autor: gaba75 » 15 cze 2014, 17:22
Jestem istotą społeczną i co za tym idzie spotykam się z ludźmi, wchodzę z nimi w interakcję, komunikacje itp. To jak to się ma do samodzielnego siewu i zbierania plonu?
Chcemy iść na spacer we dwoje. Zgadzamy się oboje że tego chcemy w tej samej minucie. Czy za to co się wydarzy na tym spacerze odpowiada jedna osoba?
Albo np. Jedziemy autokarem na wczasy. Jeden z podróżujących zajmuje uwagę kierowcy rozmową, choć ten powinien obserwować jezdnię. Kto jest winny jesli wydarzy się wypadek?
para młodych ludzi bierze ślub,obojętne, czy jest to cywilny czy kościelny ślub. Przyrzekają sobie oboje różne rzeczy,które nie maja całościowego pokrycia w ich późniejszym życiu, kto jest odpowiedzialny za rozpad?
lub
Para ludzi decyduje się na seks bez zabezpieczenia,przy czym oboje są dorośli i świadomi konsekwencji. Kto zatem jest winny tym konsekwencjom, czyli np zarażeniu czymkolwiek, czy ciąży, kobieta czy mężczyzna?
Więc nie biorę pod uwagę tego że mam sama siebie winić za wszystko.
Jesli dziecko rodzi się z chorobą, to kto za to odpowiada, sama matka czy sam ojciec? A może lekarz? A może samo to biedne dziecko? bo karma? Bo tak miało być.
A jeśli kierowca wsiada za kierownicę pijany w sztok, a jego towarzysze libacji, trzeźwiejsi widząc to nie reagują, tak jak powinien zareagowac zdrowo myslący człowiek, to kto jest winny?
Inna sytuacja jesli tenże pijany kierowca wsiada do auta wychodzi z libacji zapewniając swoich towarzyszy, że nie brał samochodu i wraca np autobusem do domu, po czym kieruje się już nie widziany przez kolegów do swojego pojazdu wsiada za kierownicę i powoduje wypadek, co wtedy? kto jest odpowiedzialnym w takiej sytuacji,a może lepiej powiedzieć co spowodowało taki stan rzeczy?
Musiałabym lepiej pomyśleć kiedy odpowiadamy za coś sami, bo nic mi do głowy nie przychodzi.
jeszcze jedna sytuacja.jesli dziewczyna postanawia udać się po urodzinach koleżanki, w nocy, sama do domu, jest trzeźwa, droga do domu prowadzi przez las, koledzy proponują jej że odprowadzą ona nie bardzo chce i oni też zostawiają ją z tą decyzją, bo woli iść sama, ze względu na brak zaufania do tychże ludzi, idąc samotnie napotyka gwałciciela na swojej drodze,zdarza się sytuacja traumatyczna dla dziewczyny i kto jest temu winien, dziewczyna czy koledzy którzy wiedząc że nie powinna po nocy chodzić sama wypuszczają ją?
Powiem tak, dla mnie we wszystkich sytuacjach jest jakaś współodpowiedzialność. Każda z tych sytuacji rodzi pytania, po zadaniu których zgłębiana jest jakaś wiedza na dany temat. Ale wychodzi na to,że nikt nie powinien odpowiadać sam za swoje czyny.
Ludzie powinni być sprawiedliwi, brać pod uwagę fakt, że nie zyjemy sami na świecie i że każdy każdemu jest potrzebny i każdy powinien byc tego świadomy. Ale niestety, spotykamy róznych ludzi i różne sytuacje a do tego prawo jest bezlitosne.