Nie zgodzę się z tym że z pomników, obrazów i relikwii może wyniknąć coś dobrego, rodzą się z tego często puste rytuały.
Gdy pomiędzy myślą człowieka a Bogiem znajduje się jeszcze jakaś materia nie wróży to nic dobrego.
Popatrz na buddyjskich mnichów, doszli w tym do doskonałości i zamiast modlitwy kręcą młynkami, jaką to według ciebie ma wartość.
Katolicyzm też ma coś takiego, choć mniej zmechanizowane, różaniec.

