Jest przy nas podobno zawsze i ma nam pomagać. I w tym momencie robi mi się go trochę szkoda. Nie nudzi mu się?
Mojemu Duchowi Opiekunowi, który ma "strzec duszy i cała mego"? Miałoby się nudzić?
Oj, jeśli można zostać Opiekunem za karę, to mój chyba tego doświadczył... ze mną nie jest nudno, jeśli można dać Opiekunowi jakieś zajęcie, to z pewnością to zrobię
Zdecydowanie są na Ziemii ludzie, z którymi Opiekunowie mają dużo pracy, czasem mam wrażenie, że Opiekun postrzega mnie jak seryjnego nieudolnego samobójcę
cthulhu87 i Lukas pięknie to wyjaśnili, nawet jeśli ktoś spędzi całe życie w komfortowych warunkach, to i tak ma zapracowanego Opiekuna. Kto mówi, że Opiekun nie robi nic innego poza patrzeniem Ci się na ręce, albo, że patrzy się tylko na Twoje?
A moze duchy opiekuncze pojawiaja sie przy czlowieku tylko w waznych dla niego momentach? np w chwili smierci?
A to ja się zapytam inaczej. Jeśli jesteśmy połączeni z naszym Opiekunem liną telepatyczną,dzięki której de facto widzi i czuje jakąś cząstką siebie to co my, to czy kiedykolwiek jest daleko? Nie musi być tuż obok nas, bowiem porozumiewamy się z Opiekunem więcej, niż słowami... bardziej kompleksowo.
A jeśli przemierza nieskończone dystanse w zerowym czasie- czy nie jest w pewnym sensie wszędzie? W pewnym sensie, ponieważ tylko Bóg jest wszechobecny, a Duchy (w tym Opiekunowie) nawet jeśli mogą się przemieszczać w zerowym czasie z każdego miejsca do każdego, to i tak jeśli są w jakimś miejscu, to nie ma ich w innym, choćby próbowały przemierzyć tak całą Wszechrzecz przebywając w każdym miejscu nieskończnenie mało czasu.
