autor: Setticemia » 31 lip 2008, 21:21
[quote="Joanna"]
Opisanie sytuacje przypominają mi historie o wampirach, syrenach i innych stworach, które wabią swoje ofiary aż jest za późno na ucieczkę.
Chociaż uważam, że samo przebywanie na cmentarzu nie stanowi zagrożenia i że nie należy bać się umarłych, ale się za nich modlić, to uważnie bym się przyjrzała motywacji do "nocnych cmentarzy odwiedzin". Czy aby na pewno nie chodzi tu o uwiedzenie, zaczarowanie, nieuświadomione tęsknoty, spotkanie nieznanego ... A jeśli tak, to może warto odpowiedzieć sobie na pytanie, na ile takie zachowanie, zgodnie z jego ukrytą intencją, może zostać zinterpretowane jako przyzwolenie, a nawet zaproszenie?[/quote/]
Nigdy nie myślalam o tym w ten sposób, a już na pewno nie w szczenięcych latach, kiedy takie wyprawy traktowałam jako rozrywkę. Nie urządzaliśmy tam żadnych seansów, nie inicjowaliśmy manifestacji, nic z tych rzeczy. Było to dla nas sacrum, którego w żaden sposób nie ośmielilibyśmy się profanować, a już z pewnością nie chcieliśmy zakłócać spokoju zmarłym. Rzeczywiście tkwiła tam jednak jakaś moc, która kierowała nasze kroki w furtę cmentarnej bramy, jakiś nieodparty urok, tajemnica tego miejsca. Z czasem zrezygnowaliśmy z tego i wydaje mi się, że gdybym dziś zaprosiła ludzi, którzy mi wtedy towarzyszyli na taką nocną eskapadę, odmówiliby. Zwyczajnie wydorośleliśmy, choć kiedyś, chyba jak większość nastolatków, fascynowały nas takie wyprawy, związane z nimi emocje, przypływ adrenaliny.
"Żadne serce nie cierpiało nigdy sięgając po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i Wiecznością."
Paulo Coelho