Chyba powinnam napisać o swoich doświadczeniach. Jako dziecko wielokrotnie czułam obecność kogoś zaraz po zgaszeniu światła i położeniu się spać. Myślałam, że to wampir z cmentarza przyszedł, nakrywałam się kołdrą i strasznie się bałam. W pewnym momencie to ustało, nie pamiętam kiedy i dlaczego.
Gdy miałam chyba 21 lat przez niecały rok mieszkałam w Częstochowie, ponieważ tam studiowałam (nie skończyłam). Wynajmowałam mieszkanie. Od koleżanki, która tam wcześniej mieszkała, oraz od właścicieli mieszkania mieszkających piętro niżej, dowiedziałam się, że grasuje tam duch poprzedniego właściciela, który zmarł, jeśli dobrze pamiętam, na zawał serca w przedpokoju. Na początku nic się nie działo. Przez większość czasu mieszkałam tam z inną dziewczyną, ale na początku też przez jakiś czas sama. I pewnego dnia poczułam, że nie jestem w mieszkaniu sama. Zdecydowanie nie sama. Byłam przerażona. Trwało to tydzień - dwa. Szłam na uczelnię i wypłakiwałam się, że mam w mieszkaniu ducha i się boję. Wracałam do domu, wchodziłam i wiedziałam, że tam jest. Od razu to czułam. Najgorsze było zgaszenie światła i pójście spać. Przysięgłabym, że duch trząsł moim łóżkiem, chociaż może to były tak silne palpitacje serca ze strachu, że aż mną rzucały...? No przesadzam tu teraz, ale naprawdę czułam jakieś nieduże trzęsienie. Do spania włączałam muzykę i nastawiałam telewizor na automatyczne wyłączenie się.
Pewnego wieczora, leżąc już w łóżku, nagle ni stąd ni zowąd przemówiłam do ducha. Powiedziałam, że nie jestem jego wrogiem i aby zostawił mnie w spokoju, żebyśmy byli przyjaciółmi. I zostawił. Odszedł. Wrócił mojej ostatniej nocy w tym mieszkaniu, gdy już o nim zapomniałam. Poczułam go, zatrzęsło się znowu łóżko i od razu sobie pomyślałam, że przyszedł się pożegnać. I poszedł. Teraz mam trochę wyrzutów sumienia, bo może on potrzebował pomocy, a ja go odtrąciłam.
Tylko o tych dwóch wymienionych sytuacjach mogę z pewnością powiedzieć, że wyczuwałam duchy. Wielokrotnie później miałam też takiego rodzaju odczucia, ale naprawdę nie jestem pewna, czy to nie moja strachliwa wyobraźnia. Nie raz stanowczo żądałam, aby żadne duchy się ze mną nie kontaktowały, prosiłam też o to Boga. Szczególnie pod wpływem lektur spirytystycznych takie wrażenia do mnie wracają. Ale jak już wspomniałam, to może być tylko wyobraźnia...
