Palenie mostów

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Palenie mostów

Postautor: 000Lukas000 » 21 cze 2013, 19:02

Kymaro, zgadzam się że należy akceptować złe sytuacje, by one nas nie zniszczyły.
Zgadzam się że należy akceptować cudze niedoskonałości, ponieważ mogliśmy być kiedyś podobni a nawet tacy sami.

Jednak to nie daje nam obrony przed Ego, akceptacja\wybaczenie jest w istocie tym samym w stosunku do drugiego człowieka, różni się tylko nazwą.

Ponad to trzeba też pamiętać że nie odpowiadamy tylko za zło które uczyniliśmy ale i za dobro którego nie uczyniliśmy, za szanse uczynienia dobra, których żeśmy nie wykorzystali.
To że nie czynimy zła nie znaczy że mamy się zamknąć na wszystko w egoistycznej bańce.
Trzeba zawsze znaleźć złoty środek, bo żadna przesada nie jest dobra, jak wspomniałaś.

Co do bezinteresownego dobra, to jeszcze przyjdzie nam się tego nauczyć.
Prawdopodobnie ktoś kto autentycznie bezinteresownie postępuję, nigdy nie użyje w słowa "bezinteresowność", bo to dla niego będzie naturalne.

Powiem wam czego ostatnio się nauczyłem, dzięki książkom Divaldo i doświadczeniom, Bóg widząc moją dumę, pychę i egoizm rzucił mnie w takie środowisko pracy, gdzie mam dwa wyjścia, albo pozwolić się całkowicie zniszczyć wewnętrznie, co bardzo szybko zaczęło się dziać, albo zniszczyć w sobie te cechy, by się uodpornić na ten ogień, dla których te cechy są paliwem.

To że ktoś w nas może wzburzyć negatywne emocję, to że ktoś nas może urazić w jakikolwiek sposób, świadczy tylko o tym że właśnie w nas jest duma, która jest siostrą pychy i że mamy problem z tym całym Ego.

Więc mam do was pytanie? W kim z was wezbrały złe emocję? Kto z was się zaangażował w tą rozmowę z tymi emocjami? Zadajcie je sobie i sami sobie i dla siebie na nie odpowiedzcie.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Palenie mostów

Postautor: Zbyszek » 21 cze 2013, 20:13

Podoba mi się to co napisałeś 000Lukas000 . Dla mnie jest to prawdziwa postawa Spirytysty.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Palenie mostów

Postautor: Kymara » 22 cze 2013, 07:03

Voldo poczytaj to co napisałam wcześniej o dzieciach. One też nie trafiają do naszych domów przez przypadek. Oczywiście naszym/moim życzeniem jest aby nasze dzieci żyły długo i szcześliwie ale tak naprawdę każde z nich ma własną drogę i swoje przeznaczenie. Może ta droga jest tragiczna, może nieszczęśliwa... Nam nic do tego, możemy jedynie tę drogę akceptować.

Widzę, że 000Lukas000 jeszcze rozumie o czym ja piszę. 000Lukas000 odnośnie tej pracy to miałam adekwatną sytuację. Najpierw od losu dostaniesz małe „kuksańce”, delikatne lekcje i jak je zrozumiesz to super – twój zysk. Jak nie rozumiesz to lekcje są niestety coraz bardziej bolesne. Cała sztuka polega na wyłapywaniu sygnałów. Cierpienie nasz uszlachetnia, dzięki niemu wskakujemy na kolejny szczebel drabiny zwanej DUCHOWOŚĆ.

Zbyszek też to w sumie dobrze ujął – że trzeba patrzeć z punktu widzenia nie ziemskiego a duchowego. Jeżeli tak patrzymy, to mamy szerszy wgląd.

Wy spirytyści piszecie o wybaczeniu, miłosierdziu. Ba, nawet dowiedziałam się, że opieracie się niejako na naukach Jezusa a macie ochotę potępiać i obrzucać kamieniami gdy coś nie jest po waszej myśli (oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka). A to przecież Jezus powiedział – "Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień".

Więcej głosu w tym wątku zabierać nie będę, to jak walenie głową w mur – ja swoje a niektórzy z Was swoje :cry: Chyba wszystko już zostało napisane. Kto zrozumiał jego zysk.
Kymara
 
Posty: 25
Rejestracja: 01 sty 2013, 12:42

Re: Palenie mostów

Postautor: Nikita » 22 cze 2013, 10:04

troche to arogancko zabrzmialo Kymaro...ja wiem o co Ci chodzi ale w dyskusji trzeba takze umiec wysluchac druga strone bo wcale nie musimy miec takiego samego zdania na dany temat...

Ja tez zwykle mam swoje zdanie i dyskutuje na forum ale chyba mam tez w sobie na tyle pokory aby sprobowac zrozumiec sposob myslenia drugiej osoby..
To stwierdzenie, ze rozmawiasz ze sciana troche jest dziwne...bo duzo ludzi wyslalo do Ciebie sygnaly, ze wiedza co masz na mysli...

Lucas swietne spostrzezenie....ja tez trafilam teraz do nowej roboty gdzie mamy jedna nerwowa i humorzasta kierowniczke...ale jak narazie mimo, ze juz pare miala cos przexciwko mnie...ja sie nie obrazam ale wybaczam jej to...moze kobieta ma ciezkie zycie albo jakas ciezka sytuacje rodzinna...robie swoje...najlepiej jak potrafie...a reszta sie nie przejmuje...wogole mnie to nie dotyka...chyba jednak moje ego ostatnio wyblaklo...he eh
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Palenie mostów

Postautor: Voldo » 22 cze 2013, 11:36

Ja potępiam zachowanie, nie ludzi - tak, coby nie było.

W każdym bądź razie miłego akceptowania wszystkiego, oby kiedyś Cię to nie zniszczyło, jak zabronią Ci wszystkiego, bo wcześniej to zaakceptowałaś (i trochę dziwne dla mnie jest, że z jednej strony piszesz, że trzeba wszystko akceptować, a z drugiej że trzeba być asertywnym co do tego, ale widać ja jestem jeszcze za głupi, żeby zrozumieć powiązanie dwóch sprzecznych ze sobą twierdzeń) :)

I jednocześnie proszę, żebyś nie oceniała braci spirytystycznej na podstawie choćby mnie. Mnie można oceniać na podstawie mnie. Spirytyzm na podstawie tego, co głosi i ile dobra uczynił.
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: Palenie mostów

Postautor: Lukasz » 22 cze 2013, 11:39

Kymaro - warto akceptować ludzi ot tak, po prostu.
Dałaś się wciągnąć w wizję idealnego świata obojętnego wobec cierpienia - własnego i innych. Świata, który nie istnieje.
Akceptowanie czyichś działań prowadzi do powstawania schematów. Odrzucanie czyichś działań prowadzi do powstawania schematów. Żłotym środkiem jest po prostu mądrość połączona ze współczuciem. Ten złoty środek został przekazany przez Duchy m.in. w doktrynie spirytystycznej. Potrzeba jednak wewnętrznej dojrzałości, by zrozumieć te nauki. Są one proste, lecz nieprzyjemne dla człowieka "kochającego życie", materialisty.
Przez pryzmat tego co napisałaś zbudowałaś sobie wielką, rozbudowaną machinę która miała stanowić odpowiedż na pytanie "dlaczego cierpimy". Problem w tym, że odpowiedzią jest zatkanie sobie oczu, uszu i ust - "Nic nie widziałem, nic nie słyszałem, nic nie mówiłem."
Lukasz
 
Posty: 37
Rejestracja: 04 maja 2013, 18:20

Re: Palenie mostów

Postautor: Zbyszek » 22 cze 2013, 12:30

Na samym początku, chciałbym zaznaczyć ze nie pragnę, wchodzić w dyskusje z nikim. To co napisze jest z mojego punktu widzenia, zwykłą analiza, słowa” Akceptacja” i czy należy akceptować wszystko?
Akceptacja jest, pogodzenie się, z zaistniałą sytuacja, problemem, niezależnie jak nas to dotknęło lub jak to nas boli.
Czy powinniśmy akceptować wszystko?
Na to pytanie, po części odpowiedział mi, kolega z grupy spirytystycznej, kiedy znaleźliśmy się w sytuacji konfliktowej, odpowiadając wszystkim obecnym “ Jestem Spirytysta, ale nie głupcem”.
Wszystko należy analizować, i odpowiednio oceniać. Nieraz powinniśmy odpuścić i w niektórych wypadkach zareagować odpowiednio, do sytuacji. Myślę ze wymaga od nas tego życie na tej planecie i musimy się dostosować do warunków jakie tu panują.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Palenie mostów

Postautor: kalatala » 22 cze 2013, 13:05

Mam od dziecka nawyk ratowania robaczków. Zbieram z chodników dżdżownice wyległe po deszczu, wynoszę z domu pająki, złotooki, ćmy, chrabąszcze, łapię w autobusach pszczoły i wypuszczam je na przystanku. Nie chwalę się tym, wręcz jest mi wielokrotnie głupio, gdy robię to w przestrzeni publicznej, bo wiem, że ludzie z tego powodu uważają mnie za dziwaczkę. Jeśli z jakiegoś powodu nie uratuję tej istotki, to mam potem wyrzuty sumienia. Nie jestem w stanie zaakceptować takiej sytuacji. Muszę pomóc.

Mówisz Kymaro, że najpierw trzeba zmienić siebie, a potem brać się za świat. Otóż ja to uważam za zmienianie siebie. Właśnie w ten sposób, mając miłosierne podejście wzlędem istot słabszych ode mnie, rozwijam się i wdrapuję się na wyższe szczeble duchowości. Akceptacja tego typu sytuacji - jak różne by nie były - bierna postawa, jest zamykaniem się na doświadczenia życiowe, na rozwój wewnętrzny.

Czu Jezus widząc, że ludzie chcą ukamieniować Marię Magdalenę po prostu zaakceptował sytuację? Nie. Swoją ingerencją uratował jej życie i dał ludziom piękną lekcję miłosierdzia. Czy gdy przychodzono do niego z prośbą by kogoś uzdrowił lub ożywił mówił ludziom, by po prostu zaakceptowali to, co się stało? Nie. On im pomagał. Ty natomiast propagujesz postawę bierną, antyspołeczną. Nie życzę Tobie, by gdy ktoś Ciebie zacznie wyzywać i bić na ulicy, wszyscy przechodnie odwrócili głowy i zaakceptowali to, że dzieje Ci się krzywda.

Inną sprawą jest akcetowanie czegoś, czego zmienić w żaden sposób nie można. Jak na przykład wczoraj. Pobiłam mój ulubiony, prześliczny, szklany dzbanek ze srebrną rękojeścią. Kiedyś dostałam go od matki. Stał krzywo, ja go trąciłam, przewrócił się, rozbił. Co mogę zrobić? Nic. Mogłam jedynie zaakcetować to, co się stało. Tym bardziej, że jakby nie było to tylko rzecz materialna. Trudno.

Na koniec mam kolejny przykład, moim zdaniem pokazujący różnicę pomiędzy wybaczaniem a akceptacją. Jestem ofiarą przemocy domowej, ze strony matki, głównie przychicznej i emocjonalnej. Nie wiem dlaczego takie życie sobie wybrałam, jakiś powód musiał być. Przez lata zmagałam się z problemami, które ta przemoc we mnie wywołała. Dalej się zmagam. Mogłam się poddać i po prostu zaakceptować to, że jestem jaka jestem z tego powodu, czyli pić, brać narkotyki, tyć, kompletnie nie mieć szacunku do siebie, zadowolić się edukacją na poziomie matury. Ale czy to by było dobre wyjście?

W pewnym momencie na kilka długich lat zerwałam kontakt z moją matką, bo już nie wytrzymałam. Doszłam do wniosku, że zdrowie psychicznie jest ważniejsze od podtrzymywania relacji. Nie byłam w stanie zaakcetować tego, że mnie niszczyła i chyba nikt nie powinien się na coś takiego zgadzać. Dziś jesteśmy w kontakcie, ale w momencie, gdy próbuje tych swoich ohydnych sztuczek ja myślę sobie "no to pani na razie dziękujemy" i przestaję się do niej na jakiś czas odzywać. Nie można akcpetować tego, że ktoś robi krzywdę drugiej osobie. Natomiast jak najbardziej należy starać się wybaczyć tej osobie i - tu sie zgodzę z Kymarą - zaakceptować przeszłość, bo jej nie można zmienić. Stało się, trudno. I wcale nie uważam, że wybaczenie i akceptacja to jest to samo - wybaczyć można osobie, akceptuje się sytuację. Staram sie wybaczyć matce i zaakceptować przeszłość, ale nie mogę i nie powinnam akceptować jej podłych zagrywań oraz konsekwencji trudnej przeszłości.

Mam wrażenie, Kymaro, że jesteś jeszcze bardzo młoda i życie nie dało Ci wystarczająco dużo materiału do przemyśleń.
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Palenie mostów

Postautor: forrest » 22 cze 2013, 20:35

A ja jak miałem 5-6 lat, kiedy na podwórku znalazłem dżdżownicę, to ją rzucałem kurom w zagrodzie - takie eksperymenty psychologiczne na kurach robiłem. Wtedy tworzyła się biegająca w kółko delta, w której wierzchołku była kura z dżdżownicą w dziobie. Zresztą różne eksperymenty psychologiczne na kurach przeprowadzałem w tym wieku... .
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 10 sty 2009, 23:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Palenie mostów

Postautor: Nikita » 23 cze 2013, 09:13

Ja lubie pajaki i zostawiam je w domu czy gdziekolwiek a czasami musze je ratowac bo moj maz sie ich boi i je zabija....ale zabijam muchy bo muchy roznosza zaraski...i komary...jestem bezlitosna dla nich...generalnie jest tak, ze jak jakies stworzenie zbytnio mi nie zagraza to nie czynie jej nic zlego...ciekawe czy na tamtym swiecie beda insekty? Slyszalam, ze w niebie nie ma owadow...takich jak muchy czy komary...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości