A jednak wbiję nieco kij w mrowisko, żeby było ciekawiej;)
stefan12 pisze:Pomyśl o jedzeniu mięsa pod kątem natury.

W naturze zwierzęta się nawzajem zjadają, tak zostały stworzone.
A więc zło wpisane jest w porządek natury. Jest to wielki problem teodycei, a mówię to świadomie, bo zło wiąże się zawsze z cierpieniem. Zwierzę zagryzane, zarzynane - cierpi.
Czy owcy robi różnicę, czy będzie zjedzona przez wilka, czy człowieka?
W obu przypadkach owca idzie do piachu i w obu przypadkach owca cierpi. W obu przypadkach ma przerąbane...
Poza tym, śmierć każdego, w tym zwierząt jest naturalna, to dlaczego nie ich nie jeść?
Ogólnie rzecz biorąc śmierć jest naturalna, toteż respiratory i rozruszniki serca nie mają racji bytu
methyl pisze:Zabijanie zwierzą dla jedzenia nie nosi znamion okrucieństwa - ono po prostu jest okrutne.
Zgodzę się. Z drugiej strony nie zdajemy sobie sprawy z prostego faktu - to co niemoralne, jeśli jest tolerowane powszechnie, staje się akceptowane --> a więc staje się 'niby' moralne. To jest taki przypadek. To jest też mój przypadek, bo jem mięso z lenistwa. Wiem, że to niemoralne, ale nie mam siły woli do zmiany nawyków. Oczywiście odpowiedni nacisk ze strony społeczeństwa mógłby to zmienić, tak jak w przypadkach, gdy tradycyjne społeczności chrześcijańskie wywierają silny wpływ na ich członków, aby ci ostatni nie jedli mięsa w piątek (pomijam sensowność uzasadnienia tych zasad).
Zresztą każdy człowiek, który musi się w końcu zetknąć ze śmiercią zwierzęcia bezpośrednio, niezależnie od tego czy jest to stuknięcie karpia przed wigilią czy odejście ulubionego zwierzaka w gabinecie weterynarza, w głębi serca wie, że zadawanie śmierci zwierzętom jest złem. Zadawanie bólu jest złem. Nie trzeba być wielkim geniuszem, aby na to wpaść...
Ale ludzie są pragmatyczni, leniwi, oglądają się na opinie innych - moralność zawsze odnosi się do kogoś, czegoś, a więc opiera się na społeczeństwie - społeczeństwo, poprzez socjalizację, wpaja nam co dobre, a co złe. Ono decyduje, gdzie jest granica wyrzutów sumienia. W innej kulturze nasza wrażliwość na te zagadnienia byłaby inna.