autor: Nikita » 17 wrz 2012, 13:09
Mysle, ze wiekszosc z nas raczej wierzy w zycie po smierci niz wie, ze ono jest. A ja chcialabym wiedziec. Jesli chodzi o wiare to owszem wierze. A dlaczego? Bo np. dostrzegam duze roznice w dojrzalosci duchowej u ludzi. Skad te roznice? Wyjasnic moge sobie jedynie teoria o reinkarnacji...jedne dusze sa starsze, ktore zebraly wiecej doswiadczen a inne mlodsze.
Poza tym widze, ze w moim zycie dokonuje sie pewien rozwoj moralny, duchowy...zdobywam wiedze i doswiadczenia....poglebia sie moja wrazliwosc, poszerza moja swiadomosc.
I to ma sens....
Problem mam z cierpieniem bo nie widze za bardzo sensu dla cieprpienia. Byc moze jest to rodzaj kary za nasze wczesniejsze mysli, slowa i czyny. Ale czy cierpienie uszlachetnia? Chm...moze troche tak...poglebia nas...Ludzie, ktorzy nie zaznali w zyciu zadnych burz i zakretow sa bardziej plytcy. Nie mowie, ze sa przez to zli, gorsi...ale faktem jest, ze ludzie, ktorzy wiecej zaznali od losu...tacy ludzie sa bardziej glebocy, bardziej wrazliwi...
Ale ja nie lubie cierpiec....wolalabym nie cierpiec...problem w tym, ze nie da sie od cierpienia uciec...
Ale ciesze sie mimo wszystko z kazdej chwili wytchnienia. Bo sa dni lepsze i gorsze...Mam wielka nadzieje, ze ten etap kiedys sie skonczy...