oran pisze:Dobrze,że masz taką wiarę Hilary.Dla mnie jednak słowo jakiego używamy, Bóg,to bardziej forma do określenia czegoś lub kogoś nie nazywalnego,czegoś przed myślą czyli również przed nazwą,a używana forma określająca Absolut,to bardziej uczłowieczenie niż rzeczywistość.
Do opisania użyłeś dwóch sprzecznych z sobą określeń,ponieważ nadajesz Bogu przymioty przynależne do Istoty jak wiedza inteligencja dobroć,żeby następnie napisać że Bóg to bardziej idea niż Osoba-Istota, to jakoś jak dla mnie współgra z sobą.
Temat jest nieprawdopodobnie ciekawy ale też nie opisowy bo i jak w jaki sposób...kim jest człowiek na pyłku, jakim w wielkości wszechświata jest planeta ziemia,aby próbował zrozumieć,opisać,nazwać Tego Kto wszystko stworzył.Dla mnie jedyną prawdą na odpowiedz w tym temacie jest-NIE WIEM-
Pozdrawiam.
http://www.youtube.com/watch?v=p52Dt6P6RRoA jako, że nie każdy musi lubić taką muzykę- zacytuję puentę.
"Chwałą Bożą jest rzecz taić, chwałą ludzi jest rzecz badać".
Nazywanie Boga i próba definiowania Go wynika z naszej potrzeby do nazwania, poznania i zdefiniowania wszystkiego. Problem jednak pojawia się w przypadku Boga, ponieważ największym problemem nie jest wieczność, lecz odwieczność! Umiemy sobie wyobrazić coś wiecznego, ale nie umiemy sobie wyobrazić czegoś, co nigdy nie powstało, a jest. Tutaj zapowiada się myślę, że mniej ambitny temat "okołofizyczny", niż ten niżej.
Zgadza się, popełniłem ten sam błąd co większość... mitologizujemy naturę, mitologizujemy więc i Boga, choć w innym sensie trochę. Epistemologicznie rzecz ujmując- uśredniamy. Bóg jako jedyny nie posiada właściwości istot ziemskich, a my odruchowo Go nimi 'obdarzamy'. Mówi się, że komputer "myśli", kiedy dostanie duże obciążenie obliczeniowe i na urządzeniu wyjścia następuje chwilowy freez... właśnie taki głupi błąd popełniłem

Zgadzam się, mądrością jest "wiem, że nic nie wiem". Nie jest jednak głupim jednoczesne bezinteresowne poszukiwanie prawdy. Po co? Po nic... by wiedzieć.
[hr]
Belial- Bóg zostawił to akwarium... nazzywamy to jesienią średniowiecza xD
[hr]
Bóg jak każdy dobry ojciec posłał swoje dzieci do szkoły. Prawa tego świata są takie, że jak wbijamy sobie szpilkę w zadek to boli, więc możemy albo mieć pretensje o to, że boli kiedy sobie robimy krzywdę (stwórzmy więc sobie konkurencyjny świat

), albo nie robić tego i żyć dobrze. Nikt nie karze za "grzechy", sami to robimy.
[hr]
"przecież kiedyś zniszczył Sodomę"
Przepraszam, ale nie mamy na to dowodów... potrzebne nam są do dyskusji dowody które wszyscy zaakceptują, co sprowadza nas do i tak ryzykownego "świat istnieje".
[hr]
A czy osobowość potrzebna jest do tworzenia? Jak w ogóle patrzymy na stworzenie świata, skoro mówimy, że Bóg go stworzył? Ja zakładam, że jest nieskończenie dużo wszechświatów zanurzonych w nicości którą można uznać za... kiedyś chyba to nagram, bo nie wytłumaczę tego klarownie na stronie A4

Tak czy siak myślę, że wielki wybuch mógł następować wielokrotnie i nie zawsze życie musiało się pojawiać... mogło być pierwotnie wynikiem przypadku. BB może się powtarzać po każdym "końcu świata" za podstawie praw fizycznych, w rezultacie Bóg jedyne co "zdorbił" to ustanowił prawa fizyki, a one jako spójne są idealne, co by potwierdzało tezę, iż to Bóg stworzył wszystko.
Jedno tylko głupie pytanie, które będzie moją enigmatyczną odpowiedzą w tym temacie... Skąd się wziął Bóg?
