chodzi tu o ducha mojej zmarłej prababci. Jakies 2 lata temu mialam troche problemow. Nie radzilam sobie ze wszystkim. Wieczorami zwyczajnie plakalam w poduszke. W pewnym momencie przysnila mi sie prababcia i powiedziala, zebym przestala plakac bo ja i tak sobie poradze. Ona niestety nie moze mi udzielic pomocy, gdyz sa inni, ktorzy sa bardziej potrzebujacy ode mnie i ona musi sie nimi opiekowac. Do tej pory sie zastanawiam kim prababcia musi sie opiekowac:) A wracajac do tematu prababcia miala racje. Wszystko sie ulozylo.
W tej chwili mam troche zawila sytuacje zyciowa. Musze podjac kilka waznych decyzji. Poprosilam moja prababcie o rade. Dzisiaj w nocy mialam dziwny sen. Nie wiem nawet do konca czy to byl sen. Wygladalo to jakby moja dusza opuscila cialo. Bylam w moim mieszkaniu i widzialam jak spie w lozku. Ale moja swiadomosc byla gdzies obok. Czulam czyjams obecnosc. Wiem nawet gdzie ta osoba stala, pomachalam do niej, ale jej nie widzialam. Towarzyszylo mi tylko uczucie, ze ktos tam stoi. Nie balam sie, bylam bardzo spokojna i zadowolona. Ucieszylam sie na widok tej osoby.
Czy to mogla byc moja prababcia? W ogole co ta za dziwny sen? Wyjscie z ciala? Moze ktos jest w stanie cos takiego zinterpretowac. Z gory dziekuje.

