Ale numer...

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Ale numer...

Postautor: Nikita » 30 lis 2013, 17:15

To moze niespirytystyczne chociaz moze ....he he...ide dzis na spacer...my mieszkamy na wsi....chce minac dom sasiadow, ktorzy znajduja sie od nas ok. 100-200 metrow a tam jakis pies duzy na mnie skoczyl , ugryzl ale lekko, szczekal, agrsywnie szczerzyl kly,...i balam sie isc dalej...wrocilam do domu zadzwonilam do tych sasiadow....tam mieszka wdowa z corka ale czesto mieszkaja u niej rozni ludzie....jej nie bylo ale odebral jakis facet....ja mu mowie o co chodzi a on mi na to, ze tonie byl ich pies ( a pewne jest ze to ich bo moj najblizszy sasiad mial juz podobna historie) , ze to jakis opbcy i wogole zaczal krecic i jeszcze pogrozil mi policja....wkurzylam sie...okazalo sie, ze inni sasiedzi tez maja podobne doswiadczenia i zmowilismy sie, ze razem pojdziemy na policje...ale jeszcze troche odczekamy....i co tu robic w takiej sytuacji? Psa wiadomo nie uwazam aby trzeba bylo przywioazywac do lancucha ale moze jakis kaganiec by mu sie przydal....nie chce byc wredna ale no cos trzeba z tym zrobic....co radzicie?
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Ale numer...

Postautor: jario » 30 lis 2013, 19:01

kup jakas smaczna karme dla psow zapakuj ladnie jako prezent i podaruj go sasiadowi ,moze nastepnym razem sasiad i pies beda lagodniejsi. :)
Mistrz pojawia się tylko wtedy, kiedy uczeń jest gotowy ...
Awatar użytkownika
jario
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 467
Rejestracja: 15 gru 2009, 17:09
Lokalizacja: Wedel

Re: Ale numer...

Postautor: Signus » 30 lis 2013, 22:05

Kup sobie gaz piepszowy i to nie żart. S kad wiesz że nastepnym razem Cie nie pogryzie?
"Pomagać innym to rozwijać się samemu." Marie-Louise Morton
Awatar użytkownika
Signus
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 99
Rejestracja: 18 wrz 2013, 13:06
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Re: Ale numer...

Postautor: oran » 01 gru 2013, 00:02

Nikita nie rób tak jak podpowiada Ci ostatni wpis,to chore,natomiast wycisz emocje, powiedz kilka miłych słow z nastawieniem przyjażni a zobaczysz jak zwierze to odbierze,będziesz zaskoczona :) wiary i powodzenia.
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

Re: Ale numer...

Postautor: Signus » 01 gru 2013, 12:13

Nie wdawał bym się dalej w dyskusję ale tu chodzi o Twoje zdrowie Nikita i choć pozytywne myśli i nastawienie są bardzo ważne to nie obronia Cię w kontakcie z psem. I wcale nie uważam że to jest chore. Warto okazać życzliwość ale dobrze się zabezpieczyć zwierzak nie musi podzielić twojej pozytywnej energii bo np. Może danego dnia być zaszczyty przez właściciela i może zaatakować czego nikomu nie życzę.
"Pomagać innym to rozwijać się samemu." Marie-Louise Morton
Awatar użytkownika
Signus
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 99
Rejestracja: 18 wrz 2013, 13:06
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Re: Ale numer...

Postautor: danvue » 01 gru 2013, 13:11

Po pierwsze - nie bać się psa. Mnie jeszcze zaden nie zaatakował, chodzić za mna i szczekać tak, nigdy nic więcej, bo zwierze czuje strach. (Też mieszkam na wsi, czasem wracam po nocach).
Jak widzisz że coś chce zrobić to nie uciekaj tylko stój w miejscu i się nie ruszaj - przyjdzie, powącha, poszczeka, pojdzie.
Możesz też nosić ze sobą kanapkę albo coś żeby mu dać i zostać jego przyjacielem ;).
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 459
Rejestracja: 12 paź 2013, 17:31

Re: Ale numer...

Postautor: Nikita » 01 gru 2013, 17:34

Juz sie troche wyjasnilo...sasiadka przeprosila i obiecala, ze psa przypilnuje...zreszta ten pies ma byc tutaj tylko do stycznia...mnie bardzioej wkurzylo nie tyle zachowanie psa ile reakcja sasiada, ktory probowal mi wmowic, ze to jakis obcy pies i ze zadzwoni na policje....wsumie to ja powinnam zadzwonic na policje ale nie zrobilam tego....lepuiej zazegnac sprawe polubownie....a tam narazie chyba nie bede chodzic....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Ale numer...

Postautor: juniperus » 02 gru 2013, 11:46

Każdy właściciel zwierzęcia ma obowiązek wziąć za niego odpowiedzialność. Jeśli ma się do czynienia z sąsiadem, który nie ma takiego poczucia, należy z pozostałymi sąsiadami wystąpić do niego z oficjalnym pismem, w którym prosimy o działania uniemożliwiające ataki zwierzęcia na przechodniów np. ogrodzenie posesji, uwiązanie itp. Kopię takiego pisma należy zatrzymać dla siebie. Jeżeli to nie odnosi skutku, należy zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Po to je w końcu mamy :D Ponadto mamy w takiej sytuacji prawo żądać od właściciela zwierzęcia świadectwa szczepienia przeciwko wściekliźnie. Jeśli takiego nie posiada należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza. Przypominam - wścieklizna natychmiast nieleczona jest śmiertelna.
Cieszę się, że sąsiadka zrozumiała. Moja rada to tak, na przyszłość. ;)
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Ale numer...

Postautor: Nikita » 02 gru 2013, 13:31

Ja gadalam juz z innymi sasiadami i oni tez juz mieli swoje przejscia z pieskiem....umowilismy sie, ze jak jeszcze raz pies bedzie bez opieki osoby doroslej, sam to idzeimy na policje i skladamy skarge....ale oczywiscie miejmy nadziej, ze ta akcja poskutkowala....na pewno nie ejst latwo walscicielowi agresywwnego psa...ale trzeba sie umiec tez zachowac a nie grozic policja i spuszczac na drzewo...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Ale numer...

Postautor: Krzysztoff » 02 gru 2013, 14:57

ja mam "pieska" wielkości doga niemieckiego , 70 kg żywej wagi - czyli taki mały kucyk, i wiem doskonale że ludzie mogą się go bać - trzeba to uszanować , to jedno , z moich obserwacji - zwierzę to zwierze i często jest nieprzewidywalne - przynajmniej mój do takiej kategorii należy .

Kolejna sprawa - dzieciaki - ile było taki historii że agresywny pies pogryzł dziecko ? (a nawet zagryzł) Pies powinien być zabezpieczony za ogrodzeniem posesji lub w specjalnym kojcu, nie może agresywny duży pies wałęsać się po okolicy...

Natomiast uważam że skarga na policję to ostateczna ostateczność i zanim do tego doprowadzicie to rozmawiajcie , rozmawiajcie i jeszcze raz rozmawiajcie .
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław


Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości