Pewnie jak wielu innych znalazłam się na tym forum po stracie bliskiej osoby konkretnie męża.W tematach spirytyzmu jestem a przynajmniej do niedawna byłam zupełnym laikiem,ale..poszukując odpowiedzi na wiele mnie nurtujących pytań przeczytałam to i owo.W życie po śmierci zawsze wierzyłam ale zbyt wiele uwagi do tego nie przykładałam.Kiedy dowiedziałam się o śmierci kochanego(zginął nagle w wypadku,nie w Polsce)-nie czułam nic,nie wierzyłam w to.Jadąc za 3 dni po Jego ciało w busie pełnym innych ludzi usłyszałam tuż obok szeptem wypowiedzane moje imię prze Niego,jakby wypowiedzane wielkim wysiłkiem,urywane-ale to był Jego głos-od tamtej chwili cały czas zaczęłam czuć Jego obecność.Potem po pogrzebie były inne zdarzenia typu objęcie w nocy ramieniem.Z początku cieszyłam się ze jest wciąż obok..ale przyśnił mi się,chociaż tuż po tej rozmowie byłam pewna ze to było na jawie,w końcu po długich analizach przyjęłam ze to był bardzo realistyczny sen-w tym śnie obudziłam się a On leżał obok mnie i obejmowałam,był strasznie nieszczęśliwy-nigdy nie widziałam Go tak nieszczęśliwego-nie pamiętam dokładnie wszystkiego co mówił-ale:że martwi się że sobie nie poradzimy bez Niego,i dlatego nie może zostawić nas i iść dalej,że zatrzymuje Go moja rozpacz i to że wciąż Mu nie przebaczyłam itp.Tłumaczyłam Mu i w tym śnie i cały czas potem w myślach ze poradzimy sobie,przebaczam Mu wszystko i ja proszę o przebaczenie,żeby szedł dalej w stronę Światła.Od tamtej pory nie śnił mi się,ale wciąż budzę się w nocy i mam wrażenie że ktoś jest w moim pokoju:(.
Moje pytania są takie czy ten sen to wytwór mojej wyobrazni czy tak na prawdę może być,następnie -jaki wpływ na Jego życie po śmierci miała nagła śmierć na miejscu i to że był wtedy po prostu pijany(to mnie strasznie martwi),i trzecie pytanie-kilka godzin przed wypadkiem pokłóciliśmy się telefonicznie-czy to może mieć jakiś wpływ na Jego przejście.Kocham bardzo męża i chciałabym Mu pomóc...

