000Lukas000 pisze:Taki duch wciela się więc jako kobieta co ma stanowić jego kolejny stopień w rozwoju i to mamy daną sytuację, czyli ten duch źle się czuje w ciele kobiety, nie mniej dla jego rozwoju jest wymagane by żył jako kobieta i zaczął rozumieć ich położenie. On jednak postanawia zmienić płeć, czyli pierwotny plan na wcielenie lega w gruzach, ten plan jednak będzie musiał powtórzyć ponieważ rozwój musi iść do przodu.
Myślę, że to zbyt daleko posunięte stwierdzenie, z całym szacunkiem. Tak na dobrą sprawę nie możemy tego wiedzieć. A może próba polega właśnie na tym, aby Duch przeżywał rozterki, cierpiał w niedopasowanym do swojej natury ciele i starał się zrozumieć kim tak naprawdę jest. Powiedzmy sobie szczerze, czy brak operacji cokolwiek zmieni? Zresztą, nie każdego stać na taki krok. Czy jeśli Duch czujący się kobietą nie podda się operacji będzie znaczyło to, że próbę przeszedł pomyślnie? Przecież nadal będzie czuł się kobietą, ale będzie cierpiał nieziemskie katusze w niedopasowanej do swojej natury powłoce. Z drugiej strony, czy mężczyzna, który podda się operacji zmiany płci będzie pełnowartościową kobietą? Obawiam się, że nie. Może po prostu będzie czuł się odrobinę lepiej w swoim ciele, ale czy to zmieni postać rzeczy? Kolejna sprawa - porównajmy ciało do ubrania (może to trochę naiwne, ale obrazuje dokładnie to, co chcę przekazać

). Czy jeśli jestem kobietą, a ubieram się jak mężczyzna czyni mnie to gorszą? Czy nie jest ważniejsze jakimi ludźmi jesteśmy niż to w co się odziewamy?
Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi postanowiłam otworzyć Ewangelię i traf chciał, że padło na rozdział XVII
Dbajcie o ciało i ducha. Wydaje mi się, że idealnie pasuje do tej dyskusji
"Czy będziecie doskonalsi, jeśli będziecie umartwiać ciało, jednocześnie pozostając samolubnymi, zarozumiałymi i pozbawionymi miłości dla bliźnich? Nie. Nie na tym polega doskonałość. Jej sensem są zmiany, które wasz duch przechodzi dzięki wam samym."Nie wiem, nie sądzę, aby boski plan przewidywał potępienie kogoś tylko dlatego, że czuje się źle w swoim ciele. Poza tym nie bardzo rozumiem sens takowej próby. Bo czy naprawdę wszystko rozbija się o płeć?
Jeszcze jedna sprawa. Lukas napisałeś:
"Rozwinięte duchy dysponują wystarczającą wiedzą by zrozumieć że podobne kłopoty wystąpią, dlatego faktem jest że jest to w pewnym sensie z góry wiadome." Ja jednak uważałabym z użyciem słowa "fakt". Jak na razie to "fakty", o których mówimy są bardziej oparte na wierze i na przekonaniach niż na zobiektywizowanych doświadczeniach, których wypadkową są dowody (przyjmując, że obiektywizm istnieje

).
kalatala pisze:Wyobraź sobie, że ktoś się rodzi niewidomy, i jest to kara za postępowanie w poprzednim życiu.
Czy to, aby na pewno kara? W Spirytyzmie nie ma kar

To rodzaj ciężkiej próby, którą Duch podejmuje, by jego rozwój moralny był szybszy i pełniejszy.
kalatala pisze:Chociaż nie wiem sama, z tego co rozumiem, to raczej całe życie jest zaplanowane, więc taka operacja może również.
Tutaj też się nie mogę zgodzić. Życie nie jest zaplanowane. Duch wybiera rodzaj próby, ale wciąż ma wolną wolę, którą się kieruje, i która determinuje jego egzystencję.
A tak z innej beczki, ale wciąż w temacie. Czy nie może być tak, że Duch podczas wcielania po prostu się pomylił?

A jeśli tak, to czy nie jest bardziej godna szacunku postawa, iż jednak trwa w swojej próbie cierpiąc i zmagając się nie tylko z przeciwnościami losu, ale również z własną naturą, niż gdyby, na przykład, postanowił ukrócić swoje cierpienia i popełnić samobójstwo?
Sądzę, że kwestia jest bardziej złożona, niż nam się wydaje
