Czy to powinna być to samo uczucie ? hmmm.... wypowiedź duchów zawarta w ewangelii wg spirytyzmu może niektórych zaskoczyć
zapraszam do lektury
Miłujcie waszych nieprzyjaciół


kakofonia myśli pisze:A najważniejsze byśmy każdego dnia dzielili się odrobiną miłości w z każdym kogo spotykamy na swojej drodze.

kakofonia myśli pisze:Chyba rozmawialiśmy o tym ostatnio Krzychu i doszliśmy do podobnych wniosków. Też uważam, że nienaturalną byłaby miłość do wroga, ale jeśli zastąpimy słowo "miłość" "miłosierdziem" wszystko nabierze innego wymiaru
A najważniejsze byśmy każdego dnia dzielili się odrobiną miłości w z każdym kogo spotykamy na swojej drodze. Ofiarując miłość czynimy gest nie tylko w stronę bliźniego, ale również w stronę samych siebie


Ja powiem, że powinno się kochać swojego wroga, jak bliźniego, a nawet bardziej. To nie sztuka kochać i obdarzać dobrem człowieka nam bliskiego, przychylnego. Sztuką jest obdarować tym samym tych, którzy nas krzywdzą. To dopiero jest miłosierdzie na miarę rozwoju duchowego, lekcja cenniejsza od najwspanialszych chwil spędzanych z najbliższymi. Niełatwe? Kto powiedział, że wcielając się będzie nam łatwo? Prawdziwy rozwój duchowy wymaga poświęceń, często walki ze sobą samym, z własnymi uczuciami i przekonaniami, bycia ponad zło.Krzysztoff pisze:Czy to powinna być to samo uczucie ?

juniperus pisze:Oznacza to, że mam wynieść się ponad wszelkie krzywdy, spojrzeć na nie jakby z wysoka, z perspektywy, z dystansu, tak, by sięgając mojego ciała, nie były w stanie sięgnąć ducha, odrzucić je w zapomnienie i zrozumieć, że tak na prawdę w perspektywie duchowej te krzywdy nie mają żadnego znaczenia. Nawet jeśli zniszczą moje ciało, nie zniszczą nieśmiertelnego ducha. Być "ponad to" oznacza również myśl, by nie dać się wciągnąć w zemstę, by nie odpowiadać złem na zło. Wierzcie mi, to zawsze skutkuje i przebaczenie, zrozumienie słabości innych, a nawet litość i sympatia przychodzą dużo łatwiej i szybciej.
juniperus pisze:Ja powiem, że powinno się kochać swojego wroga, jak bliźniego, a nawet bardziej. To nie sztuka kochać i obdarzać dobrem człowieka nam bliskiego, przychylnego. Sztuką jest obdarować tym samym tych, którzy nas krzywdzą. To dopiero jest miłosierdzie na miarę rozwoju duchowego, lekcja cenniejsza od najwspanialszych chwil spędzanych z najbliższymi.
juniperus pisze:Wierzcie mi, to zawsze skutkuje i przebaczenie, zrozumienie słabości innych, a nawet litość i sympatia przychodzą dużo łatwiej i szybciej.

Wróć do Spirytyzm w Internecie
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości