Od kilku dni sama się nad tym zastanawiam. Mam problemy ze sobą, mój psycholog mówi, że mam osobowośc depresyjną. Rzeczywiście regularnie zaliczam "doły", wraz z silnymi myślami samobójczymi, płaczem i pytaniem Boga o sens. Problemu zdecydowanie nie rozwiązuje fakt, że nadużywam alkoholu - jest to środek silnie depresyjny.
Gdzieś na początku marca znowu zaliczyłam dołek. Wywołany przez lekturę książki katolickiej jednego księdza, zadanej mi na pokutę. No po prostu tylko włożyć na siebie włosiennicę i iść boso biczując się do Częstochowy, to MOŻE jakimś cudem zasłużę na łaskę Pana. Ja naprawdę kocham Boga, potrzebuję mocno Jego obecności w moim życiu i myśl, że On mnie nigdy nie dopuści do Siebie, ponieważ jestem taką grzesznicą, załamywała mnie. Czułam się już tak rozwalona psychicznie, naprawdę, że sięgnęłam po to Forum. Chyba intuicyjnie. Po dwóch-trzech dniach lektury oraz wymianie korespondencji z Nikitą poczułam się lepiej. Dużo lepiej. Potem trafiłam na wątek Juniperus z modlitwą na odgonienie niskich Duchów. Od kilku dni ją codzień wieczór mówię, kupiłam też medalik św. Benedykta, nawet nie potrafię wytłumaczyć dlaczego, bo za ostatnie pieniądze, ale potrzebowałam to zrobić.
Ludzie, czuję się zupełnie inaczej. Z dnia na dzień mam więcej energii, wcześniej całe dnie siedziałam przed kompem, a teraz po prostu muszę coś robić. Ciągle dużo czasu spędzam przed komputerem, ale teraz to chociaż na tym Forum, nadrabiając zaległości w czytaniu

Jak już pewnie się zorientowaliście

A co najlepsze, od tygodnia nie mam ochoty na alkohol. Co prawda to może być też wpływ nowo zaczętej terapii odwykowej (motywacja zewnętrzna) oraz kompletny brak kasy (jak nie ma za co, to się nie chce pić), ale naprawdę mnie to dziwi. Nie mam przede wszystkim moich typowych objawów głodu alkoholowego. Zauważyłam co prawda u siebie zwiększona nerwowość, która jak najbardziej może byc objawem głodu, oraz bóle stawów, ale nie ciągnie mnie żeby wypić. Szok. No i bardzo dobrze się czuję.
Miałam na razie o tym nie pisać, bo trzeba siebie poobserwować dłużej, ale trafiłam na ten wątek o depresji... Będę Was informować o dalszym rozwoju sytuacji. Jestem ciekawa jak to się skończy.
