U mnie był taki moment, że postanowiłam się postawić, właśnie na początku. Naskoczyła na mnie wtedy nie tylko ona, ale cała jej rodzina. Za mój sprzeciw zostałam ukarana kilkukrotnie silniej, ale co gorsza ukarany został wielokrotnie również mój mąż. Zastosowany wobec mnie szantaż nie dał mi wyboru, musiałam przeprosić i ukorzyć się przed nią, choć to ja byłam jej ofiarą, nie ona moją.Xsenia pisze:Teściowa dałaby mi wcześniej spokój, gdybym się jej ostro postawiła na samym początku.
Choć nie wchodziłam w szczegóły mojej historii, staram się powiedzieć Wam, że nie zawsze wszystko jest tak proste i oczywiste jak się zdaje i jak wygląda z zewnątrz. Bierny obserwator nie zrozumie tego, co przechodzi osoba bezpośrednio zaangażowana. Układy pomiędzy ludźmi są czasami tak skomplikowane, a sytuacja tak złożona, że nie można stanowczo stwierdzić, że każdy powinien sprzeciwić się przemocy wobec siebie. Czasami, jak już pisałam trzeba wybrać mniejsze zło i samemu cierpieć, by nie cierpiał ktoś. Proszę Was zatem, byście spróbowali choć przez chwilkę pomyśleć o tym. Nie proszę byście mnie zrozumieli, proszę jedynie, byście się zastanowili.

