podświadomość a spirytyzm

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

podświadomość a spirytyzm

Postautor: Keogh » 03 paź 2013, 15:42

Witajcie. Od niedawna zagłębiam się w doktryny spirytyzmu. Można powiedzieć że jestem bardzo początkujący. Oczywiście jestem już w trakcie "Księgi Duchów" i muszę przyznać że jest w tym sens i logika. A logika zawsze była moją mocną stroną. Wielu ludzi staje niejednokrotnie przed dylematem serce czy rozum innymi słowy przeczucie czy logika. U mnie zawsze było inaczej. Zawsze przeczucia musiały być poparte logicznym wyjaśnieniem, i wcale nie było to trudne. I zawsze przynosiło to korzystny rezultat.
Wiem, że to co napiszę może wydać się takim jakby "standardem", przecież wiele osób tak ma. Ale widzę i wiem że to może być jedyne miejsce gdzie mogę o tym spokojnie porozmawiać, bez obawy że ktoś weźmie mnie za wariata :). Szukam tylko odpowiedzi...
Odkąd pamiętam byłem "szczęściarzem". Wiele osób mi to powtarzało, i bliscy i znajomi. Zawsze, kiedy coś działo się nie najlepiej w ostatniej chwili jakoś tak "samo" znalazło się rozwiązanie. Zawsze znalazłem pracę lepszą niż wcześniej, zawsze spotkałem kogoś kto wnosił wiele do mojego życia. Nie miałem żadnych bardzo przykrych problemów rodzinnych czy zdrowotnych. Taki zwykły szary obywatel :) Mój tato był i jest zagorzałym katolikiem więc siłą rzeczy wczesną młodość spędziłem bardzo grzecznie, sumiennie biegając do kościoła, starając się żyć według przykazań i prawideł wiary. W wieku lat nastu trochę to się zmieniło. Oczywiście nie tyle w kwestii wiary co podejścia do Kościoła jako instytucji, księży i takie tam. Poznawałem inne wiary i filozofie analizując je. Natomiast jakoś nie było mi dane poznać spirytyzmu takiego jakim jest. Słowa spirytualizm, spirytystyczny kojarzyły mi się wyłącznie z wywoływaniem duchów, czarną magią i horrorami:) Trochę co prawda czytałem na temat pisma automatycznego, telekinezy i takich tam rzeczy, nawet mnie to ciekawiło ale jakoś przeszło. W zasadzie nigdy nie wierzyłem w duchy, a jednak zawsze odczuwałem jakiś strach na samą myśl o nich, nie wiem czemu tak jest. Podobnie jak zawsze bałem się śmierci. Być może wynika to z niewiedzy albo mocnego przywiązania się do spraw materialnych?

Teraz, po latach kilkunastu, (a konkretniej jakieś trzy mies. temu) pomyślałem że może czas trochę wziąć się za siebie m.in. w kwestii duchowej. Zacząłem szukać informacji na temat relaksacji, medytacji i samodoskonalenia. Oczywiście znalazłem niesamowitą ilość mniej lub bardziej potrzebnych informacji. Między innymi były to informacje o autohipnozie i autosugestii. I mimo dość sceptycznego podejścia stwierdziłem że to działa! Siła podświadomości jest przeogromna. Zagłębiając się więcej w temat postanowiłem spróbować pisma automatycznego (rozmowa z podświadomością za pomocą wahadełka już nie wystarczała:)). Psycholog Leslie M. Lecron książce "autohipnoza", na której się zresztą bazuję napisał iż 4 na 5 osób może opanować pismo automatyczne. No i zacząłem. Przy chyba trzeciej sesji coś się zaczęło dziać. Były to jedynie bazgroły, kompletnie nic nieznaczące. Ale przy kolejnej już było inaczej. Niedużo, kilka słów których sensu część się tylko domyślałem, jakieś imię, zresztą nieistotne. Najważniejsze, i to mnie można powiedzieć zszokowało był podpis: wasza Dana. Nie spodziewałem się go tym bardziej że miałem rozmawiać z własną podświadomością. A Dana to była przewspaniała osoba z rodziny mojej żony, która gdyby miała możliwość to pomogłaby całemu światu. Niestety kilkanaście lat już nie ma jej między nami. Wtedy zacząłem szukać informacji na temat pisma automatycznego i trafiłem tutaj. I bardzo się z tego cieszę.

1)Nie wiem co mam teraz sądzić czy pismo automatyczne może służyć do komunikowania się z własną podświadomością? Dla mnie nie ulega wątpliwości że podświadomość potrafi rozwiązać najbardziej zawikłane problemy, przekonałem się o tym osobiście.

2)Czytając Allana Kardec'a pojawiają się inne pytania i wątpliwości.
W "Księdze Duchów" czytamy iż człowiek składa się z trzech części:
-ciała (materia)
-duszy (duch wcielony)
-łącznik pomiędzy duszą i ciałem (perisprit- czynnik półmaterialny)
Do tego można by dołożyć jeszcze świadomość ducha która po wcieleniu jest ograniczona a więc człowiek jako taki nie pamięta np. poprzednich wcieleń (większość ludzi)
Z punktu widzenia psychologii (nie jestem psychologiem, jak już pisałem bazuję się na w.w. książce) z ciałem związana jest centralna świadomość która składa się (wg Freuda) z kilku warstw: świadomość (EGO czyli to co obejmują nasz zmysły), warstwa porównywalna z sumieniem (SUPEREGO) a także warstwę tuż pod progiem świadomości (I) jako miejsce pamięci, popędów oraz instynktów pierwotnych.
Może tylko ja tak mam ale wydaje mi się ze jest tu jakiś związek. Czyż nie może być tak, że psychologia w pewnym stopniu potwierdza podstawowe założenia nauki spirytystycznej? Jak sam Allan Kardec w "Księdze Duchów" napisał we wstępie dużo zależy od terminów i słów jakimi będziemy się posługiwali.

3) Trzecia kwestia dotyczy sytuacji nazywanej deja vu. Często tak mam że przez bardzo krótką chwilę mam wrażenie że sytuacja w której się znajduję miała już miejsce i np. zaraz ktoś podejdzie lub wejdzie przez drzwi. To trwa może sekundę lub dwie. Czy to ma związek z tym, ze dusza wie co mnie czeka i np. mam jakiś przebłysk w danej chwili? Wiem że niektórzy boją się takiej sytacji, a ja wręcz przeciwnie, mam wrażenie że wybieram dobrą drogę w życiu.

Na koniec chciałbym jeszcze podzielić się jedyną "dziwną" sytuacją jaka miała miejsce w moim życiu. Nie pamiętam tego zbyt dokładnie, zresztą moja pamięć zawsze była jakaś "ograniczona":) Czasem opowiadam to zdarzenie w towarzystwie w formie żartu. Miałem wtedy 16 może 17 lat. Coś robiliśmy z tatą i kuzynem przy jednej z maszyn do której była podłączona spawarka. A ze była "własnej roboty" cała maszyna była pod prądem. No i tak się złapałem jakiegoś uchwytu a że było tam 220V więc jak wiadomo skurcz mięśni uniemożliwił mi oderwanie się od tego. Trwało to może kilka może kilkanaście sekund zanim kuzyn odłączył ten prąd. W tym czasie pamiętam tylko że przez chwilę próbowałem otworzyć zaciśnięte palce, niestety bez rezultatu. I mam tylko przebłysk ze zanim spadłem na ziemię jakbym widział podwórko z jakiejś wysokości, jakbym się uniósł przez ten prąd jakiś metr może dwa:) Wśród znajomych zawsze opowiadam że polatałem chwilę:)

Wybaczcie mi ten chaos ale mam taki natłok myśli . jeżeli ktoś chciałby wyjaśnić mi coś na temat wypunktowanych kwestii to będę wdzięczny.

Pozdrawiam wszystkich czytających ten post:)
Mariusz
"Jeśli czegoś faktycznie doznajemy,to jakkolwiek byśmy to nazwali–nie ma to decydującego znaczenia.Jeśli o czymś jedynie rozmawiamy–bez faktycznego doznawania tych wymiarów rzeczywistości, to wtedy nazewnictwo jest dla tych osób bardzo ważne."
Keogh
 
Posty: 78
Rejestracja: 29 wrz 2013, 11:04

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: Nikita » 03 paź 2013, 16:02

Mariusz czytajac Twoj post odnioslam wrazenie, ze musisz byc taka dobra, dojrzala dusza, ktora nie ma zbyt wiele dlugow karmicznych...i tak trzymaj...tak latwiej cos osiagnac...
Ja tez miewam dejavu....slyszalam, ze dusza porusza sie w snie...i przekracza granice czasu dlatego wydaje sie nam, ze to juz bylo...ale nie wiekm jak to wytlumaczyc...


To ciekawe co piszezs o tym wypadku....moze wyleciales na moment z ciaal...czasami jak sie dusza wystraszy lub przy zagrozeniu zycia dusza opuszcza cialo i zawisa na wysokosci....Znam jedna babke, ktora tez opowiadala, ze jako dziecko lezala w lozku i nagle zawisla przy suficie i widziala pokoj z gory...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: Keogh » 03 paź 2013, 16:28

Cóż. Pracuję teraz w DE a że jestem sam, bez rodziny mam strasznie dużo czasu na myślenie:) Z jednej strony wolałbym mieć więcej czasu dla rodziny niż na myślenie a z drugiej jednak dość sporo myślę o tym co zrobiłem, co jeszcze mogę zrobić a co poprawić lub naprawić.

I jeszcze jedna kwestia. Czy numerologia ma jakiś związek ze spirytyzmem? Też troszkę wnikałem w ten temat i wiem że jako numerologiczna siódemka tematy związane z ezoteryką, parapsychologią i w ogóle z "tajemniczymi sprawami" i tak by mnie kiedyś dopadły ":)
"Jeśli czegoś faktycznie doznajemy,to jakkolwiek byśmy to nazwali–nie ma to decydującego znaczenia.Jeśli o czymś jedynie rozmawiamy–bez faktycznego doznawania tych wymiarów rzeczywistości, to wtedy nazewnictwo jest dla tych osób bardzo ważne."
Keogh
 
Posty: 78
Rejestracja: 29 wrz 2013, 11:04

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: cthulhu87 » 03 paź 2013, 17:32

Ciekawy Twój post:) Fajnie, że przytoczyłeś Freuda :). Mnie się wydaje, że w przypadku pisma automatycznego w 90% przypadków mamy do czynienia z "uzewnętrznianiem", "wyłanianiem się" naszej nieświadomości, czy podświadomości. Myślę, że ćwicząc tę umiejętność na chwilę pozwalamy, aby nasza świadomość, ten 'zdrowy rozsądek', 'cenzor', który stoi na straży, na chwilkę zamilkł. I wtedy całe to bogactwo treści psychicznych, zawarte w naszych umysłach wypływa na wierzch, działa pod kierunkiem naszej inteligencji i bywa, że mimowolnie przybiera formę sztucznych osobowości. Takie sztuczne osobowości dla celów terapeutycznych tworzył w hipnozie np. Julian Ochorowicz. Zdarzało się, że media (np. Helen Smith) posługiwały się sztucznymi językami, które tworzyły posługując się 'tworzywem' treści zaczerpniętych z nieświadomości. Bezwiednie sztuczne osobowości tworzą czasami spirytyści w czasie spotkań mediumicznych... Jak dla mnie to ma pewne plusy, bo możemy się od nich dowiedzieć o tym, co na jawie tłumimy, a czego odkrycie może mieć dla nas zbawienny, terapeutyczny wpływ. W każdym razie logika, nieuleganie emocjom i zdrowy rozsądek to podstawa.

Ale w chwili, kiedy otrzymasz informację z zewnątrz, która znana będzie tylko zmarłemu, a którą będziesz mógł obiektywnie potwierdzić, otrzymasz pewność, że życie po śmierci istnieje. Mam nadzieję, że będziesz ćwiczył pismo automatyczne i dzielił się z nami jak najwięcej wynikami. Bardzo na to liczę, bo mnie niestety nie wychodzi :) Pozdrawiam
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: Nikita » 04 paź 2013, 09:19

Mariusz jestes w De? A gdzie? Bo ja tez jestem.. ;)
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: Krzysztoff » 04 paź 2013, 10:30

cthulhu87 pisze: Mnie się wydaje, że w przypadku pisma automatycznego w 90% przypadków mamy do czynienia z "uzewnętrznianiem", "wyłanianiem się" naszej nieświadomości, czy podświadomości.


Marcinku , ciekaw jestem jaką metodę badawczą zastosowałeś przy wyliczaniu tych 90% , ja myślę że jest dokładnie na odwrót.
Zresztą powinno się dążyć do wyeliminowania czynnika "podświadomości" - jak to się robi w niektórych przypadkach gdy medium nie zna pytania albo tematu na jaki ma odpowiedzieć.

Zresztą zauważmy że cała psychologia jest pewnego rodzaju paranauką - jak można zdefiniować pojęcie podświadomości skoro nie wiemy czym jest świadomość ? Można wierzyć w podświadomość jak również można wierzyć w duszę - oby dwa tematy mają zbliżony poziom "naukowości".
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: juniperus » 04 paź 2013, 12:24

Drogi Marcinku. Ponieważ jesteś 100% realistą i opierasz swoje poglądy na badaniach naukowych oraz teoriach psychologicznych, bardzo Cię proszę, wytłumacz mi zatem, w jaki sposób opisuję wygląd zmarłych bliskich osób, które mnie o nie pytają? Np. ktoś pyta mnie, co dzieje się z jego zmarłą kilkanaście lat temu matką. Zamykam oczy i widzą ją, jak żywą, opisuję: Twoja mama miała takie włosy, taki kolor, taką fryzurę, takie oczy, twarz, rysy, ubranie, posturę, wysokość. Opisuję uczucia, które w danej chwili mi przekazuje, myśli i uwagi tego ducha. Dziecko tego zmarłego potwierdza wygląd, a na dowód i porównanie pokazuje mi zdjęcie zmarłej matki i okazuje się, że dokładnie w ten sposób ją widziałam. Bardzo Cię proszę zatem, byś mi wyjaśnił jak to jest możliwe. Będę Ci bardzo wdzięczna. Pozdrawiam :)
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: cthulhu87 » 04 paź 2013, 14:39

Marcinku , ciekaw jestem jaką metodę badawczą zastosowałeś przy wyliczaniu tych 90% , ja myślę że jest dokładnie na odwrót.


Jak się przewrócę na ulicy najpierw założę, że się po prostu potknąłem. Raczej nie zakładam na dzień dobry, że szedł za mną ktoś niewidzialny i mnie popchnął :)

Mówiąc o świadomości, podświadomości, nieświadomości - operujemy tutaj na pewnych modelach działania ludzkiej psychiki. Te modele
mają to do siebie, że opisują pewną rzeczywistość w uproszczeniu, ale jest faktem, że powstały one w oparciu o wieloletnie doświadczenia badawcze psychologów oraz - co ważne - doświadczenie psychoterapeutyczne. A więc w oparciu o nie można było nie tylko do pewnego stopnia opisywać rzeczywistość, ale też pomagać ludziom.
Uważam, że nie potrzeba nam super dokładnej definicji świadomości, aby móc o niej rozprawiać (w sumie Kardec też jej nie podał). Każdy mniej więcej wie o czym mowa, bo każdy na co dzień tego doświadcza. Modele zaproponowane przez Freuda czy Junga może nie spełniają standardów naukowych tak jak teorie behawiorystów (najbardziej chyba "naukowa" część psychologii), ale przecież nie można zaprzeczyć, że opisują te zjawiska psychiczne, z którymi mamy do czynienia na co dzień, w życiu i możemy na sobie ich działanie obserwować.

Jeśli więc duchów nigdy nie obserwowałem, poza tymi wcielonymi, łatwiej mi przyjąć na początek, że to moja psychika działa, a nie jakiś byt zewnętrzny (ja nie neguję, tylko stawiam na ostrożność). Po prostu na dzień dobry to rozwiązanie wydaje się prostsze. A właśnie przypadki osób, które w transie mówiły sztucznymi językami, wytworzonymi w oparciu o np. wspomnienia z dzieciństwa, ledwo zasłyszane słowa obce oraz znane im struktury gramatyczne języków jakimi posługiwali się na jawie - wydają się potwierdzać, że lepiej zacząć od przyjęcia, że to nieświadomość działa, a nie duchy.

Mam do was kilka pytań:

- czy zaprzeczacie istnieniu popędów jako czegoś niższego wobec ego, które te popędy kontroluje?
- czy negujecie istnienie obronnych mechanizmów, jak na przykład wyparcia, które polega na usunięciu ze świadomości treści, które wywołują niepokój?
- a jeśli jakieś treści ze świadomości usuwamy, to czy giną i znikają? Chyba nie, skoro można do nich w pewnych warunkach wrócić.
- czy negujecie istnienie czegoś w rodzaju magazynu treści psychicznych, które kiedyś były świadome, ale zostały zapomniane lub wyparte? Czy jeśli osoba w podeszłym wieku nagle przypomina sobie zapomniane fakty z dzieciństwa, nie jest to dowód na istnienie nieświadomości, z której czerpie? Skąd ona czerpie to wspomnienie?
- czy nasze nawyki, przyzwyczajenia, reakcje nie utrwalają się gdzieś w pamięci? Często robimy nawet najbardziej skomplikowane, inteligentne rzeczy, a wcale ich sobie nie uświadamiamy, albo uświadamiamy dopiero potem. Krzysztof pamięta z kongresu przykłady, które podawałem - bywa, że w nagłych sytuacjach zachodzi praca myślowa, którą świadomość uchwyci dopiero po chwili. Wyobraźcie sobie najbardziej prozaiczną sytuację - nagle wykręcacie 9-cyfrowy numer telefonu, bardzo dobrze zapamiętany wcześniej. Nie robicie tego już tak, jak robiliście to za pierwszym razem. Robicie to niemal automatycznie, bez zastanowienia - a jednak jest to działanie inteligentne, jakby nie było skomplikowany ciąg cyfr w odpowiedniej kolejności został przywołany w pamięci automatycznie. Świadomość dała tylko bodziec początkowy (decyzja, że zadzwonimy), reszta przebiegła już bez problemu (wpisanie numeru telefonu bez żadnego zastanowienia).

juniperus pisze:Np. ktoś pyta mnie, co dzieje się z jego zmarłą kilkanaście lat temu matką. Zamykam oczy i widzą ją, jak żywą, opisuję: Twoja mama miała takie włosy, taki kolor, taką fryzurę, takie oczy, twarz, rysy, ubranie, posturę, wysokość. Opisuję uczucia, które w danej chwili mi przekazuje, myśli i uwagi tego ducha. Dziecko tego zmarłego potwierdza wygląd, a na dowód i porównanie pokazuje mi zdjęcie zmarłej matki i okazuje się, że dokładnie w ten sposób ją widziałam. Bardzo Cię proszę zatem, byś mi wyjaśnił jak to jest możliwe


Sceptyk by to doświadczenie zanegował zupełnie, bo nie podałaś warunków, w jakich przebiegło. Parapsycholog z kolei mógłby powiedzieć, że byłaby to percepcja pozazmysłowa. Tzn. odebrałaś drogą pozazmysłową bodźce zaczerpnięte z umysłu osoby, która zwróciła się do Ciebie o pomoc (telepatia). A gdyby na przykład na jej biurku leżała fotografia mamy, mogłabyś to wrażenie odebrać nie tylko telepatycznie ale też poprzez jasnowidzenie.

Oczywiście można powiedzieć, że zadziałał tu duch, ale byłoby to wyjaśnienie już bardziej skomplikowane. Dodawalibyśmy dodatkowy czynnik. Jeśli telepatia czy jasnowidzenie są nieznane, to ingerencja zupełnie niematerialnego ducha w wasze sprawy jest jeszcze bardziej trudna do wyjaśnienia. A więc zagadki tylko się mnożą...

Oczywiście możemy sobie wyjaśnianie zupełnie odpuścić.

Tak czy inaczej nawet nadmierny krytycyzm uchroni nas wszystkich od przyjmowania niedorzeczności jako prawd. A przy tym pozwali na zdrowe, dalekie od autosugestii i ślepej wiary podejście do tematów, które u osób naiwnych mogą wywołać kłopoty i problemy psychiczne.

W ogóle jestem ciekaw, jakby wyglądał spirytyzm, gdyby Kardec urodził się 40 lat później i tworzył teorię spirytystyczną w "innym" klimacie intelektualnym, gdy psychoanaliza była u szczytu popularności.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: oran » 04 paź 2013, 15:02

....", wytłumacz mi zatem, w jaki sposób opisuję wygląd zmarłych bliskich osób, które mnie o nie pytają? "...

No Izo,gdyby tak było, jak mozna rozumieć to zdanie, to w żaden sposób nie dało by się podważyć iż widzisz ducha zmarłej i nieznanej Ci osoby...dodatkowo tak napisane zdanie, komuś kto po raz pierwszy styka się z tematem kontaktów,wyrażnie daje przekonanie,że dzieje sie tak zawsze,czyli za każdym razem,gdy ktoś chce wiedzieć,ze to właśnie duch jego bliskiego zmarłego...ale tak nie jest i chyba być nie może...a jeden opis trafiony niczego nie udowadnia.niestety.....
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

Re: podświadomość a spirytyzm

Postautor: Nikita » 04 paź 2013, 15:21

to fakt...Jackowski tez nie zawsze trafia ze swoimi wizjami...ale zdarzaja sie tez prawdziwe trafienia...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość