dla mnie KK jest za smutny. Bardziej kojarzy mi sie z biczowaniem mnichów niż radowaniem i wychwalaniem Boga.
Zachwyca mnie msza w kościele afroamerykańskim ( nie wiem jakie to jest dokładnie wyznanie)podczas której spiewana jest muzyka gospel. Podczas której pojawia się radość, miłość i empatia. Dla mnie to lepsze niż suche recytowanie modlitwy.
co do Jana Pawła 2. W wcześniejszych postach widziałam ze większość osób skupiło się na tym ze nie zaakceptował zalegalizowania aborcji i używania antykoncepcji.
Jednak uważam ze nawet ON - człowiek tak otwarty i postępowy nie mógł tak zrewolucjonizować kościoła. Im większa władza tym więcej zobowiązań, sadze ze po prostu nawet jeżeli miał inne zdanie na te tematy, lub na jeden z nich jego współpracownicy i reszta kościoła katolickiego nie zgodziła by sie na ten krok.
Czy ktoś z was czytał jego poezje? lub przeanalizował jego kazania lub listy dla wierzących? Właśnie w poezji najbardziej widać jego dobroć. Jego filozofia życia i dzieła przypominają mi św. Franciszka.
Trzeba myśleć o tym ze bardziej pomógł niż zaszkodził. Bo to ze nie zgodził się na antykoncepcje ma zmniejszać jego zasługi? Może dzięki niemu upadł komunizm?
Polecam film " 9 dni które zmieniło świat"
Nie twierdze ze był jakiś wyższym duchem. Wole myśleć ze w czasie swojego życia zrobił się taki dobry. To napawa nadzieją,ze dzięki pracy nad sobą każdy jest w stanie coś takiego osiągnąć. wszystko zależy przecież od nas

... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...
spirytystka na emigracjii