Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Wszystko o Spirytyzmie w Internecie: ciekawe strony, nagrania, linki do książek w wersji elektronicznej, informacje o ciekawych aukcjach.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: Krzysztoff » 03 sty 2014, 23:18

Czy należy rozumieć naukę Jezusa dosłownie, czyli kochać naszych wrogów, którzy często nas krzywdzą albo starają się krzywdzić , tak samo jak kochamy naszych bliskich - rodziców, dzieci , męża , żonę ?
Czy to powinna być to samo uczucie ? hmmm.... wypowiedź duchów zawarta w ewangelii wg spirytyzmu może niektórych zaskoczyć :) ...
zapraszam do lektury

Miłujcie waszych nieprzyjaciół
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: kakofonia myśli » 05 sty 2014, 14:26

Chyba rozmawialiśmy o tym ostatnio Krzychu i doszliśmy do podobnych wniosków. Też uważam, że nienaturalną byłaby miłość do wroga, ale jeśli zastąpimy słowo "miłość" "miłosierdziem" wszystko nabierze innego wymiaru :)
A najważniejsze byśmy każdego dnia dzielili się odrobiną miłości w z każdym kogo spotykamy na swojej drodze. Ofiarując miłość czynimy gest nie tylko w stronę bliźniego, ale również w stronę samych siebie :D
Pelo Amor ou Pela Dor... (By love or by pain)

„What is mind? No matter. What is matter. Never mind.” Thomas Hewitt Key

sbitara77@gmail.com
Awatar użytkownika
kakofonia myśli
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 386
Rejestracja: 15 lut 2013, 04:26
Lokalizacja: The space-time continuum...

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: cthulhu87 » 05 sty 2014, 17:18

kakofonia myśli pisze:A najważniejsze byśmy każdego dnia dzielili się odrobiną miłości w z każdym kogo spotykamy na swojej drodze.


Kobita mi zabroniła :)

A serio, fajnie że ten fragment wrzuciliście na portal. Krzysiek ma dar wydzielania tego, co w książkach spirytystycznych najbardziej wartościowe.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: Krzysztoff » 05 sty 2014, 21:30

kakofonia myśli pisze:Chyba rozmawialiśmy o tym ostatnio Krzychu i doszliśmy do podobnych wniosków. Też uważam, że nienaturalną byłaby miłość do wroga, ale jeśli zastąpimy słowo "miłość" "miłosierdziem" wszystko nabierze innego wymiaru :)
A najważniejsze byśmy każdego dnia dzielili się odrobiną miłości w z każdym kogo spotykamy na swojej drodze. Ofiarując miłość czynimy gest nie tylko w stronę bliźniego, ale również w stronę samych siebie :D

Tak dokładnie , i ostatnio jak studiowałem Ewangelię, ten fragment wpadł mi w oko i od razu pomyślałem o tej rozmowie z Tobą , że to jest ważny temat . Ewangelia jest szczera aż do bólu i bardzo konkretna - trzeba przyznać
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: Nikita » 06 sty 2014, 13:02

Kiedys dawno temu w Polsce okradziono nas...i pamietam rozmawialam z moim przyjacielem na ten temat, ze wlasciwie powinnismy kochac tych zlodzieji....ale wtedy trudno mi bylo ich kochac,....dzis moze jestem bardziej wyrozumiala i na pewno nie chce sie mscic....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: atalia » 06 sty 2014, 13:28

Miłość do wroga moze wydawać się czymś wręcz wynaturzonym, kiedy jednak użyjemy tu słowa "przebaczenie", sprawy wyglądają nieco inaczej.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: juniperus » 06 sty 2014, 18:35

Krzysztoff pisze:Czy to powinna być to samo uczucie ?
Ja powiem, że powinno się kochać swojego wroga, jak bliźniego, a nawet bardziej. To nie sztuka kochać i obdarzać dobrem człowieka nam bliskiego, przychylnego. Sztuką jest obdarować tym samym tych, którzy nas krzywdzą. To dopiero jest miłosierdzie na miarę rozwoju duchowego, lekcja cenniejsza od najwspanialszych chwil spędzanych z najbliższymi. Niełatwe? Kto powiedział, że wcielając się będzie nam łatwo? Prawdziwy rozwój duchowy wymaga poświęceń, często walki ze sobą samym, z własnymi uczuciami i przekonaniami, bycia ponad zło.
Ostatnie 3 wyrazy to treść mojego Opiekuna (muszę o tym wspomnieć, żeby nie było, że sobie przywłaszczyłam to ;) ) On zwykle w sytuacjach, gdy spotyka mnie krzywda z czyjejś ręki i zastanawiam się, jak utworzyć w sobie miłosierdzie do tej osoby oraz mimo wszystko wyjść do niej z uśmiechem, mawia: "Bądź ponad to". Gdzie "to" oznacza krzywdę i moje złe samopoczucie oraz zło, jakim ktoś mnie daruje. Oznacza to, że mam wynieść się ponad wszelkie krzywdy, spojrzeć na nie jakby z wysoka, z perspektywy, z dystansu, tak, by sięgając mojego ciała, nie były w stanie sięgnąć ducha, odrzucić je w zapomnienie i zrozumieć, że tak na prawdę w perspektywie duchowej te krzywdy nie mają żadnego znaczenia. Nawet jeśli zniszczą moje ciało, nie zniszczą nieśmiertelnego ducha. Być "ponad to" oznacza również myśl, by nie dać się wciągnąć w zemstę, by nie odpowiadać złem na zło. Wierzcie mi, to zawsze skutkuje i przebaczenie, zrozumienie słabości innych, a nawet litość i sympatia przychodzą dużo łatwiej i szybciej.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: Xsenia » 06 sty 2014, 18:51

A mówi się, że miłość od nienawiści dzieli jeden malutki kroczek. :)
juniperus pisze:Oznacza to, że mam wynieść się ponad wszelkie krzywdy, spojrzeć na nie jakby z wysoka, z perspektywy, z dystansu, tak, by sięgając mojego ciała, nie były w stanie sięgnąć ducha, odrzucić je w zapomnienie i zrozumieć, że tak na prawdę w perspektywie duchowej te krzywdy nie mają żadnego znaczenia. Nawet jeśli zniszczą moje ciało, nie zniszczą nieśmiertelnego ducha. Być "ponad to" oznacza również myśl, by nie dać się wciągnąć w zemstę, by nie odpowiadać złem na zło. Wierzcie mi, to zawsze skutkuje i przebaczenie, zrozumienie słabości innych, a nawet litość i sympatia przychodzą dużo łatwiej i szybciej.

Bardzo dobrze to napisałaś Juniperus. :)
Jeśli ktoś cię okradnie, to się nie wściekaj. Może ten ktoś bardziej tego potrzebuje? Bardzo często ludzie przywiązują się do rzeczy, które go otaczają, a przecież gdy przeniesie się na tamten świat niczego ze sobą nie zabierze. A ludzie potomni po twojej śmierci po prostu wyrzucą większość twoich rzeczy. Dlatego nie warto przywiązywać się do rzeczy materialnych. I wtedy strata ich nie będzie aż tak bolała :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: Nikita » 06 sty 2014, 20:34

Dawniej troche sie wscieklam na tych bandziorow ale dzis mam wiekszy luz....ale to przykre, ze po swiecie lazi tyle bandziorstwa....ale pewnei nieprzypadkowo cos sie w zyciu naszym wydarza....prawo karmy za nami podaza....mi najbardziej pomaga wiara w prawo karmy....latwiej sie pogodzic ze strata...mimo to nie nalezy bandziorom ulatwiac...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Miłujcie waszych nieprzyjaciół - jak to rozumieć?

Postautor: kakofonia myśli » 06 sty 2014, 20:46

juniperus pisze:Ja powiem, że powinno się kochać swojego wroga, jak bliźniego, a nawet bardziej. To nie sztuka kochać i obdarzać dobrem człowieka nam bliskiego, przychylnego. Sztuką jest obdarować tym samym tych, którzy nas krzywdzą. To dopiero jest miłosierdzie na miarę rozwoju duchowego, lekcja cenniejsza od najwspanialszych chwil spędzanych z najbliższymi.


Mówimy o miłości, czy miłosierdziu? Bo to jednak są dwie różne rzeczy :) Wszystko wydaje się proste, gdy sprawa dotyczy małych rzeczy: pociągnięcia za warkocze w szkole, podstawienia nogi koledze, kradzieży, ujmy na honorze, krzywdzących słów, itp... I myślę, że w takich przypadkach nie jest - przy założeniu, że jesteśmy miłosierni - ciężko przebaczyć i być "ponad to". Ale chciałabym zobaczyć tych, którzy tak głośno mówią o miłosierdziu, przebaczeniu i miłości do wrogów w sytuacji, która jest po stokroć bardziej bolesna i przerażająca. Myślę, że wówczas nie byłoby to takie proste. I chociaż przebaczenie z czasem pewnie by i przyszło to co do miłości śmiałabym polemizować.

juniperus pisze:Wierzcie mi, to zawsze skutkuje i przebaczenie, zrozumienie słabości innych, a nawet litość i sympatia przychodzą dużo łatwiej i szybciej.


Słowo "litość" jakoś mnie nie przekonuje :) To takie "słabe" uczucie :)
Pelo Amor ou Pela Dor... (By love or by pain)

„What is mind? No matter. What is matter. Never mind.” Thomas Hewitt Key

sbitara77@gmail.com
Awatar użytkownika
kakofonia myśli
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 386
Rejestracja: 15 lut 2013, 04:26
Lokalizacja: The space-time continuum...

Następna

Wróć do Spirytyzm w Internecie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości