Życie wśród dusz

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Zbyszek » 14 sty 2013, 22:17

Masz racje, ze nawet grupa może zostać oszukana, ale jest to prawie niemożliwe, gdy grupa poświęca się studiom i nie zamyka się przy jednej odpowiedzi.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Nikita » 15 sty 2013, 13:13

Juniperus czyli odkrywasz cos co juz wiesz....podobnie Platon mowil: "Uczenie sie to przypominanie sobie".
To bardzo ciekawe co piszesz...powiedz wiecej na ten temat....jak to jest w czasie umierania....co myslisz o smierci samobojczej? masz jakies przeczucia jesli chodzi o ten temat?

Mi kiedys zrobiono Regresing czyli cofanie w poprzednie zycia i wyszlo, ze bylam niemieckim zolnierzem, ktory zginal w Rosji w jakims obozie....
Takze temat drugiej wojny jest nam wspolny...choc byc moze bylismy po przeciwnych stronach...Nie dziwie sie, ze mieszkam teraz w Niemczech...chyba to nie przypadek... I znam wielu Rosjan...I zycie mnie nie glaszcze...pewnie narobilam wiele zla....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Życie wśród dusz

Postautor: 000Lukas000 » 16 sty 2013, 07:51

Zbyszek pisze:i nie zamyka się przy jednej odpowiedzi.


Mógłbyś to sprecyzować Zbyszku?
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Zbyszek » 16 sty 2013, 21:52

Tak jak to określiłeś wcześniej, wszystko należy analizować. Odpowiedzi udzielane na seansach, na nasze pytania, pochodzą od różnej klasy duchów, i tak jak wiesz nie wszystkie posiadają odpowiednie wiadomości na dany temat. Nie znaczy to, ze chcą wprowadzić cie w błąd, tylko przedstawiają sprawę z własnego punktu widzenia. Dlatego określone pytania należy, powtarzać kilka razy,w innych komunikacjach i je analizować. Podobnie robił Kardec.
Chciałbym,tu wspomnieć ze spotkałem się w “książkach spirytystycznych” pisanych przez spirytystów, ze informacje zawarte w nich są sprzeczne.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 17 sty 2013, 15:11

Nikita pisze:jak to jest w czasie umierania....

hmm w moim odczuciu umierać jest miło. Może niektórych zdziwi ta odpowiedź, ale ja nigdy śmierci się nie bałam. Zawsze na myśl o niej czułam spokój i radość. Nie chcę umierać teraz, ponieważ mam rolę do spełnienia. Moje dziecko ma dopiero niespełna 4 lata i długo jeszcze będzie mnie potrzebowało. Zawsze powtarzam, że muszę żyć, póki Michał się nie usamodzielni. Kiedy już założy swoją rodzinę, mogę umierać choćby od razu :) Zależy mi na tym, by miał kogoś bliskiego, gdy nas z mężem braknie, by nie czuł się samotny...
A teraz wytłumaczenie skąd wiem, co czuje się w czasie śmierci. 2 lata temu leżąc wieczorem w łóżku miałam dziwne "widzenie" (nigdy nie wiem jakich terminów użyć opisując to, co mi się przydarza). Nie myślałam wówczas o niczym, po prostu położyłam się. W pewnej chwili jakby dusza moja przeniosła się gdzieś indziej. Widziałam nieduży pokój z oknem skierowanym na zachód. Pod ścianą stało łóżko, na której leżała starsza szczuplutka kobieta o siwych, prawie białych już włosach. Wiek jej określiłam jako około 90 lat. Umierała. Patrzyła w moją stronę uśmiechała się, była taka spokojna. Wiedziała, że umiera i nie bała się. Najdziwniejsze było to, że patrzyłam na nią a odczuwałam to, co ona, jakbym tą kobietą była ja sama. Czułam cudowny spokój, lekkość na duszy. Kobieta zamknęła ostatni raz oczy, a ja miałam wrażenie, że moja dusza wychodzi z ciała. Niesamowita radość. Stąd czytając wątek umierania w Księdze Duchów, wiedziałam o jakie uwolnienie chodzi i jak je się odczuwa. Faktycznie ja również miałam wrażenie, jakbym pozbyła się więzów z ciała. Takie samo uczucie miałam za każdym razem, gdy śniło mi się, że latam w powietrzu. Poruszałam się wtedy myślą, a nie ruchami ciała, ponieważ ciała jakbym nie miała. Uczucie nie do opisania. Coś pomiędzy mega radością, lekkością, a pełną wolnością, bez ograniczeń fizycznych. Nie potrafię tego ubrać w słowa, ponieważ nie znajduję odpowiednich. Tyle razy to mi się śniło, jednak za każdym otoczenie było inne, inna sytuacja. Jakby siłą woli unosiłam się pod sufit. Wymagało to ode mnie dużej koncentracji. Poznawszy Księgę Duchów, mam wrażenie, że w czasie snu mój duch opuścił ciało i mógł sobie polatać, a pamięć po tych wydarzeniach i odczucia pozostały mi w głowie. Podobne uczucie mam czasami na jawie, gdy patrzę w niebo, z tym, że duch nie może opuścić ciała. Chwilowo czuję jakby częściowo się od niego oddzielał i ulatywał do góry. W tych ułamkach sekund, w których mam to uczucie, jaźń jakby uciekała mi, wyłączała się na chwilę. By po chwili wrócić do pierwotnego stanu i szarej rzeczywistości ziemskiej. Takie chwile wywołują u mnie niesamowitą euforię. Ktoś powiedziałby: jak patrzenie w niebo może wywoływać taką radość. Nie potrafię odpowiedzieć. Tak już mam. Uczucie to jest podobne do tego, które miewam, gdy umiera ktoś mi znany, ale nie krewny i gdy jestem na cmentarzu. Lubię na nim przebywać, jest tam taki spokój... Nocą nie poszłabym na niego tylko ze względu na lęk, nie przed duchami, ale przed złodziejami, plądrującymi z grobów nowe wiązanki, by następnego dnia sprzedać je na bazarku. Ci to mają tupet!
Wracając jednak do rozważań... Nikt nie powinien bać się śmierci. Nie jest zła. Chwila, gdy duch uwalnia się od ciała jest czymś niesamowitym. Bać powinni się tylko Ci, którzy poważnie przeskrobali coś w obecnym ziemskim życiu. Cóż, gdyby mordowała, kradła i krzywdziła również bałabym się, kary, która czeka na mnie w kolejnym wcieleniu. Ponieważ nie dopuszczam się tego typu występków, nie muszę aż tak się obawiać. Myślę, że za moje ziemskie grzeszki nie przyjdzie mi ciężko pokutować. Odpracuję to, co napsułam. Nikt bowiem nie jest idealny, ja również. W nagrodę po tym świecie nie chodzimy :) Ponieważ w tym wcieleniu spotkało mnie jak dotąd wiele cierpienia ze strony ludzi, wiem, że muszę to przyjąć, mówiąc kolokwialnie "na klatę" :lol: . Widocznie nieźle nabroiłam w poprzednim wcieleniu. Teraz już wiem jak to boli, i innym staram się nie robić tego samego, a moim prześladowcom wybaczać. Wiem też, że idę odpowiednią drogą, choć po wybaczeniu żal i ból pozostaje...


Nikita pisze:co myslisz o smierci samobojczej? masz jakies przeczucia jesli chodzi o ten temat?

Oczywiście, że mam. W tej kwestii mam wyrobione zdanie, co z resztą po raz kolejny pokrywa się z KD. Bóg dał nam prawo do wcielenia i życia na naszej Ziemi, jako doskonałą szansę naprawy samego siebie. Popełniając samobójstwo, po pierwsze i najważniejsze łamiemy dane nam przez Boga prawo, a po drugie samych siebie pozbawiamy szansy na ulepszenie i możliwości pokutowania. Nie wolno nam tego odrzucać. Sama pomimo chwilowych załamań, ponieważ i takie miały miejsce w moim życiu, nigdy nie odważyłam się szarpnąć na własne życie. Nawet w największej chęci do tego kroku, wiedziałam, że nie wolno mi tego zrobić. Nie dałam sama sobie życia, więc nie mam prawa go odbierać. Są oczywiście chwile w życiu człowieka, gdzie wydaje mu się taki krok jedynym, bądź najlepszym rozwiązaniem. Jest to jednak bardzo złudne. Dziś ulżę sobie cierpieniu, myśląc, że kończą się moje kłopoty wraz ze śmiercią. Tak na prawdę kończą się tylko kłopoty ziemskie, dotyczące tego wcielenia. Na barkach ducha od tego momentu przybywa dodatkowy ogromny ciężar i wina, za którą przyjdzie mi zapłacić w kolejnym wcieleniu. Bardzo żal jest mi ludzi, którzy popełniają samobójstwo. Robią to, ponieważ nie wiedzą, że przykrości naszego życia (mówię tu o danym wcieleniu) nie wynikają z faktu, że ludzie i los się sprzysiągł przeciwko nim, ale są ich pokutą za wyrządzone w poprzednim wcieleniu krzywdy. Wystarczy je przyjąć jako konieczne, jakoś znieść, starać się przy tym postępować dobrze i odnieść sukces dla własnego ducha. Tym sukcesem jest kolejny krok do ulepszenia i osiągnięcia pełnego szczęścia, z którego wartości nie zdajemy sobie sprawy. Nasz ziemski umysł nie pojmuje go takiego, jakim jest w rzeczywistości.

Nikita pisze: temat drugiej wojny jest nam wspolny...choc byc moze bylismy po przeciwnych stronach...

Dlatego teraz musimy być po jednej stronie. :) Tej prawidłowej...

Nikita pisze:Nie dziwie sie, ze mieszkam teraz w Niemczech...chyba to nie przypadek... I znam wielu Rosjan...I zycie mnie nie glaszcze...pewnie narobilam wiele zla....

Niestety, jak to mówią, co się stało już się nie odstanie. Przeszłości nie zmienisz, ale przyszłość należy do Ciebie. Pozdrawiam
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Życie wśród dusz

Postautor: methyl » 17 sty 2013, 15:22

juniperus pisze:2 lata temu leżąc wieczorem w łóżku miałam dziwne "widzenie"

Już raz wklejałem ale pasuje do tego wątku jak ulał.

Adam Mickiewicz
WIDZENIE (niedokończony)

Dźwięk mię uderzył - nagle moje ciało,
Jak ów kwiat polny, otoczony puchem,
Prysło, zerwane anioła podmuchem,
I ziarno duszy nagie pozostało.
I zdało mi się, żem się nagle zbudził
Ze snu strasznego, co mię długo trudził.
I jak zbudzony ociera pot z czoła,
Tak ocierałem moje przeszłe czyny,
Które wisiały przy mnie, jak łupiny
Wokoło świeżo rozkwitłego zioła.
Ziemię i cały świat, co mię otaczał,
Gdzie dawniej dla mnie tyle było ciemnic,
Tyle zagadek i tyle tajemnic,
I nad którymi jam dawniej rozpaczał, -
Teraz widziałem jako w wodzie na dnie,
Gdy na nią ciemną promień słońca padnie.
Teraz widziałem całe wielkie morze,
Płynące z środka, jak ze źródła, z Boga,
A w nim rozlana była światłość błoga.
I mogłem latać po całym przestworze,
Biegać, jak promień, przy boskim promieniu
Mądrości bożej; i w dziwnym widzeniu
I światłem byłem, i źrenicą razem.
I w pierwszym, jednym, rozlałem się błysku
Nad przyrodzenia całego obrazem;
W każdy punkt moje rzuciłem promienie,
A w środku siebie, jakoby w ognisku,
Czułem od razu całe przyrodzenie.
Stałem się osią w nieskończonym kole,
Sam nieruchomy, czułem jego ruchy;
Byłem w pierwotnym żywiołów żywiole,
W miejscu, skąd wszystkie rozchodzą się duchy,
Świat ruszające, same nieruchome:
Jako promienie, co ze środka słońca
Leją potoki blasku i gorąca,
A słońce w środku stoi niewidome.
I byłem razem na okręgu koła,
Które się wiecznie rozszerza bez końca
I nigdy bóstwa ogarnąć nie zdoła.
I dusza moja, krąg napełniająca,
Czułem, że wiecznie będzie się rozżarzać,
I wiecznie będzie ognia jej przybywać;
Będzie się wiecznie rozwijać, rozpływać,
Rosnąć, rozjaśniać, rozlewać się - stwarzać,
I coraz mocniej kochać swe stworzenie,
I tym powiększać coraz swe zbawienie.
Przeszedłem ludzkie ciała, jak przebiega
Promień przez wodę, ale nie przylega
Do żadnej kropli: wszystkie na wskroś zmaca,
I wiecznie czysty przybywa i wraca,
I uczy wodę, skąd się światło leje.
I słońcu mówi, co się w wodzie dzieje.
Stały otworem ludzkich serc podwoje,
Patrzyłem w czaszki, jak alchemik w słoje.
Widziałem jakie człek żądze zapalał,
Jakiej i kiedy myśli sobie nalał,
Jakie lekarstwa. jakie trucizn wary
Gotował skrycie. A dokoła stali
Duchowie czarni, aniołowie biali,
Skrzydłami studząc albo niecąc żary,
Nieprzyjaciele i obrońcy duszni,
Śmiejąc się, płacząc - a zawsze posłuszni
Temu, którego trzymali w objęciu,
Jak jest posłuszna piastunka dziecięciu
Które jej ojciec, pan wielki, poruczy,
Choć ta na dobre, a ta na złe uczy.


Chcąc zorganizować w te wakacje malutki zjazd spirytystyczny można by już zacząć cosik planować, hę? Góry? Mazury? Centrum? Kaszuby? Pomorze? Palec pod budkę, bo za minutkę budka się zamyka :lol:
arecki

"Wiedza to jedyny skarb podążający za swym właścicielem" - przysłowie chińskie
Awatar użytkownika
methyl
 
Posty: 347
Rejestracja: 02 mar 2010, 20:20
Lokalizacja: Pabianice

Re: Życie wśród dusz

Postautor: atalia » 17 sty 2013, 18:10

Ja juz próbowałam na pólnocy, ale nie było w tej sprawie consensusu - może wrócimy do tego pomysłu?
Fajnie byłoby sobie nieco pogwarzyć. :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Życie wśród dusz

Postautor: atalia » 17 sty 2013, 18:11

Poza tym, też miałam podobne "widzenie" i uwielbiam ten wiersz.
"I swiatlem byłem i źrenicą razem"...to zawiera wszystko...
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Życie wśród dusz

Postautor: Nikita » 17 sty 2013, 21:26

Juniperus dzieki za wyjasnienia...

Mnie niestety czasami nawiedzaja mysli samobojcze ale wiem, ze nie wolno...mam corke, ktora musze wychowac...

Apropos Mckiewicza to on nalezal do Towarzystwa Towianskiego, a Towianski byl takim jakby mistykiem...Milosz pisal, ze MIckiewicz tez doznal mistycznych widzen...podobnie jak wujek Milosza Oskar Milosz...widzial ogien. Przepowiedzil Miloszowi dokladnie wybuch i koniec drugiej wojny swiatowej oraz, ze Milosz przezyje...Milosz pisze o tym w Ziemi Ulro. Ciekawe bylo tez to, ze sceptyczny Stanislaw Lem stwierdzil, ze Milosz jest wcieleniem Mickiewicza....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Życie wśród dusz

Postautor: juniperus » 18 sty 2013, 15:55

methyl pisze:
Chcąc zorganizować w te wakacje malutki zjazd spirytystyczny można by już zacząć cosik planować, hę? Góry? Mazury? Centrum? Kaszuby? Pomorze? Palec pod budkę, bo za minutkę budka się zamyka :lol:

Ja oponowałabym przy centrum. Tak się składa Methyl, że mieszkam zaledwie 16 km od Ciebie :)
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość