) :)
"Żeby zdobyć wiedzę, trzeba studiować. Żeby zdobyć mądrość, trzeba obserwować."
 Marilyn vos Savant
Awatar użytkownika
Obserwator
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 292
Rejestracja: 03 paź 2014, 22:48
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: czarnyMag » 06 gru 2014, 00:02

Tylko czasami ktoś jest "Tomaszem". Czasami by w coś uwierzyć trzeba sprawdzić - nawet jeżeli jest to niebezpieczne. I wcale nie trzeba być wtajemniczony - wystarczy mieć szczęście czyli być "głupim" :)
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Obserwator » 06 gru 2014, 00:50

Bardzo skróciłeś swoją myśl, więc nie wiem czy dobrze ją zrozumiałem.

Jesli jesteś "niewiernym Tomaszem" to bardzo dobrze o tobie świadczy. Niczego w życiu nie należy przyjmować na wiarę, ale wszystko trzeba sprawdzać i przepuszczać przez sito własnego umysłu. Nie wolno jednak zamykać się w jednym, jedynie słusznym światopoglądzie, tylko trzeba szukać, analizując wydarzenia i fakty.

Na moment zapomnijmy o tym czym jest spirytyzm. Załóżmy że prawie dwieście lat temu doszło do manipulacji i moda na wirujące stoliki oraz rozmowy z duchami to był jeden wielki spisek iluzjonistów chcących zarabiać na ludzkiej naiwności. Ba !- na pewno było wielu takich, skoro pojawiła się salonowa moda na seanse. Mniej więcej na tym poziomie konczy się wiedza osób, które zamknęły się w swoich jedynie słusznych poglądach, nie zadając sobie trudu analizy tego, co tak naprawdę się wydarzyło. Dlaczego ? Bo po pierwsze później za sprawę wzięło się kilku naukowców, którzy wykryli oszustwa, ale też przekonali się, że w tym szumie informacyjnym, są zjawiska których nie sposób wytłumaczyć w inny sposób jak inteligentne manifestacje jakiejś siły. Zaczęli badać te zjawiska (te prawdziwe). To niemożliwe, żeby tak wielu naukowców (często z dużym dorobkiem na polu nauk ścisłych) nie umiało zabezpieczyć się przed próbami oszustw. Z tych seansów sporządzano dokładne protokoły,odbywały się w kontrolowanych warunkach, więc nawet teraz można przeczytać jak przebiegały, w jakich warunkach i jakie zastosowano środki ostrożności mające zabezpieczyć przed oszustwami.
Zastanów się na ile jest prawdopodobne, aby tajemniczy iluzjoniści spiskowcy przez tak długi okres i na światową skalę mogli wprowadzać w błąd badaczy oraz naukowców z wielu krajów. Jakich musieliby uzyć środków i jakimi wpływami światowymi dysponować. Poza tym spirytyzm wcale się nie skończył, kiedy minęła moda na seanse.
Wciąż się rozwija, tylko tyle, że Europa zdominowana przez naukowy redukcjonizm jest specyficznym miejscem, w którym nie dostrzega się współcześnie istniejących zjawisk - nawet nie dostrzega się specjalnie potrzeby poznania ludzkiej duchowości. Nikomu nie przeszkadza fakt, że zjawiska spirytystyczne wciąż się manifestują. Przyjmując więc tezę o oszustwie, iluzjoniści spiskowcy ( a właściwie ich wnuki i prawnuki) musieliby działać do dziś, a spirytyzm byłby niewiarygodnym światowym wielowiekowym spiskiem :lol: Tylko że takie założenie kłóci się ze zdrowym rozsądkiem :)
"Żeby zdobyć wiedzę, trzeba studiować. Żeby zdobyć mądrość, trzeba obserwować."
 Marilyn vos Savant
Awatar użytkownika
Obserwator
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 292
Rejestracja: 03 paź 2014, 22:48
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Mój Spirytyzm...

Postautor: Mirek » 06 gru 2014, 08:56

czarnyMag pisze:Tylko czasami ktoś jest "Tomaszem". Czasami by w coś uwierzyć trzeba sprawdzić - nawet jeżeli jest to niebezpieczne. I wcale nie trzeba być wtajemniczony - wystarczy mieć szczęście czyli być "głupim" :)

Czasami nie trzeba sprawdzać aby w coś uwierzyć. Czy sprawdziłeś kiedyś, że ustanie pracy serca prowadzi do śmierci? Jeżeli nie, to skąd wiesz, że gdy serce nie bije człowiek umiera?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości