Jestem nowa na forum więc jeśli piszę w niewłaściwym miejscu to przepraszam. Mam taki problem. Prawie 5 lat temu zmarł mój ojciec,bardzo go kochałam i kocham do dziś. Śnił mi się co jakiś czas lecz ok. roku temu przestał,aż do wczorajszej nocy. Śniło mi się,że wstał z grobu (wyglądał normalnie,jak przed śmiercią). Początkowo był zły na mnie lecz gdy mnie zobaczył uśmiechnął się. Bałam się strasznie ale zapytałam czy mogę go dotknąć,powiedział,że tak-musnęliśmy się palcami. Podszedł do mnie chcąc mnie przytulić. Bałam się,przecież on nie żyje. Złapał mnie i przytulił do swojej piersi mówiąc "chodź tu do mnie". Ostatnia rzecz jaką pamiętam o jego jasna koszula na mojej twarzy. Obudziłam się zlana zimnym potem. Cały sen czułam zapach zgnilizny,taki mdły,słodki...Wiecie o co chodzi? Po przebudzeniu też ten zapach czułam,bałam się spojrzeć na fotel,który stoi niedaleko mojego łóżka. Odwróciłam się plecami. Czułam jakby tam był mój tata. I jeszcze ten zapach ze snu... Czy to wszystko jest realne? Czy mój ojciec faktycznie mógł tu być? To nie jest tak,że nie wierzę. Jak byłam dużo młodsza,w godzinie swojej śmierci ukazał mi się mój dziadek,w formie takiego jakby cienia. Po prostu wiem,że to był on. Byłam jego ukochaną wnuczką. Ale co z moim tatą? Czy chce mnie przed czymś ostrzec? Czy ma mi coś do przekazania? Proszę o pomoc jeżeli ktoś miał styczność z czymś podobnym lub w ogóle coś o takich przypadkach wie.
Z góry dziękuję.
