Ja jem mieso niewielkich ilościach,ale tylko w tedy kiedy mnie od niego nie odrzuca. Nie wiem od czego to zależy,ale mam takie fazy,ze nie moge patrzec na mieso,wedliny,bo mnie mdli,potem mi to przechodzi i znów potem moge cos tam skubnać. Generalnie nie przepadam z miesem i jem tylko w tedy kiedy poczuje,ze mam na nie ochotę.
Nie mogła bym hodować w domu zwierząt w celu ich zjedzenia.Nie byla bym w stanie zabić.
Mysle,ze przestała bym jesć mieso gdy bym widziała jak morduja zwierzeta,ale puki sie tego nie widzi,to jakos do człowieka to nie za bardzo dociera.
Zabijanie samo w sobie jest złe,ale czasem jest tylko złe ,a czasem dochodzi jeszcze okrucieństwo. Inaczej czuje sie zwierze króre do samego konca jest głaskane,poklepywanie,gdy by do niego mówić ciepłym glosem,a nawet przeprosic za to ze sie go za chwile zabije,a inaczej gdy są bite,kopane,torturowane,chowane w koszmarnych warunkach.....
Wszytko co zyje,CZUJE,ma uczucia,reaguje na bol,na zimni,goraco,rosliny też.
Jezeli zabijemy w humanitarny sposób swinkę,cielaczka w celach kulinarnych,potem,zrobimy ze skory torebke,buty,z kości zelatynę to jeszcze jest ok,ale gdy zabijamy tygrysa tylko dla skóry,[reszte miesa sie wyrzuca] zeby potem zrobic torebke,to jest barbarzyństwo. To samo ze sloniami,nosorożcami....
Wiadomoze w Chinach je sie psy,koty. Dla nas to jest okrucieństwo,ale dla nich to sa zwierzeta hodowlane tak jak dla nas świnka,krowa....ale Chinczycy [i nie tylko oni] trzymaja te biedne zwierzaczki w okrutnych warunkach,a potem jeszcze zywe obrzeraja ze skóry,przypalaja zywe palnikami gazowymi bo podobno mieso jest w tedy lepsze....
widziałam kiedys taki filmik w necie i bardzo załuje,ze go ogladałam,bo nie zapomne tego widoku do konca życia!!!!
Dla mnie nie ma znaczenia czy to jest karp,czy kura,czy krowa,wszytko to zyje,czuje i jezeli ktos musi pozbawic te stworzenia zycia,niech zrobi to jak najszybciej i bezstresowo .
