A powiedz mi Sigma czy w Buddyzmie znane są przypadki nauczycieli czy też uczniów którzy za pomocą medytacji czy też innych praktyk, np. wyciągali swoje stare umiejętności zakodowane w duchu?
Chodzi mi np. o języki obce z poprzednich żyć bez nauki ich na nowo, umiejętności wykonywane w poprzednich życiach itd.? - pytam o to z czystej ciekawości.
Tak się zastanawiam czy wszelakie umiejętności są zapisywane w mózgu czy w duchu. Wszak po śmierci duch/dusza zabiera na tamten świat swoje doświadczenia oraz wszystko jest zapisane. Jednak wystarczy trochę poważniejszy uraz głowy i już ludzie nie potrafią mówić bo zapominają słów itd.
Zrozumiałbym gdyby uraz głowy wywoływał komplikacje w ruchu, ogólne zakłucenia w funkcjonowaniu organizmu. Lecz nasza osobowość dalej jest w środku.
Co mówi buddyzm na temat reinkarnacji w kolejnych życiach - czy rozwój ducha polega na zdobywaniu coraz to nowej wiedzy, czyli rodząc się za każdym razem w innym kraju uczysz się nowych języków i kultur. Wykonując różne zawody uczysz się nowych umiejętności?
Czy buddyzm określa jakąś stałą która by mówiła ok to już koniec, więcej nie będziesz się reinkarnował ponieważ już wszystko wiesz?
Nirwana z tego co zrozumiałem odpowiada za stan kiedy człowiek przełamał już tą nie wiedzę i nie popełnia błędów za życia tym samym nie będzie żadnej kary i ponowne przyjście na świat nie będzie konieczne.
Lecz według mojej myśli a może być błędna gdyż nie znam buddyzmu, taką nirwaną można nazwać życie co poniektórych świętych lub ludzi żyjących na takich zasadach. A więc można by przyjąć że czyste życie nie ma kary i koniec cierpień w postaci życia na ziemi.
Lecz co z rozwojem ducha? Spotykam się z stwierdzeniem ze duch dąży do doskonałości aby być jak najbliżej Boga, lecz czym jest ta doskonałość?
Czy doskonałość ducha to jedynie życie według przykazań Boga oraz ogólna dobroć duszy? Mi wydaje się że rozwój ducha oprócz emocji, uczuć które każdy z nas przeżywał i ma w nich doświadczenie, oprócz tego istnieje wiele zawodów, wiele wiedzy i umiejętności w których człowiek aby zdobyć doświadczenie musi je poprostu wykonywać.
No ale ile żyć potrzeba aby przerobić wszystko co jest tylko możliwe na tej planecie, prawdopodobnie tysiące narodzin i końca raczej by nie było. Ponieważ cały czas mamy rozwój świata a więc ciągle przybywają nowe technologie, nowa wiedza.
Czyli gdyby iść moim tokiem myślenia, można wywnioskować że suma inkarnacji człowiek na ziemi była by nieskończona gdyż wiedzy do przerobienia ciągle przybywa.
A więc co z narodzinami na wyższych światach? Zapewne mają tam jeszcze wyższą technologie, inne języki, kultury itd.
Jeżeli teraz powiedziałbym sobie "ok od dzisiaj zmierzam ku Bogu" dążąc do perfekcji i tu już mi nachodzi odpowiedź że jest to nie możliwe. Ponieważ jest to droga w nieskończoność, Bóg jest wszystkim, wszystko co zostało wynalezione przez człowieka tak naprawdę zostało wynalezione przez Boga. Wszystko co człowiek umie i wie , wie i umie również Bóg. Wszystko co człowiek stworzy w przyszłości Bóg wie już teraz. Ta wiedza i umiejętności są nie skończone i dlatego Bóg jest tylko jeden a my jesteśmy istotami które jak sobie pomyślę w zestawienu z Bogiem to jesteśmy niczym
No bo aby powiedzieć że ktoś zna się na czymś perfekcyjnie to znaczy że ma dany temat w małym palcu, jednak czy istnieje profesja która została opracowana do granic możliwości? W każdym zawodzie lub czynnościach które wykonuje człowiek dochodzą nowe elementy. I tak dla przykładu, lekarze ciągle się uczą, adwokaci ciągle się uczą bo przepisy się zmieniają itd.
Teraz jeżeli weźniemy pod uwagę wszystkie planety których ilość jest nie znana, wszystkie istoty które tam żyją i wykonują jakieś czynności które również podlegają dalszemu rozwojowi to wychodzi na to że duch nigdy nie posiądzie wiedzy całkowitej. Czyli można by przyjąć że naszym celem jest nieustanne reinakrnowanie się na tej i innych planetach aby pozyskiwać wiedzę i doświadczenie które nie ma końca i stwierdzenie że dusza zmierza do doskonałości Boga ma sens lecz należało by dodać że nigdy nie ukończy tej drogi.
Co myślisz na ten temat?
Tu jeszcze dodam taką ciekawostkę ( źródło:
http://www.vismaya-maitreya.pl/wielcy_l ... n_cz8.html )
" Od FN: Przypadek ten jest fenomenalnie interesujący, gdyż po raz pierwszy być może mamy dowód (!) na to, że na Ziemi obecnie żyją ludzie, którzy osiągnęli minimum 30 poziom doskonałości według wiedzy chińskich mistrzów "nykungu" (za chwilę wyjaśnimy, w czym rzecz).
Wszyscy świadkowie utrzymują, że już trzeci rok z rzędu Palden Dorje nie przyjmuje żadnych posiłków i nie pije wody. To oznacza, że poprzez medytację uzyskał pełną kontrolę nad materią, z której składa się jego ciało. Potrafi być całkowicie nieruchomy całymi miesiącami, co świadczy o tym, że bez problemu opuszcza swoje ciało. Taka medytacja sprawia, że istota ludzka podnosi się na kolejne poziomy doskonałości. Jedna z najciekawszych prób wyjaśnienia jego fenomenu znajduje się w książce "Mag z Jawy" Kosty Danaosa, w której jest bardzo rzetelny opis możliwości chińskich mistrzów energii Chi, którzy potrafili robić podobne rzeczy jak Palden Dorje. Oni także musieli długo medytować bez ruchu i przyjmowania jedzenia czy wody, bo była to jedyna droga, aby zwiększyć swoją moc.
A teraz kilka informacji dotyczącej starożytnej wiedzy dotyczącej mocy człowieka. Według wiedzy chińskich mistrzów wraz z kolejnym poziomem moc ludzkiej istoty się podwaja. Poziomów doskonałości jest 72. W swoim krótkim przemówieniu nie przypadkiem Palden Dorje wspomniał o 72 boginiach Kali – te dwie liczby nie są przypadkiem! Może to oznaczać, że na Ziemi przebywa więcej istot, które mają tak potężną moc.
Aby trochę wyjaśnić, na czym polega owa moc musimy powiedzieć, że praktycznie wszyscy ludzie na Ziemi mają poziom zero. Osiągnięcie poziomu pierwszego jest dane jedynie nielicznym, jednostkom w skali całych narodów. Wtedy człowiek zaczyna wiedzieć duchy i mieć zdolność jasnowidzenia (prawdodopodobnie zbliżył się do tego Krzysztof Jackowski, choć sam pewnie nie jest tego świadomy). Poziom drugi jest już poza zasięgiem takich zwykłych śmiertelników, jeśli nie wiedzą, jak dojść do niego poprzez medytację. Potrzebna jest też do tego specjalna wiedza, gdyż osiąganie kolejnych poziomów potrafi być niebezpieczne, o czym przekonali się chińscy mistrzowie (dość szczegółowo jest ta kwestia opisana w książce „Mag z Jawy”). Poziom trzeci oznacza, że potrafi się swobodnie lewitować, opuszczać ciało, przesuwać i tworzyć myślą przedmioty. Człowiek na poziomie trzecim zyskuje także coś, czego można mu zazdrościć – po śmierci zachowuje pełnie swojej wiedzy i osobowości, a także pamięć wcześniejszych wcieleń (zwykli ludzie po śmierci przebywają w stanie półletargu i półświadomości, stąd komunikacja z duchami przebiega bardzo często w dziwny sposób). Warto zwrócić uwagę, że mówimy tutaj dopiero o poziomie trzecim! Co jest dalej, wprost trudno sobie wyobrazić.
Tylko wybrańcy mogą dojść do trzeciego poziomu poprzez medytację. Wygląda ona dokładnie tak samo jak to, co robi Palden Dorje. Trzeba to robić w całkowitym odosobnieniu i przestaje się wtedy spożywać posiłki i wodę. Dojście do kolejnych poziomów jest możliwe poprzez medytację, która potrafi trwać nawet lata! Wraz z kolejnymi poziomami zaczyna się moc absolutna. W zasadzie nie jest żadnym problemem chodzenie po wodzie, choć jest to jedynie ułamek tego, co potrafi taka istota. Powyżej 50-tego poziomu moc człowieka zaczyna przypominać moc starożytnych Bogów. Co musi się kryć powyżej poziomu 70? Nasza wyobraźnia odmawia wtedy posłuszeństwa. Na pewno od któregoś poziomu (prawdopodobnie powyżej 60-tego) zaczyna się tzw. wszechwiedza absolutna, a więc wiedza o losie każdej drobinki materii we wszechświecie. Dotyczy to teraźniejszości, przyszłości i przeszłości. Rozmowa z taką istotą byłaby rozmową z Bogiem – tak trzeba to ująć. A przecież są jeszcze wyższe poziomy!
Dla tak potężnych istot nie istnieje śmierć, gdyż jest ona zbyt słaba wobec ich mocy. Stają się oni panami wszechświata, ale wiedza na ten temat jest dla nas mało dostępna. W historii Chin był tylko jeden człowiek, który doszedł do poziomu 72. Możemy tylko podejrzewać, że w historii ludzkości było takich ludzi więcej, ale przez chwilę przyjrzyjmy się Palden Dorje. Naszym zdaniem jest on w tej chwili na poziomie minimum trzydziestym i jego moc wzrasta. Skąd taka pewność? Potrafi się „kąpać w ogniu”. Istoty tak potężne nie zmywają z siebie brudu tak jak zwykli śmiertelnicy, ale potrafią w sposób symboliczny umyć się ogniem. Piszemy symboliczny, ale tak naprawdę oni po prostu wchodzą w ogień. Oczywiście płomienie nie robią im żadnej krzywdy, a jedynie oczyszczają ich. Chcemy pokazać Wam nagranie, które na pewno wstrząśnie każdym czytelnikiem FN. Uprzedzamy o tym. Niestety jest ono dostępne tylko na stronach nepalskich
www.paldendorje.comObejrzycie je po kliknięciu na poniższy link
Kliknij link, aby obejrzeć film!
Wniosek jest jeden: Palden Dorje poprzez medytację staje się coraz potężniejszy. O ile nam wiadomo na świecie pojawiają się od czasu do czasu tak potężne istoty w ludzkich ciałach, ale przeważnie nie ujawniają one swojej mocy. Skoro Palden Dorje zezwolił na pokazanie swojej „kąpieli w ogniu”, to nie jest przypadek. Wniosek jest jeden: żyjemy w ciekawych czasach Ladies and Gentelman!
"