A ja muszę się pochwalić, że mój ostatni kot pokonał w sobie instynkt terytorialny, też przeprowadzaliśmy się z miejsca w którym żył około 5 lat, był tam panem na wsi
Potem tylko kopie kajtka łaziły wszędzie, a imię jego legion hahahahaha
Wracając, przy przeprowadzce pierwszej nocy zniknął na długo, ale po kilku dniach wrócił, jednak kilka dni potem po przegranej z innym kotem i straceniu morali zwiał na stare terytorium, szukaliśmy o kota nima, dbali o niego jeszcze sąsiedzi, w zimie pojechaliśmy po niego, biedak chciał się "zamknąć w człowieku", później już nigdy nie uciekał, a mieliśmy po roku jeszcze jedną przeprowadzkę.