autor: vinitor » 31 gru 2009, 15:05
Dla ścisłości warto dodać do wcześniejszego postu Konrada, że spirytyzm nie ma monopolu w zakresie wyjaśnień dlaczego cierpimy. Wszystko, co o tym się dowiedzieliśmy i przeczytaliśmy zalicza się do prób przybliżających sens i przyczyny tej odwiecznej choroby. Dociekania mędrców, filozofów, przeróżnych religii i ich odłamów nie podały nic, co można by ująć w konkretny wzór na podobieństwo matematycznego czy chemicznego. Cierpienia są zindywidualizowane i należą wyłącznie do każdego z nas. Właściwie to nikt nikomu ich nie odbierze i do końca nie pozna. Skarb, którego nie trzeba trzymać w bankowych sejfach.
Wykrzywianie się z bólu uzewnętrznia doznania fizyczne lecz te nie przenoszą się na druga osobę, która nie jest w stanie ich współdziedziczyć. Żeby zrozumieć cierpiącego choć odrobinę, trzeba przeżyć podobne sytuacje i dramaty. Ludzie zbyt często stwarzają pozory, że rozumieją cierpiącego, jego zmartwienia, odczucia, nastroje ale w rzeczy samej nie mają pojęcia jak to smakuje. Niektórym takie wsparcie pomaga, innym – nie. Jeśli ktoś nigdy nie chorował, nie chodził do lekarza, nie przeżywał psychicznych i fizycznych męczarni, zawsze będzie daleki od zrozumienia, co to ból i cierpienie.
Jako istoty niedoskonałe, myśleniem o przyczynach nie polepszymy swojej doli, ale biorąc pod uwagę oddziaływanie psychiki na samopoczucie, można w niektórych przypadkach złagodzić ów stan, zobaczyć w innym świetle własne przeżycia i potraktować wreszcie jako zło konieczne z czym trzeba lub da się żyć.
Ja, niestety, nie mam rozeznania w sferze poznania pochodzenia wielu powodów do cierpień, a tym bardziej nie mam recepty na ich likwidację. Najlepiej by było nie mieć takich utrapień ale – niestety – są one częścią
ziemskiej egzystencji prawie albo raczej każdego mieszkańca. Dla mocno wierzących w nowatorskie idee, spirytyzm może być niezastąpioną pigułką uzdrawiającą , odkrywczą szansą na lepszą przyszłość.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore