Nikita pisze:wiekszosc cierpi, mysli o smierci lub ma wszystkiego dosc....super i jeszcze mamy dziekowac Bogu za zycie....
Nikita niestety prawie wszystkie te cierpienia, nerwy, depresje są wynikiem działania ludzi i tylko ludzi. Z większością Bóg nie ma nic wspólnego. Bardzo często sami jesteśmy motorami naszego losu i tego co nas spotyka. Niestety ludziom jest ciężko to zrozumieć i zaakceptować, dlatego winę za wszystko wolą zwalać na Boga.
Charondas ja przez całe życie od najmłodszych lat szukałam bezbolesnego sposobu na popełnienie samobójstwa. Ciężko akceptowałam życie. Gdy byłam mała nie znałam go i dlatego tego nie zrobiłam. Teraz znam taki sposób, ale też nauczyłam się jednego:
Jan Kochanowski Pieśń IX
Nie porzucaj nadzieje,
Jakoć się kolwiek dzieje:
Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,
A po złej chwili piękny dzień przychodzi.
Nawet sytuacja z pozoru beznadziejna i bez wyjścia kiedyś się kończy, i sama się rozwiązuje. Często w chwili kłopotu Bóg stawia nam na drodze kogoś, kto wie, jak rozwiązać nasz problem. Mnie w chwili największego kryzysu finansowego znikąd przychodziły pieniądze. To powtarzało się tak często, że po prostu nie mogło być kwestią przypadku. Aż zaufałam Bogu. Wiem, że On mi zawsze pomoże w ten, czy inny sposób. Nigdy nie jestem sama. Zawsze mam z kim porozmawiać (wy to nazywacie modlitwą

). A gdy stykam się z czymś z czym sobie nie radzę, to po prostu mówię Bogu "proszę, zrób tak, by było dobrze". I choć często nie jest dokładnie tak, jak ja bym chciała, to jednak na końcu okazuje się, że jest dobrze, a nierzadko nawet lepiej niż na początku myślałam i chciałam.
Zaufaj Bogu, że On się tobą zaopiekuje. A zobaczysz, że twoje problemy zaczynają się same rozwiązywać.
Zaciśnij zęby i przetrwaj ten ciężki czas. On się w końcu skończy, bo "po złej chwili piękny dzień przychodzi".