Spirytyzm, a częściowo i pewne doktryny religijne (które też mają takie ambicje, jak widzimy w przypadku KK i jego "urzędowym potwierdzaniu cudów" przy beatyfikacjach i kanonizacjach) znajduje bardzo wyraźne potwierdzenie doświadczalne. Ja wyróżniłbym tu kilka istotnych dziedzin, ale niestety temat jest tak szeroki, że musisz Arturze sam go dokładnie zgłębiać, jeśli oczywiście masz taką ochotę:
1)
fizykalna - takie zjawiska jak lewitacje, materializacje czy psychokineza były obserwowane od wieków, nierzadko towarzyszyły też życiu świętych katolickich. Można przy tym powiedzieć, że mniej więcej od 1850 roku naukowcy na całym świecie prowadzą doświadczenia, które potwierdzają fizyczne fenomeny, towarzyszące manifestacjom spirytystycznym. Myślę, że najlepszych dowodów dostarczyli William Crookes, Charles Richet i angielskie Towarzystwo Badań Psychicznych, które w ciągu kilkudziesięciu lat działalności wydało ponad 40 opasłych tomów rozpraw, ściśle potwierdzających istnienie zjawisk mediumicznych. Do największych badaczy polskich należał tu Piotr Lebiedziński i Julian Ochorowicz. Ten ostatni napisał pięciotomowe "Zjawiska mediumiczne", które dziś jest słabo dostępne na rynku, ale jeśli chcesz zapoznać się z jego badaniami, bardzo polecam tę książkę (wydało PWN). Jest tam bardzo ciekawe wyjaśnienie zjawisk materializacyjnych i sporo wypisków ze wspomnianego wyżej dzieła:
http://allegro.pl/ochorowicz-pierwsze-z ... 21912.html2)
medyczna - tutaj pewnie Konrad mógłby powiedzieć coś więcej, zwłaszcza że w Brazylii dziedzina ta bardzo się rozwinęła. W każdym razie badania na tym polu potwierdzają, że w spirytystycznej fluidoterapii rzeczywiście "jest coś na rzeczy", ale oddam tu głos bardziej kompetentnym, bo ten temat znam słabo. Mogę jedynie polecić książkę dr medycyny Bożeny Płonki-Syroki "Od astrologii do bioenergoterapii", gdzie szeroko omawia ona badania nad mesmeryzmem i hipnotyzmem.
3)
psychologiczna - badania spirytystyczne przyczyniły się do pogłębienia wiedzy o nieświadomości. Tu również odwołuję się do Ochorowicza, ale też warto poznać Williama Jamesa i Freuda. Wielu sądzi, że manifestacje inteligentne, jak np. znanego medium Leonore Piper, dostarczyło najlepszych dowodów na istnienie życia pośmiertnego. Do tego należy przytoczyć przykłady tak spektakularnych zjawisk jak malarstwo transowe czy psychografia w językach nieznanych albo wymarłych. Nawet pomijając teorię spirytystyczną, warto tę sprawę zgłębić, bo w sposób naukowy tłumaczy takie fenomeny jak biblijna glosolalia.
Tutaj polecam poczytać sobie klasyczne prace polskiego badacza Ludwika Szczepańskiego, bardzo obiektywnego obserwatora z dobrym zmysłem syntetycznym.
Ciekawą książką, która omawia te problemy zarówno z perspektywy sceptyka, jak i zwolennika spirytyzmu, jest praca "Po drugiej stronie życia" Kastenbauma - warto zapoznać się z argumentami.
Wspomnę jeszcze, że w sposób eksperymentalny, kontrolowany i z zastosowaniem metod statystycznych, zjawisko postrzegania pozazmysłowego zostało potwierdzone w latach 30-tych XX wieku na amerykańskich uniwersytetach Yale i Duke.
4)
reinkarnacyjna - tu wyraźne potwierdzenie znajduje podstawa filozoficzna spirytyzmu. Reinkarnację potwierdziło bardzo wielu badaczy, psychologów, lekarzy i parapsychologów. Najbardziej znany to chyba Stevenson, psychiatra z uniwersytetu Virginia w USA.
Podsumowując, różnie to można oceniać, ale nie należy ignorować. Lepszych dowodów na forum Ci nie dostarczę, mogę tylko odwołać się do lektur, które miałem okazję przeczytać, autorstwa osób nierzadko bardzo zasłużonych dla przyrodoznawstwa czy nauki w ogóle. Jeśli chodzi o interpretacje demoniczne, myślę, że nie mają nic wspólnego z nauką, służą tylko wyłącznie kościelnej indoktrynacji, ochronie przed "odpływem owieczek". Jeśli ktoś zgłębia zjawiska spirytystyczne, podporządkowując je z góry już przygotowanej, gotowej tinterpretacji, nie zajmuje się nauką, ale manipulacją. Ochorowicz, który należał do czołowych ideologów pozytywizmu w Polsce mawiał, że nauce nie należy kłaść granic w sposób sztuczny, że każde zjawiska zasługują na zbadanie. Nie znamy wprawdzie natury wielu zjawisk, ale weźmy przykład grawitacji - nie mamy wiedzy na temat jej istoty (naukowcy podejrzewają jedynie istnienie grawitonu, ale to na razie nic pewnego), a jednak możemy czerpać korzyści z poznania praw, które nią rządzą. Z faktu, że coś jest w tej chwili niedostępne bardzo dokładnemu poznaniu, nie znaczy, że należy zrzucać to do kategorii okultyzmu - gdyby tak było, można by połowę zagadnień psychologicznych odrzucić, ponieważ nie znamy ich istoty. Postawa spłycania i pochopnego odrzucania zjawisk w dziedzinę "okultyzmu" czy "magii", może i jest dobra, ale tylko dla umysłów wypaczonych ideami religijnymi, irracjonalnych i takich, które jeszcze przed poznaniem jakiejś rzeczy już mają gotową odpowiedź...
Kończąc zacytuję jeszcze Immanuela Kanta: "Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niedojrzałości, w którą popadł z własnej winy. Niedojrzałość to niezdolność człowieka do posługiwania się swym własnym rozumem, bez obcego kierownictwa. Zawinioną jest ta niedojrzałość wtedy, kiedy przyczyną jej jest nie brak rozumu, lecz decyzji i odwagi do posługiwania się nim bez obcego kierownictwa. Sapere aude! Miej odwagę posługiwać się swym własnym rozumem - tak oto brzmi hasło oświecenia"
