Wydaje mi się, że na ten temat już dość było rozmów, ale chyba dla niektórych za mało.
Mnie dziwi jedno: dlaczego wegetarianie nie potrafią zrozumieć, że natura jest okrutna? Potrafi być piękna, ale potrafi i jest też drastyczna. Dlaczego wegetarianie nie potrafią tego zaakceptować, jako coś co jest, bo tak zostało stworzone? Zaprzeczacie naturze, walczycie z nią w imię wyższych zasad, i ciągle jesteście święcie przekonani, że tylko wasza droga jest dobra. Nie pojmuję tego.
cthulhu87 pisze:zadawanie śmierci zwierzętom jest złem
Za przeproszeniem, ale pie...sz. Jest mała różnica w zabiciu zwierzęcia uderzaniem łopatą raz za razem, a zabiciu zwierzęcia poprzez usypianie zastrzykiem (tylko po to by mu oszczędzić cierpienia). Jest różnica pomiędzy zabiciem nutrii poprzez obdzieranie jej żywcem ze skóry, a krótkim ucięciem łba kurze czy też rybie.
Zabicie zwierzęcia nie zawsze jest złem.
cthulhu87 pisze: Zadawanie bólu jest złem
Tu masz rację, ale można zabijać bez zadawania bólu i znęcania się.
cthulhu87 pisze:moralność zawsze odnosi się do kogoś, czegoś, a więc opiera się na społeczeństwie - społeczeństwo, poprzez socjalizację, wpaja nam co dobre, a co złe. Ono decyduje, gdzie jest granica wyrzutów sumienia. W innej kulturze nasza wrażliwość na te zagadnienia byłaby inna.
Dokładnie, w Indiach jest zakaz jedzenia wołowiny, w judaizmie i islamie zakaz jedzenia wieprzowiny, do dziś w Polsce niewielu ludzi zjadłoby koninę (nie mam pojęcia dlaczego, bo jest smaczna
Fajnie to napisano w Wikipedii:
"We wczesnych czasach nowożytnych pieski „kanapowe” zaczęły być w modzie u szlacheckich dam, które obnosiły je ze sobą. Później, w XIX w., w Anglii powstał ruch miłośników zwierząt. Jednocześnie rozwinął się ruch wegetariański, którego zwolennicy ze względów etycznych odrzucali spożywanie mięsa w ogóle. Poza tym publiczny ubój przeniesiono do rzeźni, co przyczyniło się do tego, że ludność rzadziej obcowała z tymi praktykami. Z czasem ludzie odzwyczaili się od widoku ubijania zwierząt i spoglądali na to – pierwszy raz w historii – jako aktywności gorszące i nieprzyzwoite."
Dokładnie. To wy wegetarianie odsunęliście się od natury i od jej drastycznych aspektów. I wręcz śmieszy mnie jedno. Duchy podobno wyraźnie mówią, że można jeść mięso, Jezus, którego uważacie za Ducha Wyższego jadł mięso, a wy dalej uparcie twierdzicie, że "w naszych czasach" duchy zmienią zdanie.
A podobno Bóg wie wszystko i duchy więcej wiedzą od nas, gdyż są bliżej Boga, ale pewnie się mylą, bo tylko wegetarianie mają racje! Bóg stworzył nas mięsożercami, a wy temu zaprzeczacie i walczycie z tym. Działacie przeciwko naturze, przeciwko Niemu. Takie jest moje zdanie. A kto ma rację i tak dowiemy się po śmierci, więc czy jest w ogóle sens kłócić się o cokolwiek??
I tak na marginesie, my też będziemy zjedzeni przez wszelakie robactwo. Krąg życia i śmierci. My jemy zwierzęta, a zwierzęta po naszej śmierci nas.

