Sposób modlenia się

Tu można podzielić się z innymi użytkownikami pięknymi, zasłyszanymi gdzieś modlitwami, a także poprosić o to, by wspólnie pomodlić się w jakiejś sprawie.

Re: Sposób modlenia się

Postautor: forrest » 29 lis 2009, 23:40

Jeżeli Duchy powiedziały prawdę, zaprzeczając w KD poglądowi panteistycznemu, to każda dusza posiada tylko swoją własną tożsamość, świadomość istnienia, osobowość. Myślę, że ponieważ tak samo, jak w KD wypowiadają się współcześnie Duchy, to jest to prawdą. Ale przecież nie wszyscy znają teorię duchów i można kogoś w głęboki niepokój wprowadzić, przekonując go do panteistycznego spojrzenia wprost lub poprzez niebezpośrednie argumenty.
Tak samo przekonując do tego, że nie ma obiektywnej prawdy, czy wręcz, że wszystko jest iluzją można wyrządzić krzywdę, pod warunkiem, że się przekona daną osobę, że ma się wiarygodne dane na ten temat... . Wszystko jest iluzją i nie ma obiektywnej prawdy - "ja istnieję" albo "ja nie istnieję"; "inne dusze istnieją" albo "tylko mi się wydaje, że są poza mną jakieś dusze" (czyli np. są moim wytworem); "Bóg istnieje, chyba, że nie istnieje"; "dusze są nieśmiertelne" lub "nie są nieśmiertelne" - bo nie ma przecież obiektywnej prawdy, wg różnych doktryn... .
Jeżeli ja i Bóg, to jedno, to Bóg nie istnieje, albo nie istnieję jednocześnie i ja i Bóg (czyli mógłbym wtedy być chwilowym uporządkowaniem się materii – tak, że nawet tożsamość powstała - która rozproszy się na powrót). Ale jednak mam powód, żeby wierzyć Duchom, które podkreślają, że mam w sobie swoją tożsamość, a nie tożsamość kogoś innego, czy część jakiejś zbiorowej inteligencji, która za pewien czas zleje się z powrotem w całość.
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 11 sty 2009, 00:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Sposób modlenia się

Postautor: Leszek » 30 lis 2009, 18:37

W RzB jest to dobrze wytłumaczone. Sęk w tym, że możesz zlać się z całością i utrzymać swoją tożsamość, nawet potem możesz z własnej woli znów oddzielić się od całości i być znów jako jednostka. Czysta boska dychotomia. Walsh w swojej książce trochę zamieszał to bycie i nie bycie jednym z Bogiem, ale fajnie opisał Duchy(to było przy okazji pytania o bratnie dusze). Nie wiem Forrest czy czytałeś "Rozmowy z Bogiem", w każdym bądź razie polecam!
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 20:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Sposób modlenia się

Postautor: forrest » 01 gru 2009, 21:04

Leszek pisze:W RzB jest to dobrze wytłumaczone. Sęk w tym, że możesz zlać się z całością i utrzymać swoją tożsamość, nawet potem możesz z własnej woli znów oddzielić się od całości i być znów jako jednostka.

Przecież jak stracę swoją tożsamosć, to nie ma mnie, a jak mnie nie ma, to nie mogę już podjąć żadnej decyzji.

Leszek pisze:Czysta boska dychotomia.

Jeżeli to nie jest zbyt rozległy temat, opisz proszę co przez to rozumiesz - swoimi słowami.
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 11 sty 2009, 00:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Sposób modlenia się

Postautor: Freya » 03 gru 2009, 21:16

Już teraz rozumiem jaki błąd popełniłam.

> Tak samo przekonując do tego, że nie ma obiektywnej prawdy, czy wręcz, że wszystko jest iluzją można wyrządzić krzywdę, pod warunkiem, że się przekona daną osobę, że ma się wiarygodne dane na ten temat... . Wszystko jest iluzją i nie ma obiektywnej prawdy - "ja istnieję" albo "ja nie istnieję"; "inne dusze istnieją" albo "tylko mi się wydaje, że są poza mną jakieś dusze" (czyli np. są moim wytworem); "Bóg istnieje, chyba, że nie istnieje"; "dusze są nieśmiertelne" lub "nie są nieśmiertelne" - bo nie ma przecież obiektywnej prawdy, wg różnych doktryn... .


Nikogo do niczego nie można przekonywac! Jeżeli odebraliście mój post jako próbę przekonanaia Was do czegokolwiek, to już potem nastąpiła cala błedna interpretacja.
Każdy, dosłownie każdy musi sam odkryć pewne rzeczy . I to jest podstawa do kazdej dyskusji.

3 lata temu zupełnie nagle musiałam zmienić swój sposób myślenia, odbierania świata, kreowania swojej rzeczywistosci. Gdybym tego nie zrobiła , to albo bym zwariowała, albo umarła. Gdzieś kiedys czytałam, że osobom pogrązonym w otchlani glebokiego smutku, rozpaczy często udaje sie rozproszyc mgłę materialistycznego spojrzenia na swiat. Docierają wowczas do najbardziej ukrytych miejsc swojego bytu gdzie odnajdują Duszę-Rzeczywistosc istnienia.Stają sie wowczas świadome istnienia Duszy,odkrywają nowe wartosci,nowe zrodla.Nastepuje tez stopniowe przelamywanie iluzji postrzeganiaTo właśnie miało miejsce w moim przypadku...Zaczełam zupełnie inaczej odbierac fizyczną rzeczywistość, rzeczy które miały kiedyś znaczenie przestały być wazne, zobaczyłam że "wymiar fizyczny"i prawdy w nim wyznawane są niejako klamstwem, że TO CO PRAWDZIWE, TO CO WAZNE nie jest tu , obok , ze oszukujemy się , bo tak na prawdę liczy się tylko TAM.Tu wszystko tracimy, TAM wszystko zyskujemy.

> Nie jest życie iluzją - ani te w zaświatach, ani te w okresie wcielenia się duszy. I jedno i drugie, to twarda rzeczywistość.


Oczywiście , że życie to twarda rzeczywistość. Ale tą rzeczywistosć mozemy różnie odbierac. Jeżeli nastawimy się na tylko materialne podejście do życia, odsuwając zupełnie duchowość, bedziemy doświadczac i widzieć tylko to co nam przedstwią nasze zmysły ( za pomocą wzroku, węchu, dotyku, smaku,sluchu).I wielu ludziom to wystarcza, i wcale nie są przez to gorsi.
Nieraz jednak w życiu coś sie dzieje i wytrąca nas to z dotychczasowego życia,wszystko się zmienia. Nagle uświadamiamy sobie ,że cały ludzki żywot jest iluzją .Nastepuje uwolnienie od spraw materialnych, przychodzi zrozumienie że" życie jest chwilowe, i dlatego musi być złudzeniem, błędnym wyobrażeniem, nieporozumienieniem, musi być zakorzenione w ignorancji."(Osho).

W swoim bólu , poczuciu straty, traumie nie wiedziałam co sie ze mną dzieje, jak sobie pomóc , aby dalej moc żyć. Zaczełam szukać. Przede wszystkim czytać, czytać tych co już przezyli cos podobnego , albo rozumieją na czym polega życie i na czym polega śmierc. I zadziwiające, ale posród moze 50 , 60 książek jakie przeczytałam przez te 3 lata, tak bardzo dużo jest zbieżnosci u autorów którzy zyli w różnych latach, na różnych kontynentach, którzy byli "ponad jakąkolwiek religią" , i te same rzeczy opisywane i podawane w podobny sposób ( choć zrozumiale że innymi słowami) zaczęły mnie przekonywać, zaczeły mi wyjaśniać moje wątpliwości, zaczęły sie pojawiać odpowiedzi na moje pytania. I wszystko stawało sie jasne i proste i mialo sens. Fakt że to "tylko teoria" , a ja tak bardzo chciałam potwierdzenia w praktyce, ale moze jeszcze nie czas?

Leszku cytujesz Walscha. Jego oczywiście tez" przerobiłam " od deski do deski. Tak samo Osho, Newton,Kardec, Kubler-Ross, i tylu , tylu innych. Właśnie Walsch pisze:

"'Proces tworzenia siebie przebiega nieustannie,w kazdym momencie stanowisz o tym kim i czym chcesz byc.Dzieje sie to głownie za sprawa wyborów, jakich dokonujesz wobec rzeczy i osób. Osoba uduchowiona często sprawia wrazenie jakby wyzbyla sie wszelkiej doczesnej namietnosci, pożądania, czego w istocie dokonala- otoz zrozumiala , dostrzegla iluzję i odsuneła sie od namiętnosci, ktore nie przynosily jej korzysci.Osoba uduchowiona nie odrzuca pasji-odrzuca jedynie przywiazanie do skutków.Pasja to milosc dzialania, a dzialanie to bycie w doswiadczeniu. Lecz co zazwyczaj powstaje podczas dzialana- oczekiwanie. Przezyc zycie bez oczekiwan-obywajac sie bez potrzeby konkretnych rezultatow-oto prawdziwa wolnosc. Na tym polega Boskosc. Na tym polega bycie Mną.'

'"W zyciu nie o to chodzi zeby gdzies dojsc-lecz aby dostrzec ze juz tam jestes , od zawsze.Wszystko czego doswiadczamy ma charakter ulotny, wszystko przeminie , a więc nie jest rzeczywiste. Tylko nasza Dusza jest wieczna.I z tej perspektywy musimy patrzec na zycie ziemskie."
'"W ewolucji kazdej duszy nadchodzi czas kiedy główną troską staje sie wzrost ducha , a nie przetrwanie ciala;urzeczywistnienie Jazni,nie zdobycie uznania swiata. To dosc niebezpieczny okres ,poniewaz istota przebywajaca w ciele dowiaduje sie prawdy o sobie-ze jest istotą w ciele , a nie cielesną istotą,( i może dojsć do zaniedbania ciała czyli "przegięcia w drugą stronę")"
I jeszcze jeden cytat z Walscha:
"Zawsze byłes,jestes i bedziesz czystym, tworczym duchem.Wkraczając do swiata fizycznego wyzbywamy sie pamięci o sobie;Nie mozesz przekreslic swego pochodzenia ode Mnie(Boga),ale mozesz o nim ZAPOMNIEC.Na zawsze pozostaniesz Boską cząstka całosci, członkiem Boskiego Ciała.Powrót do Boga zlaczenie sie na powrot z caloscia nazywane jest przebudzeniem,obudzeniem uspionej pamieci, przeto waszym zadaniem na ziemi jest nie dowiedzenie sie (gdyz to juz wiecie), lecz przypomnienie sobie i wszystkim innym WASZEJ PRAWDZIWEJ ISTOTY. Dlatego tak wazne jest dzialanie na rzecz obudzenia umysłow, wyrwania ich z mrokow niepamieci, oswiecenia."

Oczywiscie tylko osobiste doświadczenie moze nam "otworzyć oczy" na tą duchową stronę życia, nie pomogą tu żadne kursy, filmy , rozmowy...

Czy nigdy nie doświadczyliście takiej mysli"nie jestem ciałem, moje ciało to nie JA"?Medytacja doprowadza właśnie do takiego stanu świadomości.
Teraz jeszcze zacytuje Osho:
"Osiagniecie oswiecenia oznacza ze zbadales wszystkie pragnienia i odkryles ze nie ma w nich niczego istotnego.Wspiales sie na szczyty ego, byc moze osiagnales wszystko co chciales, i odkryles ze to cale zyskiwanie naprawde jest tylko traceniem.Wtedy zdajesz sobie sprawe że w tym zyciu nie ma niczego po co warto sięgac. Mimo ze szukales we wszystkich zakamarkach odkryles ze w twoim zyciu nie ma niczego istotnego. Do tego zrozumienia dochodzi sie przez wlasne doswiadczenie.
.Cialo ma ograniczenia, urodzilo sie i umrze; ty nigdy sie nie urodziles i nigdy nie umrzesz. To staje sie twoim wlasnym doswiadczeniem.Cialo jest twoją zewnetrzną skorupą, a umysł twoją wewnętrzną skorupą.Jestes poza jednym i drugim. To zrozumienie jest początkiem prawdziwego zycia.
.Zacznij byc swiadkiem. Idąc ulkicą stań sie swiadkiem. Obserwuj idące cialo;ty ze swej najglębszej istoty po prostu patrzysz, obserwujesz. I nagle zobaczysz , ze cialo idzie , a ty nie idziesz. Czasem cialo jest zdrowe, a czasem jest chore.Obserwuj, tylko obserwuj i nagle bedziesz mial poczucie calkowicie innej jakosci bycia. Nie jestes cialem. Cialo jest oczywiscie chore, ale ty nie jestes chory. Cialo jest zdrowe, ale to nie ma nic wspolnego z tobą.
Wszystko co mozna obserwowac, staje sie od ciebie oddzielone.Wszystko co mozesz obserwowac nie jest tobą. Jestes obserwujacą swiadomoscią. Obserwowany jest przedmiot, ty jestes subiektywnoscią. Kiedy stajesz sie swiadkiem cialo i umysl takze pozostaja daleko. Nagle jestes bez ciala i umyslu- czysta swiadomosć."

Nie wiem czy znacie Adama Bytofa. Byłam kiedyś na jego Warsztatach. Mam jego nagrania transowe. Podstawą jego wszystkich medytacji jest uswiadomienie sobie że" nie jesteś swoim ciałem"Twoje ciało tylko wykonuje polecenia, ale KTO je wydaje?

Duzo przestudiowałam materiałów na temat życia i na temat umierania.Bardzo często pada stwierdzenie:"Kto żyje świadomie, świadomie umrze,a kto umiera świadomie, nigdy nie umiera naprawdę , wie ze coś umiera w nim, ale to nie on umiera. Wie ze jest to tylko oddzielenie , zerwanie połączenia,to nic więcej jak zmiana ubrania.
Wszystko trwa, tylko formy sie zmieniają.Twoja forma umrze, ale masz takze w sobie cos bezforemnego. Twojego ciala nie będzie, ale w sobie w swoim ciele masz cos co nie jest częscia twojego ciala. Twoja ziemska częsc wpadnie do ziemi, ale masz w sobie coś z nieba , coś z tamtego świata, co uda sie w nowa podróż, nową pielgrzymkę. Smierc budzi lęk jesli myslisz o ego,ale pociaga cie jesli myslisz o swej prawdziwej Jazni."

I wiecie co- bardzo mnie pociąga śmierc, bardzo chciałabym już odejsc... Jest to dla mnie tak niebywałe, bo ZAWSZE bałam sie smierci, nie wyobrazałam sobie jej, i kiedy tylko nachodziły mnie mysli o niej ,od razu odsuwałam je. Nie wyobrazałam sobie że może przyjsć taki moment...
Strata bliskiej , ukochanej osoby tak bardzo potrafiła zmienić moje życie i moje osobiste nastawienie do smierci!


Wg relacji zebranych przez Newtona,jest taka"najwyższa sfera zaświatów";i tam jest Bóg.Do tamtego miejsca dążą wszystkie dusze.


I znowu przytoczę Walscha
"W każdym momencie Bóg wyraza siebie w tobie i przez ciebie.Świadomość jest wspaniałą rzeczą.Można ją podzielić na tysiąc części.Na milion.Milion razy milion."Rozpadłem sie "na nieskończoną liczbę-po to , by każdy z "kawałków"Mnie mógł spojrzec za siebie i dostrzec Moją chwałę".

I jeszcze odnośnie stanu po smierci, co pisze Walsch:
"Wszystko sprowadza sie do tego co swiadomosc postanawia objąc jako rzeczywistosc. W swiecie ducha cokolwiek zdolasz sobie wyobrazic , tego mozesz doswiadczyc. Jesli chcesz doswiadczyc siebie jako pojedynczej duszy , w jednym miejscu i 'czasie', nic nie stoi na przeszkodzie. Lecz jesli zapragniesz doswiadczyc swego ducha w wiekszym wymiarze jako przebywajacego w wielu miejscach w jednym 'czasie' , rowniez nic nie stoi na przeszkodzie. Poniewaz w gruncie rzeczy istnieje tylko jeden 'czas' i jedno 'miejsce', a ty przebywasz w nim calym, zawsze. Mozesz zatem doswiadczyc dowolnej jego czastki , lub czastek, jesli takie twoje zyczenie, ilekroc to wybierzesz'.

Zdaje sobie sprawe że w tak długim wykładzie ani razu nie zacytowałam Kardeca( moze Konrad mi to wybaczy). Jednoczesnie podkreslam że nie neguje tu w niczym spirytyzmu. Może tylko uważam że rozwój duchowy czlowieka poszedł wyzej niż te 100 lat temu , świadomosć ludzi ( i Dusz) z pewnoscią sie poszerzyła- ewoluujemy:)
Natomiast zasady pozostają bez zmian, tak jak Bóg i cały Świat Duchowy.
"Śmierć nie jest zgaszeniem światła,lecz tylko wyłączeniem lampy,ponieważ przyszedł świt. "
R.Tagore
Freya
 
Posty: 48
Rejestracja: 31 mar 2009, 11:40
Lokalizacja: Kraków

Re: Sposób modlenia się

Postautor: Leszek » 07 gru 2009, 21:39

Boska dychotomia czyli coś z pozoru przeciwstawnego, ale jednocześnie nie wykluczającego się. Czyli Ty będąc cząstką Boga jesteś jednocześnie oddzielnym bytem ^^ Fakt że coś wydaje się wykluczać wynika tylko z Twojego wąskiego zakresu patrzenia na sprawę(perspektywa fizyczna), będąc Bogiem masz ogląd całościowy(perspektywa duchowa). Dlatego nie warto negować wszystkiego co wydaje Ci się na logikę sprzeczne, bo z tego miejsca w jakim jesteśmy możemy mieć tylko jedną perspektywę patrzenia i nierzadko także nasza wiedza jest ograniczona. W Rozmowach z Bogiem jest to ładnie wytłumaczone, niestety nie mam przy sobie 2 części żeby przytoczyć fragment i piszę z głowy.
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 20:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Sposób modlenia się

Postautor: forrest » 08 gru 2009, 21:11

Dziękuję za odpowiedzi do mnie skiedowane. Niestety mogę w tym momencie tylko krótko odpowiedzieć, że uważnie je przeczytałem i przemyślałem (w miarę moich możliwości). Jedna rzecz mi najbardziej utkwiła w pamięci - czy nie jest przypadkiem tak, że ja oraz osoby w pewnym sensie podobne do mnie rozumieją pod danym stwierdzeniem to, co to stwierdzenie wyraża, a inne osoby rozumieją pod tym samym stwierdzeniem coś innego (w odneisieniu do wielu stwierdzeń). Np. stwierdzenie "istnieje wiele prawd", to nic innego, jak wypowiedzienie myśli, że nie da sie opisać w sposób jednoznaczny Świata (rozumianego jako suma wszystkich światów). Ale zastanawia mnie, czy nie jest przypadkiem tak, że niektórzy ludzie mówią to stwierdzenie, ale przypuszczalnie chodzi im o stwierdzenie "istnieje wiele przekonań co do porządku panującego w Świecie". Te dwa stwierdzenia nie mają ze sobą nic wspólnego, ale może niektórzy i tak je utożsamiają.... (?). Jeżeli tak jest, to takich przykładów mógłbym trochę podać - właśnie z książki Walscha.
A może jest też tak, Walsch zamiast napisać "każda dusza stanowi odrębną całość; stała występująca w nierówności Bella ma inną wartość w zaświatach, niż w klasycznej nierówności Bella", to napisał coś takiego, co można by okreslić jako brak odpowiedzialności za wypowiedane słowa, z najbardziej falanymi konsekwencjami, jakie mogą z tego wyniknąć - czyli napisał w przybliżeniu coś takiego: "istneijesz, ale jednocześnei nie istniejesz, bo jesteś częścią większej całości" (?).
Przypuszczam, ze Walsch nie jest medium słyszącym, tylko intuicyjnym - dlatego bardzo mocno zniekształca przekaz, który jest dla niego po prostu niezrozumiały. Przy tym zniekształca ten przekaz w bardzo niefortunny sposób. Co o tym sądzicie?
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 11 sty 2009, 00:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Sposób modlenia się

Postautor: Leszek » 09 gru 2009, 00:45

Walsh dokładniej jest medium piszącym. Jednak należy zauważyć, że słowa(język ludzki) jest bardzo ograniczony i ciężko nim przedstawiać sprawy niefizyczne. Zgadzam się że przekaz jest zniekształcony, medium działa jak filtr, te wszystkie myśli muszą zostac "ubrane" w słowa właśnie przez mózg medium. Stąd mogą wyniknąć nieporozumienia, bo ludzie myślą na wiele sposobów.
"istneijesz, ale jednocześnei nie istniejesz, bo jesteś częścią większej całości" (?).

Ja bym napisał tak: "istniejesz bo jesteś cząstką większej całości" ale to jest moje stwierdzenie.

Pamiętam, że czytając sesje z EnKi bardzo wypatrywałem wzmianek o RzB. EnKi nie podważał słów zawartych w tych książkach, powiedział jedynie, że Walsh zbytnio przebarwiał i komplikował. Z tym się zgodzę, KD jest przystępniejsza dla prostego człowieka.
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 20:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Sposób modlenia się

Postautor: konrad » 09 gru 2009, 11:33

Co do Walscha, mogę stwierdzić tylko tyle, że Duch podpisujący się jako "Bóg" nie jest z pewnością Duchem wyższym. Nie oznacza to, że nie jest Duchem inteligentnym, który posiada jakąś wiedzę. Tyle że w ten sposób zapewne próbuje promować wiele swoich własnych teorii.

Bardzo odpowiada mi to, co zaproponował Kardec. Jeśli jakaś teoria jest prawdą, będą o niej mówić Duchy na całym świecie, we wszystkich miejscach, a nie tylko jeden... Gdy pojedynczy Duch mówi coś ciekawego, nigdy nie należy przyjmować tego z góry za prawdę (tylko dlatego, że to Duch mówi). Zawsze należy szukać potwierdzenia w innych przekazach, otrzymywanych w innych miejscach.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 14:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sposób modlenia się

Postautor: Melys » 09 gru 2009, 13:04

Swiatna lektura chłopaki - dobrze sie czyta bo trzeba mysleć.
ale troszke , z całym szacunkiem oczywiście , czy nie robicie z tego troche wywodu filozoficznego a raczej polonistyczno filozoficznego na temat znaczenie słów a filozoficzne podejscie do Boga.
Z wszystkiego można zrobic wykład tylko zastanawiam sie po co, zaplątaliscie sie troche .
choc nadal podkreślam że świetnie się czytało.
Dla mnie to proste. Każdy modli sie tak jak chce, tak jak czuje i każda rozmowa z Bogiem jest dobra, nawet ta w której nie zgadzamy się na Jego istnienie.
To tak jak rozmowa o tym jak ktoś wierzy w duchy, jeden wierzy w to że trzeba je zmaterializowac a inny że są wszedzie. I dobrze.
Albo to tak jak definicja miłości. Nie ma takich pojęc. Po co nam one.
Jesteśmy to bo wierzymy / tak myśle / Modlitwa jest sprawą osobista. Nie wszystko da się narysowac.
Pozdrawiam.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 14:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Sposób modlenia się

Postautor: Leszek » 10 gru 2009, 00:32

Konradzie w takim razie nigdy nie będziemy mieć pewności, że przekaz jest bezpośrednio od Boga bo jego wiedza jest kompletna w przeciwieństwie do duchów, nawet tych wysokich. Przekaz Boga zawsze będzie się różnił bo będzie zawierał elementy o których wysokie duchy nie wspominały bo nie wiedziały(brak kompletnej wiedzy), oczywiście większość przekazu będzie się pokrywać z tym co mówią duchy lecz nie będzie to 100% Ja tam zawsze zostawiam sobie lekki dystans do wiedzy z książek, przez co jestem otwarty na dyskusje ;)

Co do modlitwy bo w końcu o tym jest ten temat, to jest to naprawdę sprawa indywidualna. Dużo zależy czy dana osoba traktuje Boga jak przyjaciela czy jak ojca/matkę, wtedy relacje się zmieniają. Ja nie jestem zwolennikiem jakiś schematów, typu pacierze różańcowe klepane bez pomyślunku, wolę mantramy i swobodną modlitwę, bardziej w formie dialogu.
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 20:05
Lokalizacja: Cieszyn

PoprzedniaNastępna

Wróć do Modlitwa

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości