Emmeline pisze:Jakbym była zawistna, to nie pisałabym, że już mu wybaczyłam, prawda?
Ależ ja nie stwierdziłam, że jesteś zawistna

To jedynie porównanie i zaznaczenie istoty bytu na Ziemi.
Emmeline pisze:Poza tym, z tą istota jest jak grochem o ścianę - jak go mam przekonać tą miłością?
Tu przyznam Ci rację - są byty, których miłością nie da się przekonać, ponieważ ich osadzenie w złu jest tak głębokie, że wszelkie wysiłki nie dają wyników. Nie chodzi tu jednak o zmianę jego, ale samej siebie. Kierując swoje działania i myślenie na dobro stajemy się mniej dostępni dla duchów niskich. Jednocześnie zdobywamy w ten sposób sympatię duchów doskonalszych od nas, których pomoc okazuje się w takich sytuacjach nie do ocenienia. Jeżeli wybaczyłaś swemu oprawcy - to zapewne zaliczy Ci się na plus. Grunt, by było to szczere wybaczenie.
Skoro w tej kwestii "rozliczyłaś się" z nim, po co konflikt ciągnąć dalej. Za swoje błędy spotkała Cię kara - straciłaś ważne dla Ciebie wartości. Wyciągnij z tego wnioski, pozostaw to w przeszłości i skoncentruj się na uszlachetnieniu samej siebie. Każdą wartość można w sobie wypracować ponownie. Potrzeba jedynie szczerych chęci, samozapału i cierpliwości. Praca uszlachetnia. Warto często podjąć dodatkowe próby. Leniwi szczęścia nie osiągną.
Emmeline pisze:Czyli mam rozumieć, że wszystkie osoby tutaj są religijne?
Nie trzeba być religijnym, by kierować się dobrem i miłością. Religijność i takie wartości jak dobro i miłość są różnymi pojęciami. Czasami spotykają się w jednej istocie wszystkie, jednak można być dobrym i wcale nie być religijnym.