Oblicza cierpienia

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: sigma » 31 gru 2009, 20:35

Pozdrawiam serdecznie Ciebie i wszystkich innych Forumowiczów, tych mniej i bardziej aktywnych w pisarstwie :). A w pierwszej kolejności oczywiście mojego szanownego Sąsiada zza ściany który mnie tu sprowadził :).
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: Przepol » 31 gru 2009, 22:20

Sigma - co do straszenia w religiach - takie surowe porównanie - dlaczego "dres" straszy mieszkańców bloku, dlaczego bokserzy straszą się przed walką , dlaczego bomba atomowa stała się postrachem mocarstw atomowych i kilku małych państw (Pakistan, Izrael). Dlaczego straszyło się dzieci czarną wołgą oraz ogniem piekielnym Europę. Dlatego że ludzie którzy boją się są podatni na wpływy - "kupią" rozwiązania, przyjmą je jako dogmaty. A to oznacza władzę nad dzieckiem , sąsiadami, narodem. Resztę można dopisać samemu.

A wracając do tematu cierpienia - nikogo nie szufladkuje ale są ludzie dla których cierpienie samo w sobie jest celem - nie pisze tu o czynnym zadawaniu bólu ale "wywyższaniu" się z powodu cierpienia/choroby. "Ja cierpię a Wy nie ja mam gorzej wiec należy mi się szacunek". To tak naprawdę mentalność Kaliego :)
Przepol
 
Posty: 82
Rejestracja: 20 lis 2009, 22:01

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: sigma » 01 sty 2010, 01:58

No i mamy Nowy Roczek `10... Petardy spadły już chyba wszystkie, policja tylko raz interweniowała pod sąsiednim blokiem (wyjrzałem przez okno bo włączyli syrenę).

Co się tyczy lęku, to nic dodać nic ująć. Nie mogę napisać o zbyt wielu dobrych doświadczeniach kościelnych bo po prostu takich nie miałem. Z tym że zauważyłem istotną różnicę między samodzielną lekturą Biblii a np. słuchaniem kazań które przecież są głoszone w oparciu o perykopy biblijne właśnie. Ciekawe że duchowni podejmujący próbę egzegezy Ewangelii w formie syntezy z duchowością buddyjską mają kłopoty z hierarchią a ta egzegeza jest naprawdę bardzo ciekawa. Widać wtedy w jak dużej mierze język Ewangelii jest językiem symboli, jak go można rozumieć, całkiem inaczej niż dosłownie. I to jest kolejna przyczyna z powodu której nie rozumiem o co tak naprawdę chodzi w Kościele.

I ciekawe jest też to że większość ludzi w ogóle się tym nie interesuje. Przecież każdy ma świadomość tego że umrze. Nie mam na myśli lęku z tym związanego (bo z tym jest związany lęk) ale zwykłą roztropność. No, chyba że ktoś rzeczywiście wierzy w to że robiąc co mu ktoś każe robić postępuje właściwie... To chyba jeszcze relikt z tych czasów kiedy nie wolno było czytać Biblii :).

A jeżeli chodzi o obnoszenie się ze swoim cierpieniem to przyczyny mogą być różne. To zależy chyba od rodzaju cierpienia. Rzeczywiście może być tak że ktoś uważa się za wyróżnionego w ten sposób i chce żeby inni to zauważali. Ale może też być tak że nie wie jak sobie z tym cierpieniem poradzić, domyśla się (być może słusznie) że inni też cierpią i chyba sobie jakoś radzą więc ma nadzieję że powiedzą jak sobie radzić.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: vinitor » 01 sty 2010, 03:01

Co do mnie, szufladkowanie uważam za jedną z wielu "zdolności" klasyfikowania ludzi.

Demonstrowanie własnych niedoskonałości czy raczej jej skutków zaliczam do rodziny skrajności, z których przebija negacja normalności. Cierpienie na pokaz jest nieporozumieniem i budzi niesmak.

Oby nie zabrakło w Nowym Roku trzeźwości umysłu i pogody Ducha!
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: Melys » 01 sty 2010, 12:01

to tak jak ze wszystkim. Jeden cierpi na pokaz, jeden chodzi do końcioła na pokaz, inny nie je czy popełnia samobójstwo taz na pokaz, kupuje samochów czy ma zone i dzieci - na pokaz.
To materialne pojmowanie świata. takie cierpienie tez. Zapatrzenie w siebie... ale są ludzie i ludzie / i klamki / Kazdy z nas na innym etapie rozwoju ducha.
Spraw Panie by, nie tyle szukał pociech co pocieche dawał.
Nie tyle szukał zrozumienia co rozumiał.
Nie tyle był kochany co kochał
jak to pieknie przytoczył konrad Fr. Z Asyzu
wszystko zalezy na jakim etapie jestesmy.
A dlaczego mało mówi sie o smierci ? nie wiem czy mało. Mnie sie wydaje że duzo. wieciej niz kidyś, przeztaje byc zakazanym tematem. A zawsze będą i tacy co o niej nie myslą, co sie jej boja, bo nie rozumiają bo nie wierzą. Bo za bardzo z zyciem materialnie związani .
co oczywiscie nie zanczy że neguje materializm podstawowy. bo jak tu bez nego przezyc, jak bez niego uczyc sie i rozwijac, czy wychowac dzieci, czy choćby pomagać. Co tez jest naszym zadaniem na ziemi
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: vinitor » 01 sty 2010, 19:04

Człowiek jest istotą pomysłową a cele takiej „twórczości” są różne. Jedni cierpią na pokaz dla wzbudzenia większej litości, np. żebrząca osoba z odstawioną na bok protezą, cyganka z maleństwem przy kościele. Bywa też tak dla wywarcia szokującego wrażenia. Motywacji jest ogrom.
A oto co na temat samobójstwa mówi twórca spirytyzmu: „
„Duch cierpi wskutek doświadczanych ograniczeń i niemożności dowolnego manifestowania się. ... i w związku z tym to w śmierci szuka środka do zerwania krępujących go więzów.”
Najgorsze w tym to, że uśmierca nie siebie tylko okrywające go ciało. Z pewnością poniesie za to dodatkową karę. Samobójstwo nie rozwiązuje problemów i jest ucieczką przed nimi. Nie przynosi powodu do chwały.
Cytat Franciszka jest modlitwą doprowadzającą do wersetu:
(7) „tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności - życie wieczne; „ List do Rzymian.

Mówienie o śmierci jest smutne jak ona sama ale dla wielu staje się wybawieniem podobnym do samobójstwa, tyle że naturalnego, nie wymuszonego. Mówienie na ogół nie poprawia losu, jest stwierdzeniem prawdziwości jednego z najbardziej znanych elementów przeznaczenia występujących po narodzinach. Rozważanie niewiele daje, najwyżej wyostrzenie obojętności, gotowość do zaakceptowania tego ostatniego aktu istnienia
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: Melys » 01 sty 2010, 19:46

i radość i cierpienie i smierć i narodziny to wszystko jest normalne , konieczne. tak jak i ciąza czasem jest smutkiem tak i smierc czasem jest radością - wszystko musi byc. I ze wszystkim trzeba sie pogodzić- to dla mnie doskonałośc. Bez złości, bez buntu bez krzyku. po cichu godzic sie na to co los daje i radzic sobie z tym. To dla mnie najwieksze wyzwanie. Może dlatego że tak daleko mi do tego.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: Melys » 01 sty 2010, 19:56

a i jeszcze jedno a propos cierpienia rok temu rodziłam swoje drugie dziecko dzis jestem tu na forum z wami. POzdrawiam wszystkich
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: konrad » 01 sty 2010, 19:59

Melys pisze:a i jeszcze jedno a propos cierpienia rok temu rodziłam swoje drugie dziecko dzis jestem tu na forum z wami.


Czy uznajesz przebywanie na forum z nami za cierpienie? :D
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Oblicza cierpienia

Postautor: Melys » 02 sty 2010, 12:16

raczej ta druga sytuacje...
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość