Nikito,mogę opowiedzieć,oczywiście w skrócie.U mnie to było samoistne i zaczęło się bardzo dawno temu kiedy byłem 9-10 letnim chłopcem we wczesnych latach siedemdziesiątych.Ze względu,że świadomość takich doświadczeń w tamtych czasach była praktycznie żadna a informacji na ten temat nie można było znależć tak jak teraz, to moje reakcje były dokładnie takie jak Ty miałaś, czyli lęk,strach (nie do wyrażenia).To co przeżyłaś miałem przez wiele lat,czasem wielokrotnie w ciągu jednej nocy i nie tylko w nocy,nigdy ich nie chciałem i zawsze z nimi "walczyłem" aby się nie zdarzały.Musze tu dodać iż udało mi się w jakimś stopniu panować nad tym i nauczyłem się przerywać owe doświadczenia na samym początku,ich pojawiania się.(nie będę opisywał jak).W roku 2002,być może przez to,że tak ich nie chciałem i jeszcze z jednego powodu...przestało się to dziać i jak mi się w tedy wydawało,ucieszyłem się...
W 2009 roku wpadła mi w rękę książka Roberta Monroe "Podróże poza ciałem",przeczytałem ją w jedną noc i jakież było moje zdziwienie,że przecież to nic innego co sam doświadczałem przez taki długi okres czasu.Poczułem ogromną ochotę,żeby wróciły te znienawidzone z/w na nie wiedzę zjawiska.Nie wracały, bo być może niechęć tyluletnia zrobiła dobrą blokadę,nie wiem.Zacząłem szukać podpowiedzi w necie,ksiązkach i po ok 4 miesiącach ćwiczeń relaksacyjnych leżąc w łóżku poczułem znany mi paraliż ciała a przy tym pełną świadomość miejsca itd.,wiesz bo sama to opisujesz.Bardzo chciałem" odkleić się od ciała fizycznego"słyszałem trzaski,odczuwałem ogromną siłę która nie pozwoli się "odkleić" od ciała.Przypomniało mi się jak ktoś pisał,że w takich przypadkach trzeba poprosić o pomoc jakiegoś niefizycznego przyjaciela,co od razu zrobiłem.W prawdzie nie widziałem nikogo ale czułem,że ktoś jest i łapie mnie w pól i pomaga w "odklejeniu".Wszystko to trwało jakiś czas,nie jestem w stanie określić tego czasu ale w końcu poczułem jakbym był poza ciałem.Nie da się opisać radości jaka człowieka w tym momencie ogarnia,jedynie mogę opisać (częściowo)wrażenia fizyczne.Tak więc,gdy "wydobyłem się z ciała" poczułem lekki ciepły wietrzyk,kojący,uspokajający,dający bezpieczeństwo,opuściłem się do poziomu dywanu dotykając go astralną ręką,następnie pod płynąłem do szafy,również dotykając śliskich drzwi,przenikając je rękoma (niefizycznymi)dalej zwróciłem się ku drzwiom i znowu czułem chropowatą szybę w drzwiach,którą chciałem przeniknąć.Jednak nie mogłem,ale znowu sobie przypomniałem radę z ksiązki i się udało,przepływając przez szybę, powoli, czułem jakbym odczuwał na sobie lustro wody.Potem w płynąłem do pokoju córki widziałem jak śpi na łóżku.Chwile się zastanawiałem co dalej,jak zdobyć weryfikację i próbowałem przeniknąć do sąsiadów ale też poczułem opór,tym razem jednak szkoda mi było tracić czas na dostrojenie i po płynąłem do pokoju z balkonem,wahałem się chwilę czy wyjść na zewnątrz,dlatego,że w fizycznym świecie mam lęk przestrzeni,ale w końcu ciekawość wzieła górę,byłem jakieś 20 m nad ziemią,płynąłem do kolegi z osiedla,gdy poczułem,że mnie sciąga do ciała,chwile stawiałem opór ale niestety...
od razu otworzyłem oczy i było mi cudownie,chciałem obudzić świat,żeby nie prosić a kazać wszystkim tego doświadczyć,ponieważ niema w świecie rzeczywistym większej przyjemności niż ta,która przed chwilką sam na sobie doświadczyłem....zaraz na drugi dzień,jak tylko byłem w domu sam,zacząlęm się relaksować (w samo południe) i w tedy poczułem ten wietrzyk na ciele fizycznym co niestety ( jak teraz myślę) mnie znowu przestraszyło i przerwało c.d.Potem miałem jeszcze kilka takich doświadczeń....
Czy to jest rzeczywiście wyjście z ciała fizycznego nie mogę powiedzieć bo nie wiem,na razie nie udało mi się z weryfikować ...
Chciałbym,żeby wszyscy tego doświadczyli bo to cudowne odczucie.Trudnością jest właśnie ten strach,bo nawet,gdy już wiedziałem,jak to wspaniałe, to i tak przez kilka ostatnich razy znowu poczułem lęk,przed spotkaniem czegoś co nie jest miłe w widoku czy odczuciu a tak też mi się z darzyło.
Próbuj Nikito,masz potencjał bo raz juz byłaś prawie ...tam,tu. (proszę wybaczyć chaos opowieści, to emocje ...)
Pozdrawiam.
