Buddyzm i spirytyzm

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 19 gru 2009, 19:42

Dzięki za info. Stronę dodałem do ulubionych :).
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 19 gru 2009, 21:09

A mnie w sposobie myślenia człowieka Dalekiego Wschodu podoba się skłonność do refleksji, do przyglądania się rzeczywistości "jaka jest". Nie bez powodu co bardziej wnikliwi obserwatorzy życia przyznają że buddyzm jest dla ludzi zdolnych do poznania prawdy w tej mierze w jakiej mogą czy potrafią. Nie jest natomiast dla kogoś pragnącego żyć w iluzjach wczesnego okresu życia kiedy to dorośli kładli do głowy różne prawdy których sami wcześniej nie sprawdzili. I, tak naprawdę, człowiek żyje własnym życiem w tej mierze w jakiej potrafił oddzielić "ziarno od plew" tych prawd dzieciństwa i młodości.

A jeżeli ktoś chce tkwić mentalnie i psychicznie we wczesnym okresie życia ? Jeżeli wie że nie musi to dokonuje świadomego wyboru. Ale wielu nie wie. I wtedy nie ma mowy o świadomym wyborze. Ale nie ma też miejsca na ustępstwa kiedy tak myślący ludzie usiłują niepoddane refleksji nauki z dzieciństwa narzucać innym.

A że upadłyby religie... Rzeczywiście, pewnie w znacznym stopniu tak.

Przysłowie z Dalekiego Wschodu powiada że kiedy mędrzec pokazuje palcem Księżyc, mądrzy uczniowie patrzą na Księżyc zaś głupi uczniowie na palec.

Upadłyby, ale nie całkiem. Patrzących na palec nauczyciela nigdy nie zabraknie :).
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: konrad » 19 gru 2009, 21:12

Myślę, że świat wschodu i zachodu rzeczywiście uzupełniają się w tym znaczeniu, że religie wschodu, zwłaszcza buddyzm, pozwalają nam lepiej zrozumieć siebie, relacje naszego ciała z duchem itp. Religie zachodu, zwłaszcza chrześcijaństwo, pomagają zrozumieć w jaki sposób powinniśmy budować nasze relacje z innymi ludźmi - tu myślę przede wszystkim o przesłaniu miłości Chrystusa, które moim skromnym zdaniem, nie ma sobie równych, choć i sam Budda, Kriszna itd. mówili rzeczy podobne, to, co przekazywał Jezus wyprzedza całą epokę, albo i dwie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 19 gru 2009, 22:52

Zgadza się, Chrystus uczy tworzenia więzi międzyludzkich. To nie ulega wątpliwości. Pytanie, tak naprawdę, polega na tym jak rozumieć Kościół. Instytucjonalnie czy raczej duchowo ? Zauważyłem że im rozumieć Kościół bardziej instytucjonalnie tym Chrystus (w znaczeniu nauczyciela) jest dalej, po prostu. I dotyczy to zarówno Kościołów tzw. "historycznych" jak i wspólnot tzw. "ewangelikalnych" (niektóre to też Kościoły) powstałych w XIX i XX wieku. Nie piszę tu o jednostkach, piszę o ogóle należących do Kościołów osób.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: konrad » 19 gru 2009, 23:06

Pamiętajmy, że Chrystus zachęcał nas do tego, byśmy się wzajemnie szanowali i byśmy traktowali z sympatią nawet naszych wrogów. Nie było jego zamiarem tworzenie jakiegokolwiek kościoła tym bardziej takiego, który miałby swoim postępowaniem, czy też decyzjami słowom Chrystusa przeczyć. Ludzie jednak są tylko ludźmi i popełniają błędy. Myślę, że zamiast kogokolwiek piętnować czy atakować, dużo lepiej skupić siły na tym, by zwalczyć zło, nietolerancję i egoizm, który tkwi w nas samych.

Dlatego też słowa, które sigma ma w podpisie: "Kto zwycięża innych jest silny. Kto zwycięża siebie jest wielki." uważam za po prostu genialne. Są świetnym drogowskazem na wyboistej drodze naszego życia.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 20 gru 2009, 00:44

To nie ja wymyśliłem :). To mój Przyjaciel z Dalekiego Wschodu :).

A sprawa "spuścizny po Chrystusie" to problem teologiczno - lingwistyczny być może nie do rozwikłania. Spory toczą się od wieków, ostatnio także i na biblijnych (raczej protestanckich) forach dyskusyjnych...
Jedną z kluczowych kwestii jest Ew. Mat. 16,18. Zarówno z punktu widzenia tłumaczenia jak i rozumienia tekstu przetłumaczonego.

Np. wg. Biblii Gdańskiej w nowym tłumaczeniu Śląskiego Towarzystwa Biblijnego jest tak:

18 A ja ci także powiadam, że ty jesteś Piotr *, a na owej opoce ** zbuduję moje zgromadzenie wybranych *** i bramy Krainy Umarłych go nie przemogą.

W innych tłumaczeniach użyte są inne sformułowania. Konsekwencją zaś sporów wokół m.in. tego wersetu były kontrreformacyjne rzezie religijne w obszarze zachodniego chrześcijaństwa. I, tak patrząc z dzisiejszej perspektywy, czy na pewno chodziło o zbawienie dusz ? Kto w to uwierzy ?

Pewnie, że można poprzestać na tym czego człowiek dowiedział się w młodości. Nie tylko dlatego że łatwiej, istotna jest też przecież presja rodziny, miejscowej społeczności. Ale wtedy człowiek rezygnuje z myślenia, będąc jedynym stworzeniem tą zdolnością obdarzonym.

Ale z drugiej strony, ile trzeba przeczytać, jaką wiedzę posiąść, żeby wiedzieć. Co właściwie wiedzieć ? Że się nie wie na pewno ? A przecież czas nie jest z przysłowiowej gumy, trzeba zabiegać o to żeby mieć co włożyć do garnka... Czy nie prościej poszukać w sobie ? Jedno wszak nie wyklucza drugiego.

Podaję przydatne linki:

http://www.biblest.com.pl/stb/ntest/mateusz/mat.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Biblia_Gda%C5%84ska

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowa_Biblia_Gda%C5%84ska
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: Jul » 20 gru 2009, 23:54

Myślę, że zbyt łatwo odcinamy się od tzw religijności instytucjonalnej, od zorganizowanych form duchowości. Mówię to z pozycji bynajmniej niepraktykującego człowieka, który jednak docenia historyczną część dorobku religijnego. Skąd mamy ogromną część dzieł greckiej filozofii, poezji, matematyki? Posiadamy je dzięki wielowiekowej pracy mnichów, którzy przepisywali mozolnie kolejne strony ksiąg w epoce, która nie posiadała druku. Bez ich wysiłku nie mielibyśmy także dostępu do ksiąg Nowego i Starego Testamentu - i nie moglibyśmy teraz rozważać czy poszczególne wersety są zgodne bądź niezgodne z jakąś interpretacją wiary. Co za tym idzie - niewiele byśmy wiedzieli o Jezusie bez ciągłego trwania tradycji i przekazu ustnego (przypominam, że dawniej ludzie w 90% nie umieli czytać - rola kapłana była tym bardziej znacznie cenniejsza) i przekazu pisemnego, który niósł kościół rzymski, wschodni, a potem również kościoły reformacyjne.

Prawdą jest, że ta wiedza religijna była wykorzystywana jako narzędzie władzy - ale - jaka nie jest? Chwalony przez światłych Europejczyków buddyzm ma równie ciemne plamy w swojej historii co chrześcijaństwo. Buddyjscy kapłani prześladowali w Tybecie i w okrutny sposób torturowali starszych wyznawców animistycznej religii bon (do dziś zachowały się skóry po tych ofiarach). Skala teokracji i feudalizmu w Tybecie przed najazdem ludowych Chin powodowała, że duże masy chłopów żyły w nędzy i utrzymywały przeliczne klasztory, nie jest to tylko wymysłem komunistów chińskich i ich propagandy. A na Sri Lance (dawniej Cejlon) do dziś działają ekstremistyczne ugrupowania buddyjskie, które ani myślą o pokoju i oświeceniu bez przymusu, prowokując wieloletnią wojnę domową z hinduistami.

Francusko-żydowski filozof Henri Bergson rozróżnił moralność dynamiczną i moralność statyczną. Ta pierwsza to właśnie ten indywidualny, wewnętrzny, mistyczny pierwiastek, który posiada każdy człowiek, o czym pisała Lilo. Tylko jednak nieliczni potrafią ową moralność naprawdę uzewnętrznić - to są właśnie prorocy, wizjonerzy, szamani. Aby ich wizje i przekazy mogły się utrwalić potrzebna jest jakaś egzoteryczna forma ich nauk - czyli przeróżnej proweniencji kościoły, wspólnoty, świątynie. Owszem, Jezus nie był wcale katolikiem (samo pojęcie katolicyzmu, jako czegoś powszechnego, powstało znacznie później), ani nawet chrześcijaninem w dzisiejszym tego słowa rozumieniu (nie istniała przecież wtedy jeszcze żadna dogmatyka, która zaczęła systematycznie powstawać dopiero od 4 stulecia n.e.). Ale jednak założył swoją wspólnotę i kazał swoim uczniom nieść nauki dalej, sugerując bardziej zorganizowaną formę przyszłych wspólnot. A co z Buddą, który miał znacznie więcej czasu na misjonarstwo, bo dożył 80 lat? Budda całe 50 lat od osiągnięcia, według tradycji, oświecenia - podróżował i zakładał zakony (także żeńskie). Według niektórych przekazów miał nawet kilka tysięcy uczniów.

Spirytyzm także ma swoje organizacje - w większości nie utożsamiające się z nowym wyznaniem, czy kościołem. Duchowość prędzej czy później przejawia się społecznie - ludzie mają potrzeby dzielić się swoim doświadczeniem, razem się modlić lub rozmawiać itd. Nie odkrywam tu żadnej Ameryki, wie o tym klasyczna socjologia, o czym świadczą np prace Emila Durkheima.

Reasumując, doceniajmy zatem przejawy duchowości człowieka w każdej postaci - zarówno ezoterycznej (wewnętrznej-indywidualnej) jak i egzoterycznej (zewnętrznej-społecznej) :-)
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 21 gru 2009, 00:43

Trudno powiedzieć co byłoby gdyby nie Marcin Luter i jego tłumaczenie Biblii na język niemiecki. Gdyby nie świeccy władcy, mniejsi lub więksi, ich przebiegłość dzięki której Luter został "uwięziony" (w innym przypadku mógłby po prostu nie przeżyć), ich hojność (sponsorowanie kolejnych wydań Biblii), ich waleczność podczas wojen kontrreformacyjnych, i wiele innych czynników, ich oczekiwań politycznych i gospodarczych jako skutków osłabienia Kościoła rzymskiego też przecież...

Myślę że Kościół rzymski nie dopuściłby do tłumaczenia Biblii na języki narodowe. Zrobił to, bo musiał skonfrontowany z ewangelikami korzystającymi z Biblii w językach narodowych. A i tak robił co mógł żeby te Biblie zniszczyć. Przykładem jest Biblia Brzeska.

A przecież linki w moim poprzednim poście są do obecnego tłumaczenia Biblii Gdańskiej :).

A buddyzm... Nie należę i nigdy nie należałem do żadnej sanghi. Czego, nawiasem mówiąc, nie wykluczam. Ale, mając w swoim życiorysie jedną konwersję i wyciągnąwszy z niej wnioski, nie jestem wcale skłonny do idealizowania jakiejkolwiek społeczności. Buddyjskich też nie. Mógłbym zresztą przytoczyć przykłady świadczące o tym że nie są to wspólnoty idealne (mam na myśli nasze miejscowe realia) ale po co ? Wiadomo, nie są. Nic nie jest idealne.

Napisałeś o buddyźmie tybetańskim. Nie napisałeś o Japończykach krzewiących "buddyzm wojujący" podczas II wojny światowej. Ani o Czerwonych Khmerach...

Ja o tym wszystkim wiem. I dlatego nie jestem apologetą buddyzmu instytucjonalnego.

Ale, mając pewne doświadczenia w medytacji, praktyki na wskroś buddyjskiej (konkretnie zen szkoły soto), wyciągnąwszy zeń wnioski, mogę ją śmiało polecić każdemu. Jak również lektury do których linki załączam. Myślę że to dobra droga (absolutnie nie jedyna) do odnalezienia tego właśnie "wewnętrznego, mistycznego pierwiastka" o którym piszesz.

Medytacja w Kościele. Księża twierdzą że istnieje. Znajdź takiego który ma w tym doświadczenie. Wiem, benedyktyni...

Sporo czasu spędziłem na adoracji Najświętszego Sakramentu i medytacji zen. Myślę że mam porównanie.

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 21 gru 2009, 01:41

Coś jeszcze postanowiłem napisać. Z przyczyn wymienionych powyżej szczególnie sobie cenię lekturę książek napisanych przez Anthony de Mello, Willigisa Jägera , Berta Hellingera (przeczytałem niedużo). Ci ludzie, wychowani w duchu katolickim, księża rzymskokatoliccy przez całość lub znaczną część swojego życia zdołali chyba dotrzeć do prawdy w większej mierze niż inni. Inni, to znaczy nie tylko katolicy.

A nauczyciele buddyjscy pochodzący z Azji ? Chögyam Trungpa , Tybetańczyk, pisze po prostu o życiu w jego możliwie pełnym wymiarze. Thích Nhất Hạnh, Wietnamczyk, podobnie. Inni też...

"Z kim przestajesz, takim się stajesz". Lubię akurat tych autorów. Rozbudzili mnie do myślenia, nie było to takie łatwe :).

A będąc przy myśleniu, to wyznam, i nie zaprzeczę że imponują mi ludzie pokroju takiego jak "konrad", "cthulhu87" czy "Luperci Faviani". Ja w ich wieku dopiero zaczynałem próbować myśleć. O konkretnych działaniach nie wspominając.

Znaczna część ludzi, o czym pisze m.in. wspomniany Anthony de Mello, w ogóle nie zacznie myśleć. Prześpią życie w takiej pozycji w jakiej zostali w jego zaraniu ułożeni.

I to nie jest tak, że jedna droga jest lepsza a druga gorsza. Każdy ma swoją. Z przyczyn indywidualnych, pewnie wynikających z poprzednich wcieleń. I ma prawo do tej właśnie swojej drogi. Do błędów też. I do wyciągania wniosków. Bo tylko wtedy umrze w innej pozycji niż się urodził. A w tym celu trzeba, przynajmniej trochę, czytać, myśleć...


Dla porządku wklejam linki do nieocenionej Wikipedii:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Anthony_de_Mello

http://pl.wikipedia.org/wiki/Willigis_J%C3%A4ger

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bert_Hellinger

http://en.wikipedia.org/wiki/Ch%C3%B6gyam_Trungpa

http://pl.wikipedia.org/wiki/Th%C3%ADch ... E1%BA%A1nh
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Buddyzm i spirytyzm

Postautor: sigma » 21 gru 2009, 10:12

Napiszę jeszcze o czymś. Otóż zauważyłem że ludzie którzy unikają poszukiwań na własną rękę, tkwią w tym do czego zostali przyuczeni w dzieciństwie, poszukiwania innych tłumaczą problemami psychicznymi. W pewnej mierze to może być prawda, pewien odsetek osób poszukujących nigdy nie wyruszyłby na poszukiwania gdyby nie problemy tego rodzaju. Pisze o tym Thích Nhất Hạnh, wietnamski mnich buddyjski pracujący na Zachodzie, działacz na rzecz pokoju. Zauważyli to tybetańscy lamowie rozmawiając z (głównie) dwudziestoparoletnimi Amerykanami którzy zaczęli ich dość licznie odwiedzać z początkiem lat 70-tych ubiegłego stulecia. Zaś osobliwe przypadki Ole Nydhala, Duńczyka, absolwenta filozofii Uniwersytetu Kopenhaskiego to całkiem odrębna historia. Podobnie jak sam Ole Nydahl bo to rzadka osobowość :).

A z czegóż to wynika tak gorliwe klejenie się do tradycji (przez małe t, ale i przez wielkie też...), poglądów przodków, itp. ? O ile to były ich poglądy, bo odziedziczyli je przecież po jeszcze wcześniejszych przodkach... Właściwie to nie wiadomo czyje są te "poglądy". Czy w znacznym stopniu nie z lęku ? Przed rodzicami, sąsiadami... Moim zdaniem w znacznym stopniu z lęku właśnie. Czyli z pobudek psychicznych.

Mogę tak długo bo doświadczenia mam spore. Ale, pokrótce, buddyzm, na tyle na ile go znam, różni się od innych religii (bo jest religią, czego mu niektórzy odmawiają) w sposób zasadniczy tym że Budda zachęcał swoich uczniów do sprawdzania jego nauk. Czy jest to hagiografia ? Pewnie trochę tak, ale "sprawdzanie" przy użyciu technik medytacyjnych jest istotą praktyki buddyjskiej. A gdzie indziej "podaje się do wierzenia". Tu to, tam tamto...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości