artur pisze: A więc jeżeli wierzysz w Jezusa musisz odrzucić szatana.
To właśnie robimy w spirytyzmie. Wierzymy w przesłanie miłości Jezusa i w to, że Bóg jest dobrym i miłosiernym Ojcem, który nie tworzy żadnych bytów skazanych na zło i zagładę, więc odrzucamy całkowicie szatana. To znaczy mówimy, że go nie ma i że jest postacią tylko i wyłącznie symboliczną.
Każdy z nas ma swój punkt widzenia i myślę, że każdy z nas powinien szanować to, co mówią inni. Przekazałeś Arturze swoje zalecenie, by udać się w takim przypadku do egzorcysty. Domyślam się, że Twoje intencje są dobre, więc nie zamierzam tego negować.
Moim zdaniem jednak egzorcysta niewiele pomoże. Mówisz, że jest 80 egzorcystów. Nawet jeśli byłoby ich kilkaset tysięcy niewiele to zmieni. Albo są skuteczni, albo nie. Moim zdaniem egzorcyzmy w takiej formie, w jakiej są odprawiane, mogą być bardzo traumatycznym przeżyciem.
Jak być może zauważyłeś, nikt z nas nie nakazuje takiej "opętanej" osobie iść po pomoc do spirytystów, wywoływać duchy, urządzać seanse czy jakieś rytuały. Zalecamy wyłącznie szczerą modlitwę i pracę nad sobą samym, by stawać się lepszym człowiekiem, bardziej pomocnym innym ludziom, osobą wyrozumiałą i miłosierną. Naszym zdaniem tylko w ten sposób można pomóc w sytuacji rzeczywistego opętania. To skuteczniejsze niż jakiekolwiek rytuały i w pełni zgodne z każdą religią.
Zgadzam się też z uwagą cthulhu87. Nie należy wszędzie szukać duchów czy też demonów. Część przeżyć parapsychologicznych może wynikać z jakichś problemów organizmu i najlepiej jest udać się do lekarza i przebadać się, by potwierdzić, że wszystko jest ok. Nie trzeba lekarzowi mówić, że widzimy jakieś dziwne rzeczy. Po prostu pójść, zrobić badania i zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. To chyba najrozsądniejsze rozwiązanie.
Podpowiem Ci też, że jeśli jakąś osobę odwiedziesz od pójścia do lekarza i namówisz do udania się do księdza, a skończy się do dla tej osoby źle, możesz niestety mieć sprawę sądową, a tego nie życzę Tobie i nikomu innemu. Powinniśmy pozostawić pewne sprawy ludziom, którzy się na nich znają i brać odpowiedzialność za nasze rady.