Krzysztof może się z tym nie spotkałeś, więc temu zaprzeczasz. Dopóki tego nie przeżyjesz, to raczej musisz wierzyć na słowo. Klątwy, uroki, złe wróżby istnieją i są bardzo często odczuwalne. Można też taki urok czy klątwę rzucić całkowicie nieświadomie, a ona i tak działa. Gdy byłam głupim małym dzieckiem zdarzyło mi się to kilka razy. Gdy sobie to uświadamiałam, przepraszałam, błagałam o wybaczenie, a poczucie winy i tak mam do dziś.
Sama też odczułam taki zły urok. W moim przypadku osobami, które mi źle życzyły byli moi teściowie. Straciłam pracę, w której i tak zarabiałam grosze. Mąż dostawał wypłaty z obcinaną bez powodu pensją. Dzieci zaczęły mi chorować jak najęte (co miesiąc albo zapalenie oskrzeli, albo zapalenie gardła, albo zapalenie płuc) i tak było przez kilka lat. Wpadam w depresję, nie widziałam celu w życiu, a codzienność to była wieczna walka o najdrobniejsze rzeczy. Z mężem były takie awantury, że bałam się, że sąsiedzi na nas doniosą na policję. Było ŹLE. I skończyło się to jak nożem uciął, jak założyłam ochronę przed urokami. Znalazłam pracę, mąż jeszcze lepszą, dzieci przestały mi chorować (teraz to raz na rok jakaś grypa i tyle), i praktycznie w ogóle nie kłócę się z mężem. I TO DZIAŁA. A najlepsze jest to, że ochronę trzeba odnawiać co roku. Nigdy o tym nie pamiętam. I gdy tylko zaczyna brakować pieniędzy, zaczynamy pokasływać, zaczyna jak to się mówi, wszystko walić na głowę, to sobie przypominam o ochronie. Odnawiam i wszystko wraca do normy. Tak już mam od 3,5 roku!!! I co roku w ten sposób uświadamiam sobie, że minął kolejny rok.
Żuraw, a czy jest jakakolwiek szansa byś się pogodził z tą "przyjaciółką"? Bo zły urok może przestać działać, jak się z nią pogodzisz. Z drugiej strony, skoro spuszczasz wzrok, gdy ją spotykasz, to oznacza, że to ty zawiniłeś, może wystarczy przeprosić?? Przyznanie się do błędu nie jest takie straszne, a i twoja dusza lepiej się poczuje.
