autor: Krzysztoff » 02 sty 2014, 20:36
Szczęśliwego nowego roku wszystkim
Co do tematu, Iza niepotrzebnie tyle emocji.
Spójrzmy na temat logicznie i bez emocji, w 19 i 20 wieku wywoływanie duchów było masową zabawą towarzyską , źródła historyczne nie donoszą o masowych opętaniach , oczywiście ci ludzie nie byli przygotowani , nie mieli wiedzy itd. Po prostu tych masowych opętań nie było.
Niektóre osoby zajmujące się praktycznie wywoływaniem duchów, czy mediumizmem tworzy i wyznaje różne teorie na temat oddziaływania na duchy , przeprowadzania seansów, rytuałów, używania różnych akcesoriów itd. Seanse w starym stylu, myślę że się jeszcze odbywają w Polsce , sam w takim uczestniczyłem gdzieś w wieku 12 lat (organizowany w gronie rodzinnym). No cóż , nie zwariowałem i nikt nie został opętany.
Katolicy forsują taką teorię , że samo interesowanie się ezoteryką , jogą , spirytyzmem czy wywoływanie duchów to otwieranie swojej duszy dla złych mocy (które mają łatwą drogę do opętania).
Ustanawiając komunikację nikt nie mówi , nie wyraża woli , "proszę mnie opętać" lub "rób ze mną co chcesz" . Także ta teoria jest delikatnie mówiąc nieuprawniona. Inaczej mówiąc ja nie wierzę że opętanie jest konsekwencją(karą) za zainicjowanie seansu.
Co pisze na ten temat Kardec w swojej książce na temat mediumizmu (księga mediów):
"...
244. Wobec istnienia takiego niebezpieczeństwa opętania można by zapytać, czy bycie medium nie jest czymś szkodliwym, czy to właśnie ta cecha nie prowadzi do opętania; słowem czy nie stanowi to dowodu, że samo komunikowanie się z Duchami jest szkodliwe? Nasza odpowiedź jest prosta i proszę dobrze ją rozważyć. Ani media, ani spirytyści nie wymyślili Duchów, lecz to Duchy doprowadziły do istnienia spirytystów i mediów.
Skoro zaś Duchy nie są niczym innym jak duszami ludzi, to istnieją odkąd istnieli ludzie. W związku z tym od zawsze miały pożyteczny lub zgubny wpływ na ludzkość.
Występowanie zdolności medianimicznych stanowi tylko je-den ze środków umożliwiających im manifestowanie się. Wobec braku tego środka manifestują się na różne inne sposoby, mniej lub bardziej jawnie.
Błędem byłoby więc sądzić, że Duchy oddziałują na nas tylko za pomocą pisemnych lub ustnych komunikatów. Z ich wpływem mamy do czynienia w każdym momencie, zaś osoby, które nie zajmują się Duchami lub nawet nie wierzą w nie, są na ten wpływ wystawione tak, jak wszystkie pozostałe — a nawet w większym stopniu, nie dysponują bowiem niczym, co mogłoby im to zastąpić. Medialność jest dla Ducha środkiem do zasygnalizowania swej obecności. Jeżeli jest to Duch zly, zawsze to ujawni, choćby był nie wiadomo jak obłudny.
Można więc powiedzieć, że medialność umożliwia spotkanie nieprzyjaciela — jeśli można się tak wyrazić — twarzą w twarz oraz zwalczanie go jego własną bronią. Bez tej zdolności Duch działałby skrycie, wykorzystując swą niewidzialność mógłby i naprawdę wyrządza wiele zła. Ileż
rzeczy na własną szkodę człowiek jest zmuszony uczynić, a nie uczynił-by, gdyby dysponował środkiem do zdobycia odpowiedniej wiedzy! Nie-dowiarkowie nawet nie zdają sobie sprawy, jaką rację mają mówiąc o kimś, kto nieustannie popada w problemy: „Chyba jakiś zły geniusz go prowadzi". W związku z tym znajomość spirytyzmu zamiast umożliwiać złym Duchom panowanie nad człowiekiem, powinna skut-kować w bliskim już czasie, gdy tylko się upowszechni, osłabieniem tego panowania poprzez dostarczenie każdemu człowiekowi środków do zabezpieczenia się przed podszeptami złych Duchów. A jeśli wtedy ktoś im ulegnie, to niech ma pretensje tylko do samego siebie. Podstawowa zasada: jeżeli ktoś otrzymuje od Duchów złe komuni-katy — zarówno pisemne, jak i ustne, to znajduje się pod złym wpły-wem. Wpływ ten występuje, czy się pisze te komunikaty, czy też nie — to znaczy, czy jest się medium, czy nie lub czy się wierzy, czy nie wierzy w istnienie Duchów. Otrzymywanie komunikatów pisemnych stanowi środek do upewnienia się o naturze Duchów, które działają na danego człowieka oraz do stawienia im oporu, gdy są to Duchy złe. Stawianie oporu staje się skuteczniejsze, gdy człowiek dowiaduje się o przyczynach złych działań Duchów. Jeżeli ktoś jest tak zaślepiony, że sam nie rozumie, co się dzieje, to mogą mu otworzyć oczy inne osoby.
Krótko mówiąc, niebezpieczeństwo nie leży w samym spirytyzmie, ten bowiem — przeciwnie — może stanowić środek kontroli i zabezpieczać przed zagrożeniem, na które nieustannie jesteśmy narażeni. Nie-bezpieczeństwo tkwi w wypływających z pychy skłonnościach niektó-rych mediów do zbyt łatwego uważania się za wyłączne narzędzia w rękach Duchów wyższych. Owa swoista fascynacja uniemożliwia tym mediom zrozumienie głupot, w których przekazywaniu uczestni-czą. Nawet osoby nie będące mediami mogą wpaść w tego rodzaju pułapkę. Przytoczmy następujące porównanie. Pewien mężczyzna ma cichego wroga, którego nie ma, a który skrycie go oczernia, opowiadając wszystko, co tylko może stworzyć chora wyobraźnia. Ofiara widzi więc, jak powoli traci majątek, jak odsuwają się przyjaciele — co budzi niepokój i burzy szczęście. Nie mogąc odkryć zadającej ciosy ręki, ofiara nie może się bronić i pada pokonana. Pewnego dnia jednak ów
cichy wróg pisze coś do swej ofiary i to go zdradza. Teraz więc, już mając złoczyńcę, mężczyzna może stawić mu czoła i zawalczyć o przy-wrócenie swojej godności. Podobną rolę odgrywają złe Duchy, które spirytyzm pozwala rozpoznawać i uprzedzać ich złośliwe działania. 245. Przyczyny opętania różnią się odpowiednio do charakteru wy-wołującego je Ducha. Niekiedy chodzi o zemstę na człowieku, wobec którego Duch żywi nienawistne uczucia z czasów ostatniego lub jeszcze wcześniejszego istnienia. Często też jedynym powodem jest chęć wyrządzenia innym krzywdy — ponieważ taki Duch sam cierpi, to chce, aby inni cierpieli także; odczuwa przyjemność, niepokojąc ich i drę-cząc. Zniecierpliwienie, które pojawia się w takich sytuacjach jeszcze pobudza go do działania, bo przecież taki cel sobie założył. Zniechęca go tylko cierpliwość. Wzburzając się i denerwując, człowiek właśnie robi to, czego Duch ten chce. Duchy tego rodzaju działają niekiedy z nienawiści oraz zawiści w stosunku do dobra i dlatego zwracają się przeciwko najuczciwszym osobom. Jeden z nich przyczepił się jak praw-dziwy szkodnik do pewnej zacnej, znanej nam rodziny, której zresztą nie udało mu się zwieść. Zapytany, dlaczego zwrócił się przeciwko tak dobrym ludziom, a nie podłym, jak on sam, stwierdził: „Tym drugim nie mam czego zazdrościć". Innymi Duchami powoduje podłość skłaniają-ca je do wykorzystywania psychicznej słabości osób, o których wiedzą,
że nie będą się im przeciwstawiać. Jeden z takich właśnie Duchów zawładnął bardzo mało inteligentnym młodzieńcem, a zapytany o po-wód swego postępowania, odpowiedział: „Odczuwam silną potrzebę dręczenia kogoś; rozważna osoba odepchnęłaby mnie, dlatego wiążę się z głupkiem, który nie ma siły mi się sprzeciwiać".
....
"
dodatkowo Kardec pisze w tej książce w rozdziale o "zagrożeniach płynących z mediumizmu" głównie w kontekście równowagi psychicznej
no ale o tym mówił Marcin ...