kara...

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

kara...

Postautor: konrad » 25 sie 2008, 21:15

Postanowiłem zacząć ten wątek, by poznać Wasze zdanie na temat, który od dawna mnie frapuje.
W Księdze Duchów wielokrotnie czytamy, że Duchy muszą przechodzić przez jakieś zdarzenia za karę. Mi jakoś nie do końca słowo "kara" odpowiada.
Nie widzę potrzeby, by Bóg, czy ktokolwiek inny stosował tego typu środek. Jestem raczej zwolennikiem nagród, a nie kar, może dlatego mam taką wątpliwość :)

Wydaje mi się, że jeżeli przechodzimy przez jakieś trudności w obecnym życiu, to bardziej na zasadzie ponoszenia konsekwencji jakichś czynów, aniżeli dlatego że ktoś nas karze. Słowo "kara" znaczy dla mnie tyle, co zastosowanie czegoś nieprzyjemnego, by nauczyć nasze dziecko, czy naszego podopiecznego, że jakieś zachowanie jest niewłaściwe.

W przypadku ponoszenia konsekwencji jest inaczej. Spotykają nas pewne nieszczęścia, gdyż po prostu tak wynika z praw, które ustalił Bóg, a których my nie przestrzegamy. Właściwie różnica jest niewielka, jednakże wbrew pozorom dość istotna.

Kara jest w moim odczuciu wyrazem pewnej bezsilności. Rodzice stosują tego typu metodę wychowawczą, gdy inne zupełnie nie działają...

Może się mylę, ale wolałbym, żeby Duchy Wyższe mówiące o losach duszy po śmierci, używały innego słowa niż "kara". To jakoś do końca mi nie odpowiada...
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: kara...

Postautor: cthulhu87 » 25 sie 2008, 21:34

Myślę, że jak zawsze problem jest z odpowiednim zdefiniowaniem słowa. Kara potocznie oznacza środek wychowawczy, zastosowany wobec kogoś, kto zrobił coś złego. Bóg, jako taki wychowawca ustalił prawa, w świetle których ponosimy konsekwencje złych uczynków, dlatego chyba na te trudne, długie próby można patrzeć właśnie jak na "kary". Poza tym widzę taką analogię: jak w ludzkim niedoskonałym prawie ponosimy określone konsekwencje za określone przewinienia (kodeksy karne itd.), to potem wychodzimy z więzienia czy płacimy grzywnę:) i znów mamy swobodę działania, dalej decydujemy co się z nami stanie - czy wrócimy do więzienia czy naprawimy nasze postępowanie. W większej, wiecznej perspektywie mamy do czynienia z trudnościami (których by nie było, gdyby nie wyrządzone zło) . Jak już sobie z nimi poradzimy, to dzięki temu rozwijamy się dalej:), ale może nam się nie udać i zaczynamy od nowa. Ja to tak rozumiem, na chłopski rozum:)

No, oczywiście może być też tak, że mówienie o karze wynika z pojmowania Boga na sposób patriarchalny:), ale nie wiem jak to się ma do spirytyzmu.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: kara...

Postautor: sooleyman » 27 sie 2008, 09:04

chrześcijańska teologia modernistyczna, będąca często jeszcze na tzw. indeksie, zakłada, że Miłosierny Bóg nie jest mściwy... owszem - niebo jest nagrodą, ale... nagrodą jest też piekło (rozumiane jako stan niemożności obcowania z Bogiem) - jest to nagroda za dokonanie wolnego wyboru, jego konsekwencja... jeżeli dyspozycją mego serca jest pragnienie obcowania z Dobrem, z Bogiem, z Miłością - będę cieszył się Bożą obecnością, czyli tzw. niebem, jak to ujmuje tradycja Kościoła... jeżeli jednak w sposób w pełni świadomy, odpowiedzialny i konsekwenty nie będę chciał mieć nic do czynienia z Bogiem, Który Jest Miłością, to do tzw. nieba nie pójdę, bo wtedy byłoby ono dla mnie karą - przecież nie wybierałem nieba! teologia modernistyczna idzie dalej mówiąc, że nikt świadomie i odpowiedzialnie myślący nieba nie odrzuca, nie odrzuca Dobra i Miłości (a przecież Bóg jest Miłością!!!), a zatem - jak mawiają niektórzy teolodzy - piekło jest (jest ono możliwe), ale jest ono puste... pozostaje tzw. czyściec - i tu można pogodzić poglądy katolickie i spirytystyczo-reinkarnacyjne: czyż doskonalenie się Ducha poprzez kolejne inkarnacje nie może być czyśćcem? czy pojawiające się NOCAMI Duchy (lub jak kto woli "dusze czyśćcowe") nie mogą być migrującymi i szukającymi kontaktu Bytami, gdy ciało po prostu śpi? dogmat katolicki mówi o istnieniu czyśćca, ale nie precyzuje czym on jest... świat protestancki odrzuca istnienie czyśćca, ale niektórzy teologowie protestanccy i katoliccy szukają kompromisu w teologi Kościołów Wschodnich Tradycji Prawosławnej, która głosi, że istnieje piekło, ale na mocy tzw. apokatastazy będzie ono wyzwolone - de facto takie piekło staje się czyśćcem! a skoro protestantyzm uznaje piekło i uznałby także taką "wschodnią" teorię piekła, to wtedy wizja katolicka, protestancka i prawosławna mogłaby zostać pogodzona za pomocą apokatastazy, którą - spośród polskich teologów Kościoła Rzymsko-Katolickiego popiera chociażby ks. prof. Wacław Hryniewicz, Oblat Maryi Niepokalanej.... pozostaje mi podsumować niniejszy wpis powiedzenie, że "światło przyjdzie ze Wschodu" - i faktycznie - w teologii chcrześcijańskiej faktycznie w myśli Kościołów Wschodnich można tego światła poszukać. Pozdrawiam!
Awatar użytkownika
sooleyman
 
Posty: 80
Rejestracja: 16 lip 2008, 12:14
Lokalizacja: Toruń

Re: kara...

Postautor: konrad » 27 sie 2008, 16:21

Skoro już poruszony został temat teologii prawosławnej, myślę, że warto przytoczyć inną ciekawostkę. W przeciwnieństwie do wyznania katolickiego, które generalnie odrzuca możliwość kontaktu dusz zmarłych ze światem żywych, gdyż wychodzi z założenia, że po prostu zaraz po śmierci dusza trafia do Nieba, Czyśćca, bądź Piekła. Nie ma więc możliwości, by dany duch gdzieś błądził i by w ten sposób miał szansę nawiązywania kontaktów ze światem żywych. Rozmowy z duchami rejestrowane w czasie seansów spirytystycznych najczęściej były tłumaczone interwencjami demonów, czy Szatana, który jak wiemy, może mówić pięknymi słowami, by wywieźć nas w pole...
W wyznaniu prawosławnym natomiast zakłada sie, że dusza po śmierci przebywa kilka, czy kilkanaście dni na Ziemi w oczekiwaniu na Sąd Boży. Dopiero po osądzie najwyższego trafia już na stałe np. do Nieba. Jest to rozwiązanie, które zakłada już teoretyczną możliwość nawiązania kontaktu z takim duchem. I co ciekawe podobne wierzenia znane są też w opowieściach ludowych, które napotkałem na terenie Polski. Mówi się, że dusza po śmierci przez jakiś czas przebywa wśród żywych. Dokładnie tak, jak głosi Kościół Prawosławny...

Gdy poznamy nieco lepiej Spirytyzm, okaże się, że tego typu przekonanie jest dość uzasadnione. Duch po opuszczeniu ciała często nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że już nie jest z nim połączony i wielokrotnie ma wrażenie, że wciąż żyje. Innymi słowy porusza się wciąż w tych samych miejscach i zdaje sobie sprawę z nowej sytuacji dopiero, gdy zauważa, że nie jest w stanie porozumiewać się z innymi ludźmi... Temat ten zresztą pojawia się w niektórych filmach i wbrew pozorom bardzo jest zbieżny z tym, o czym opowiadają nam same Duchy.

Wróćmy jeszcze do Kościoła Prawosławnego. Mam wrażenie, że jego postawa wobec sytuacji duszy po śmierci umożliwia zaakceptowanie z większą dozą prawdopodobieństwa zjawisk spirytystycznych jako rzeczywistych prób nawiązania kontaktu przez zmarłych. O ile się orientuję najwięcej ataków kierowanych było wobec Spirytyzmu ze strony Katolików i Protestantów, podczas gdy Prawosławie zachowywało raczej postawę bierną... Z drugiej strony to wyznanie właśnie w ten sposób postępuje również i w innych przypadkach, więc różnie to można rozumieć.

Być może jednak i w przypadku Spirytyzmu pewien powiew świeżości przyjdzie ze Wschodu :)?
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: kara...

Postautor: sooleyman » 29 sie 2008, 09:30

otóż to! wystarczy wspomnieć choćby kresowe Dziady czy dawny zwyczaj zasłaniania luster i zatrzymywania zegarów po śmierci domownika - spotkałem się z tym w Beskidzie Niskim i Bieszczadach oraz na białostocczyźnie.... a co do spojrzenia katolickiego czy protestanckiego - zdarzały się "rodzynki" w postaci zakonnika i lekarza w jednej osobie, Agostino Gemelli, którego imieniem nawzwano słynną rzymską klinikę, który wraz z współpracownikiem - też duchownym - badali zjawiska kontaktu z zaświatami, i to z pełnym błogosławieństwem papieża Piusa XII ! o.Gemelli i jego wspólpracownicy zgromadzili mnóstwo nagrań typu EVP, jedną z największych światowych kolekcji! swoją drogą nie widaomo, co stało się z tym wszystkim po śmierci papieża i Gemellego... co do protestantów - na całym świecie nie brakowało i nie brakuje pastorów badających omawiane na niniejszym Forum zjawiska... byłbym daleki od uogólniania.... w seminariach duchownych w latach 50-tych seanse spirytystyczne były rodzajem gry towarzyskiej, której nikt nie zbaraniał - jedni grali w brydża, inni wywoływali duchy! wiem to od księdza, uczestnika tych wydarzeń! demonizowanie tematu to praktyka drugiej połowy lat 80-tych i później... przy okazji "dostało się" bioenergoterapeutom (dotąd działających także w kościołach!) i radiestetom, wśród których byli także duchowni, a nawet abp lubelski Pylak!!!!
Awatar użytkownika
sooleyman
 
Posty: 80
Rejestracja: 16 lip 2008, 12:14
Lokalizacja: Toruń

Re: kara...

Postautor: Luperci Faviani » 02 wrz 2008, 19:04

Jeżeli zjesz trzy kilogramy śliwek na raz, to "karą" za Twoje łakomstwo może być ból brzucha... Logicznym by było gdybyś, pamiętając konsekwencje łakomstwa, następnym razem część śliwek zostawił sobie na później lub podzielił się z drugą osobą.

Jeżeli zamordujesz człowieka, "karą" za Twoje okrucieństwo będzie strach, złość, wyrzuty sumienia itp. abyś wiedział, że następnym razem należy rozwiązywać problemy mniej brutalnymi metodami...

Możesz użyć słowo "kara" lub "konsekwencja", albo jeszcze "abcdefg" ale w rzeczywistości niczego to nie zmienia.

Duchy używają słów, które najlepiej do nas przemawiają.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: kara...

Postautor: konrad » 02 wrz 2008, 19:42

Luperci Faviani pisze:Duchy używają słów, które najlepiej do nas przemawiają.


Zgadzam się z tym... Jeszcze nam chyba daleko, by wyjść poza wizję mściwego Boga, a słowo sprawiedliwość rozumieć jako wyrównanie szans, a nie sprawiedliwy osąd za popełnione czyny.

Wydaje mi się jednak, że ludzkość od czasów Kardeca poszła sporo naprzód. Gdyby to dziś miała powstać Księga Duchów zapewne Duchy używałyby innych słów. Sam fakt, że nawet Kościół Katolicki w ciągu 150 lat zrobił niesamowity postęp i ze skostniałej struktury wydobył na powierzchnię ogromne pokłady miłości i zupełnie inną wizję Boga...

Myślę, że też w pewnym sensie w tym duchu należy rozumieć słowa Kardeca, który twierdził, że w jego dziele wiele jeszcze brak do doskonałości. Mam wrażenie, że choć szkielet Księgi Duchów pozostanie zawsze ten sam, wiele niejasności zostanie wyjaśnionych, a niektóre błędy, czy też mylnie użyte słowa poprawione.

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: kara...

Postautor: knyp » 08 wrz 2008, 19:33

Dla jednych kara dla drugich lekcja dla innych konsekwencja, a które wyrażenie komu pasuje, które lepiej do niego trafia to już sprawa indywidualna po to mamy tyle synonimów :)
Życie po życiu, ratunek w beznadziei,
Bez tego nie ma sensu być.
To proste, a jak trudne do przyjęcia.
Awatar użytkownika
knyp
 
Posty: 124
Rejestracja: 16 lip 2008, 22:19
Lokalizacja: Dębica

Re: kara...

Postautor: konrad » 08 wrz 2008, 19:50

knyp pisze:po to mamy tyle synonimów


Właśnie nie wszystkie te słowa są do końca synonimami... Ale z drugiej strony same Duchy mówią nam, że nasz język jest zbyt ubogi, by wyrazić wiele spraw. Chyba musimy trochę jeszcze poczekać, by sporo rzeczy się powyjaśniało w naszych umysłach.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: kara...

Postautor: Luperci Faviani » 10 wrz 2008, 19:17

Nie martwcie się, wszystko wam się wyjaśni - wiecznie żyć nie będziecie :lol:
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości