Tak sobie czytam i czytam, i czytam...i czuję się dokładnie, jak cth :p
Zacznijmy od początku. Już w pierwszym poście widać, że nawiązujesz do okultyzmu:
"Większość moich umiejętności wzięła istota znacznie potężniejsza od zwykłych ludzi (to nie jest człowiek), która mnie poniżała i traktowała jak zabawkę, tym bardziej, że byłam jej sługą przez bardzo długi czas, wiele wcieleń temu."Cóż, okultyzm to nie spirytyzm, więc nie bardzo wiem, czego dokładnie oczekujesz od uczestników forum. Wydaje mi się, że chciałaś po prostu "zaszokować"
". Ja po prostu wiem kiedy umrę - potrafię to przeczuwać i w pewnym sensie potrafię to kontrolować, dlatego napisałam, że mam jeszcze 2 tygodnie lub 3 miesiące (...) A kontroluję to bardzo prosto: po prostu chcę lub nie chcę żyć." No, to prawdziwa z Ciebie szczęściara
" Właściwie to nie nauczyło mnie ono niczego, co do rozwoju, to różnie, ale wolę wybierać światy, w których ludzie/kosmici są bardziej otwarci na zjawiska paranormalne." I w tym jest problem. Gdziekolwiek się zjawiamy, zjawiamy się po to, by czegoś się dowiedzieć, by coś zrozumieć. Zresztą z Twoich postów wnioskuję, że jesteś młodziutka (paradoksalnie nie odpowiadasz na pytania dot. wieku jednocześnie pisząc, że jesteś w klasie maturalnej :p) i właściwie życie pewnie nie dało Ci jeszcze zbyt wielu szans na to, by pewne rzeczy zrozumieć.
"Nie chcę pisać co on mi zabrał - to zbyt osobiste. Mogę napisać tylko tyle, że jedną z moich umiejętności było przechodzenie do innych światów (fizycznie, nie tylko jako duch)." Może stwierdzono, że robisz z owych umiejętności niewłaściwy użytek?
"Poczekaj tylko troszkę, niedługo umrzesz i się przekonasz." kalatala
"Tak, jestem pewna, ale jest we mnie nutka niepewności"
"Tak naprawdę w reinkarnacji sami wybieram sobie światy, w które chcemy się wcielić - tu nie żadnych światów "za karę"" No nie wiem. Nie wydaje mi się, by byt słabo rozwinięty mógł wcielić się w światach o bardzo wysokich wibracjach. Tu nie chodzi o karę, a o dostosowanie własnych możliwości do otaczającej rzeczywistości. Duch będąc w stanie "stand by" wybiera sobie próby, które mogą mu posłużyć w dalszym rozwoju, a nie takie, z których nic nie wyniesie.
"Czyli mam rozumieć, że wszystkie osoby tutaj są religijne?" Tu nie chodzi o religijność, a o pewne wartości moralne, które nam przyświecają. Bo z drugiej strony czymże jest religia jeśli nie sposobem na adorowanie Boga? Tak samo jak czynienie dobra, miłosierdzie, miłość - są to sposoby na adorowanie Boga. Tu nie chodzi o kanony religijne, a o rozwój moralny.
"No ale właśnie ja chcę je odzyskać bezkonfliktowo i nie pogodzę się z ich stratą" Właśnie, nie pogodzisz się..A może powinnaś? Może to jest rodzaj próby dla Ciebie? Wiesz, przywiązanie do jakichkolwiek dóbr, czy to materialnych, czy intelektualnych, czy duchowych jest przywiązaniem - chęć posiadania czegoś za wszelką cenę - i na pewno nie przesuwa nas o szczebel wyżej na drabinie rozwoju.
I ostatnia uwaga: co znaczy, że ów świat był bardziej rozwinięty pod względem duchowym, a moralność pozostawił w tyle? Czy to nie podróżuje w parze? Czym jest rzeczony przez Ciebie rozwój duchowy? Medytacja miałaby doprowadzić nas do Nirwany? Czyli co? Właściwie nie powinniśmy się przejmować innymi, a wyłącznie sobą? Jak wewnętrzne podróże mogą nas rozwijać jeśli nie skonfrontujemy ich z otaczającą nas rzeczywistością?
"Interesuję się okultyzmem, ogólnie magią, filmami, grą na gitarze elektrycznej i jak mam czas to ćwiczę growl i scream, bo jednym z moich największych marzeń jest założyć kiedyś zespół metalowy" to się spiesz, bo trzy miesiące miną, jak z bicza strzelił
Jeny Julek..piękna to historia Emmeline..Ale może czas zejść na Ziemię (skoro już tutaj się inkarnowałaś) i zająć się własnym rozwojem nie tylko tym "a la czarna magia", ale tym bardziej ludzkim - moralnym?