vinitor pisze:Jeżeli uwzględnimy nieskończoność, to tak. Jedno życie może okazać się za krótkie nawet na poznanie samej teorii. Liczenie, że reszta będzie w drugim, za bardzo mnie nie uszczęśliwia.
Nie ma konieczności opanowywania całej teorii, wytworzonej przez człowieka. Jest to niemożliwością od dawna, może jeszcze do siedemnastego wieku dało się opanować zręby wszystkich nauk (o Leibnizie mówi się, że był ostatnim człowiekiem, który wiedział wszystko). Sztuka tkwi w selekcji, w dobieraniu teorii przydatnej do praktyki (a przynajmniej jeśli mówimy o tzw. duchowości). Oczywiście trudno powiedzieć a priori jaka teoria będzie stuprocentowa przydatna, to weryfikuje życie codzienne. Zawsze poznając nową koncepcję i stosując ją doświadczalnie, ryzykujemy, że się mylimy. Ale to ryzyko trzeba podjąć - inaczej nie ma rozwoju, tylko stagnacja.
Poza tym jedno życie jest też za krótkie na doznanie wszystkich możliwych doświadczeń praktycznych, sprzyjających rozwojowi. Stąd wielokrotny powrót, według nauki Kardeca i jeden z argumentów za reinkarnacją.
vinitor pisze:Nie ma kontynuacji świadomości z jednego życia i następnego, bo sprawy jednego nie łączą się ze sprawami drugiego. To są dwa odrębna życia i mogą lub mają wyłącznie znaczenie w kontekście rozwoju.
Skąd ta pesymistyczna pewność? Zależy co rozumiesz przez świadomość. Wg. Kardeca nierozwiązane sprawy z jednego życia ciągną się rykoszetem w życiu kolejnym, aż nie będzie się zdolnym do ich pozytywnego rozwiązania. Podobnie im większa włożona praca w jednym życiu, tym większe owoce i łatwiejsze postępy w kolejnym. Dotyczy to także teorii. To samo mówi platońska anamneza - pewni ludzie uczą się szybciej pewnych koncepcji (przypominają je sobie), bo nie robią tego pierwszy raz.