Ze spirytystycznego punktu widzenia można by powiedzieć, że coś takiego jak talent w rzeczywistości jest sumą umiejętności nabytych w poprzednich wcieleniach. Nie ma czegoś takiego jak dar od Boga czy specjalny przywilej. Wszystko wypracowujemy sobie pracą. Zresztą tak jest i w muzyce, i w sporcie, i w innych dziedzinach... Wszyscy, którzy osiągają sukcesy, często twierdzą, że talentu mieli mniej niż inni, ale byli najbardziej wytrwali i zdyscyplinowani. A ci, którzy rzeczywiście wydają się mieć talent, bardzo często po prostu przynoszą umiejętności z poprzedniego życia. Tak było pewnie w przypadku wielkich kompozytorów... Być może także byli oni mediami, które odbierały muzykę z zaświatów... Ciężko to dziś potwierdzić, ale możliwości jest wiele.
Co do dobrego prowadzenia wykładów myślę, że wszystko opiera się o ciężką pracę i naśladowanie najlepszych wzorców. Ja np. gdy jakiś wykład mi się podoba, staram się dojść do tego, jak wykładowcy udało się to osiągnąć. Czy jego postawa lub charyzma wywołała taki efekt? Czy może sposób, w jaki mówił, opowiadał? Może to, jak był przygotowany... Podobnie kiedy wykład mi się nie podoba, staram się zrozumieć, dlaczego. Zauważyłem, że dobry wykład musi spełniać kilka elementów i staram się je w pewnym sensie umieszczać także w moich... Choć jestem jeszcze bardzo daleki od doskonałości w opowiadaniu o spirytyzmie, myślę, że w porównaniu z tym, co było kiedyś, wielu rzeczy już się nauczyłem. Moim zdaniem tymi warunkami dobrego wykładu są:
1) nieczytanie tekstu z kartki: mówca musi mówić, a nie czytać... Czytanie jest zazwyczaj szybsze niż mówienie, zdania są ułożone w sposób bardziej skomplikowany, więc ciężko za tym, co się czyta na głos, większości ludzi nadążyć. Można oczywiście posiłkować się notatkami, ale powinny być one pomocą, a nie podstawą.
2) wykład nie może być tylko odklepywaniem danego tematu, muszą być w nim odwołania do życia, prawdziwych lub fikcyjnych historii. Ludzie w dzieciństwie nauczyli się słuchać bajek, więc wokół takich opowieści warto budować nasz przekaz.
3) wykładowca musi nauczyć się właściwej postawy, wymowy, unikać nadmiernej gestykulacji, ale jednocześnie mówić w taki sposób, by angażowało to ludzi, by chcieli go słuchać. Gestykulacja jest tu pomocna, ale trzeba nauczyć się ją stosować. To jest właśnie najtrudniejsza część, bo zupełnie nieuświadomiona przez wykładowcę. Rzadko zwracamy uwagę na to, jak mówimy, jak wyglądamy, jak się poruszamy, a w tym przypadku takiej analizy dokonać trzeba.
4) w wykładach muszą być elementy humorystyczne, ale też takie, które inspirują do działania. Dobrze, by wykład niósł jakieś przesłanie.
5) w ciągu godziny nie da się powiedzieć wszystkiego, więc warto skupić się na jednym przesłaniu, które ludzie powinni wynieść z wykładu, a także czterech czy pięciu głównych punktach, które chcemy przekazać. Wokół tych punktów warto zbudować argumentację, dodać do nich jakieś opowieści, przykłady itp.
Zauważcie, że wykłady Divaldo podobają się bardzo, bo spełniają właśnie punkty powyżej. Są w nich ciekawe opowieści, anegdoty z jego życia, zawsze buduje je wokół kilku głównych punktów, ewentualnie jakiejś historii. Divaldo nigdy nie czyta z kartki. Jedyne notatki, z których korzysta to maleńka karteczka 3 cm x 3 cm, na której zapisuje sobie najtrudniejsze nazwiska bądź daty, do których chce się odwołać.
To chyba tyle

Myślę, że temat bardzo ciekawy, bo warto szkolić spirytystycznych wykładowców. Im nas więcej, tym lepiej
