Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Nasze przemyślenia na temat filozofii, religii i związków wyznaniowych. Podobieństwa i różnice do spirytyzmu. Co nas intryguje, ciekawi, co budzi wątpliwości...

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 23 sty 2011, 02:03

cthulhu87 pisze: ... „przemądrzałego studenta historii” ...


Nigdzie tak nie napisałem. Proszę nie posługiwać się chwytami poniżej pasa.

cthulhu87 pisze: ... A jako, że w dyskusjach czasami używa się chwytów poniżej pasa, mogłem to przewidzieć ...


To straszne. Kto użył takiego chwytu ?

cthulhu87 pisze: ... Kwestia czy ktoś dostał po mordzie przy ustalaniu podstawowych prawd wiary chrześcijańskiej jest dosyć istotna ...


Z punktu widzenia logiki tejże prawdy nie jest.

cthulhu87 pisze: ... Natomiast teologom pozostawię kwestię na ile walenie w mordę odbywało się za inspiracją Ducha Świętego.


Czy to aby nie chwyt poniżej pasa ?

ps.: Kościół to nie harcerstwo.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: cthulhu87 » 23 sty 2011, 02:22


Nigdzie tak nie napisałem. Proszę nie posługiwać się chwytami poniżej pasa.


Podobnie jak ja nigdzie nie napisałem, że tak napisałeś. Lubię takie słowne zabawy : )

W każdym razie cieszę się, bo dałeś mi okazję do wstawienia tamtych tekstów źródłowych. Uważam to za wysoce pożyteczne, bo każdy ma prawo poznać źródła, a nie tylko opinie mądralińskich, którzy napisali coś 1600 lat później. Postaram się też, żeby przy swoich dywagacjach historycznych podpierać się konkretnymi nazwiskami, chyba lepiej na tym wyjdę i może pożytek jakiś z tego będzie. Nadal ponawiam swoją gotowość do użyczenia tych tekstów - zainteresowanym mogę je wysłać w PDF :)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 23 sty 2011, 03:34

Istotą chrześcijaństwa jest uznanie swojej niemocy w Przejściu śmierci i wiara w moc ofiary Chrystusa w tym Przejściu. Lektura czegokolwiek do tego niewiele doda. Nie oznacza to żeby nie czytać ale żeby lektura nie przesłoniła Prawdy.

Jak to powiadają: "Teologia nie zbawia."

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: atalia » 23 sty 2011, 11:54

Sigmo,to juz doprawdy staje sie męczace,jesli nie chcesz być spirytystą,nie bądź-nikakiego przymusu tu nie ma...A nawracanie spirytystów "na swoje" i udowadniane swoich racji za wszelką cenę chyba raczej mija się z celem.Dyskusja z Tobą(nie uchybiając),to juz przysłowiowe kopanie się z koniem i nasuwa mi na myśl niedawną wizytę Świadków Jehowy w moim domu,uparcie twierdzących,że ludzkość liczy sobie ni mniej ni więcej tylko 6000 lat,ponieważ tak stoi w Piśmie Świętym, a naukowcy to w ogóle są sługami szatana,którzy celowo wpuszczają ludzkość w maliny.
Odnośnie określen "odwetowa doktryna" i "polityka miłości",zauważ,że były one opatrzone cudzysłowem,co wskazywało na ich funkcję jako środka stylistycznego(żartobliwość),często zresztą przez Ciebie uzywanego.Ale co tam cudzysłów,to tylko drobny szczegół...
A jeśli chodzi o angielski,muszę pochwalic-bardzo dobry,ale jednak wybrałam polski,żeby wszyscy forumowicze mogli moją wypowiedź zrozumieć.
Dużo spokoju ducha życzę.. :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: cthulhu87 » 23 sty 2011, 12:06

Nie wydaje mi się, aby tu ktoś kogoś nawracał. Sigma ma prawo mieć swoje zdanie i ma prawo go bronić. Wszyscy, którzy się udzielamy w tym wątku, staramy się dojść do prawdy, albo przynajmniej podjąć próbę jej zrozumienia, dlatego chciałbym wrócić do merytorycznych wątków. Sam odniosłem się do kilku kwestii, które jakoś się rozmyły i nikt się do nich nie odniósł 8-)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 23 sty 2011, 12:36

atalia pisze: ... nawracanie spirytystów "na swoje" i udowadniane swoich racji za wszelką cenę chyba raczej mija się z celem ...


Nikogo nie nawracam i nie udowadniam swoich racji tylko tłumaczę na czym polega sens chrześcijaństwa. Mogę co najwyżej rzadziej się wpisywać ale nikt mnie nie przekona że racji w tym miejscu nie mam. Każdy wypowiadający się wie swoje, dokumenty, różne takie ... A chrześcijaństwo to nie dokumenty. I nie organizacja skautingowa. To zaufanie Bogu bez względu na niedoskonałości eklezji instytucjonalnej. Tak naprawdę to wielość Kościołów jest wielością dróg życia w przyjaźni z Chrystusem. Ale Chrystus zaprasza każdego do życia z nim w przyjaźni tak jak umie. To nie żadnego związku z dokumentami. I to dobrze jest rozumieć.

Podobnie, nawiasem mówiąc, buddyzm uznając istnienie natury Buddy w każdej istocie "czującej" też się szczególnie dokumentami nie przejmuje.

Zasadniczym pytaniem jakie człowiek powinien sobie postawić jest to o ilość wcieleń. Jeżeli wcielenie jest aktem jednorazowym wtedy Chrystus jest konieczny. Jeżeli zaś wcielenie jest procesem wielorazowym, to wtedy natura Buddy może zastąpić Chrystusa.

Przy właściwym rozumieniu istoty chrześcijaństwa i buddyzmu kwestia powyższa jest oczywista.

atalia pisze: ... Dyskusja z Tobą ... to ... przysłowiowe kopanie się z koniem ...


No to powoli zaczynam rozumieć dlaczego zostałem starym kawalerem.

atalia pisze: ... nasuwa mi na myśl niedawną wizytę Świadków Jehowy w moim domu,uparcie twierdzących,że ludzkość liczy sobie ni mniej ni więcej tylko 6000 lat,ponieważ tak stoi w Piśmie Świętym, a naukowcy to w ogóle są sługami szatana,którzy celowo wpuszczają ludzkość w maliny ...


A czy naukowcy pracujący nad bombą atomową nie wpuszczali ludzkości w maliny ? Coś w tym jest ...

atalia pisze: ... wybrałam polski,żeby wszyscy forumowicze mogli moją wypowiedź zrozumieć ...


Zgadza się całkowicie. Dlatego dyskusja nad zakresami znaczeniowymi rzeczowników w języku angielskim jest nie tylko offtopowa ale i troszeczkę nie na miejscu ...

atalia pisze: ... Dużo spokoju ducha życzę..


Dzięki, nawzajem.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: atalia » 23 sty 2011, 15:08

Wyobraź sobie,że podobało mi się to, co napisałeś.I wydaje mi sie,ze rozumiem ideę bycia w przyjaźni Chrystusem,dla mnie oznacza to,że należy postepowac(no,starać się w każdym razie)tak,jak On nauczał.Tylko tyle i aż tyle.Chrystus jest w takim samym stopniu Nauczycielem i Wzorem dla spirytystów,jak i dla katolików,protestantów,i wielu innych.A kto stara się za wszelką cenę przeciągać wiernych na swoja stronę,mówiac"do Pana naszego Jezusa Chrystusa tylko z nami"(a wielu jest takich)wypacza sens Jego nauk.Dobrze ująłes mysl,ze wiara w Chrystusa nie ma żadnego zwiazku z dokumentami takimi czy siakimi.Może w zwiazku z tym przemyślałbyś swoje stanowiska wobec ST?
Przepraszam za tego konia,ale nie miałam tu na myśli Twojego stanu cywilnego.
I tak Cię lubię. :D
Jeszcze w sprawie rzeczowników w jezyku angielskim(offtopowo)ludzie zwykli mylić "politics" z "policy";"economics" z "economy"i in.,ale ja się Sigmo, z grubsza orientuję.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 23 sty 2011, 16:53

atalia pisze: ... rozumiem ideę bycia w przyjaźni Chrystusem, dla mnie oznacza to, że należy postepowac (no,starać się w każdym razie)tak,jak On nauczał. Tylko tyle i aż tyle. Chrystus jest w takim samym stopniu Nauczycielem i Wzorem dla spirytystów, jak i dla katolików, protestantów i wielu innych ...


Nie, to nie jest tak. Życie w przyjaźni z Chrystusem zaczyna się wtedy kiedy człowiek uzna własną niemoc w obliczu Przejścia doświadczenia śmierci, w obliczu własnej Paschy. I tak jak Izrael potrzebował Mojżesza tak chrześcijanin potrzebuje Chrystusa. I to jest początek życia w przyjaźni z Chrystusem. A cała reszta to konsekwencje tej przyjaźni.

Tu i ówdzie (np. na niektórych tzw. "obozach przetrwania", w wojskowych jednostkach specjalnych) praktykuje się ćwiczenia zaufania do drugiego. Polega to np. na tym że jeden z ćwiczących stojąc pochyla się w przód lub w tył, tak bardzo że już nie może wrócić, wiadomo że się przewróci a drugi ma go w tym właśnie momencie umiejętnie chwycić chroniąc przed upadkiem. Można też z zawiązaną na oczach opaską przechodzić kładką korzystając z pomocy drugiego ...

Jaśniej nie potrafię.

atalia pisze: ... A kto stara się za wszelką cenę przeciągać wiernych na swoja stronę, mówiac "do Pana naszego Jezusa Chrystusa tylko z nami" (a wielu jest takich)wypacza sens Jego nauk ...


Powiedzmy że Iwona lubi pływanie i szachy. Andrzej poznał ją na basenie a Krzysiek gra z nią w szachy. Nietrudno wyobrazić sobie że Andrzej nie przyjmuje do wiadomości istnienia szachów i Krzysztofa oraz na odwrót :). Akceptację zaś rozmaitych zainteresowań Iwony niektórzy nazywają dojrzałością :). Ludzie którzy nie przyjmują do wiadomości że z Chrystusem można żyć w przyjaźni na bardzo nieraz różnych drogach życia są po prostu niedojrzali. Co ich tłumaczy ale nie usprawiedliwia, absolutnie nie.

atalia pisze: ... Dobrze ująłes mysl,ze wiara w Chrystusa nie ma żadnego zwiazku z dokumentami takimi czy siakimi. Może w zwiazku z tym przemyślałbyś swoje stanowiska wobec ST? ...


Tak całkiem dokładnie to ja napisałem tak :):

sigma pisze: ... chrześcijaństwo to nie dokumenty ...


I to podtrzymuję. Ale żyjąc w doczesności nie możemy udawać że nie żyjemy w doczesności. Stąd potrzeba istnienia Kościoła widzialnego, parafii, zborów, kartotek ... Ale to jest, przynajmniej powinno być, najmniej ważne.

Stary Testament to Prawo niemożłiwe do wypełnienia, Zakon. Chrystus ten Zakon wypełnił nie zmieniając go. Gdyby nie było Zakonu, gdyby nie było winy Chrystus byłby niepotrzebny. On tę winę "uszczęśliwił" (pisałem już gdzieś o tym). Szczęście grzesznika oddającego swoje winy Chrystusowi jest możliwe dzięki istnieniu Prawa nadanego w ST. Czy to nie jest oczywiste ?

sigma pisze: ... I tak Cię lubię. :D ...


Ja Ciebie też :).

ps.: Nikogo nie nawracam na chrześcijaństwo ani na buddyzm. Ja tylko piszę o tym co jest istotne. Między innymi dlatego że sam nie wiem zbyt wiele ale posiadam przeświadczenie że wiedza którą dysponuję to skała a nie piasek.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: atalia » 24 sty 2011, 09:40

Drogi Sigmo,cenię i poważam Twój intelekt i wiedzę...natomiast jeśli idzie o Twoją ostatnia wypowiedź,nasuwa mi ona na mysl teksty mistyków chrześcijanstwa,takich jak np.Symeon Nowy Teolog , św.Grzegorz z Nyssy,Robert de Langeac czy Jan van Ruysbroeck ("Bóg w głębi was przyjmuje Boga,który do was przychodzi.Oto Bóg kontempluje Boga").Rzecz jasna nic w tym złego,tyle,że dyskurs takiego rodzaju nie trafia do mojego rzeczowego,racjonalnego umysłu-rzeczy nieubieralne w słowa rozmywają sie,ich sens umyka,potrafię jako tako je pojać raczej poprzez intuicję niz rozumowanie logiczne...

Natomiast hasło"dowód naukowy na przetrwanie śmierci ciała fizyczne" od razu powoduje szybsze krążenie krwi w moich żylach,a jeśli jeszcze dodatkowo opatrzone ono jest wzorem matematycznym(choć nie znam matematyki,ale wierzę matematykom),powoduje,że miękną mi kolana.

Tyle w sprawie różnic w "pojmowaniu".Pewnie uznasz mnie za półgłowka,ale jakos to przeżyję.
Serdecznie pozdrawiam. :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Istota kontrowersji między chrześcijaństwem a spirytyzmem.

Postautor: sigma » 24 sty 2011, 17:44

atalia pisze: ... "Bóg w głębi was przyjmuje Boga, który do was przychodzi. Oto Bóg kontempluje Boga" ...


Zgadza się. Medytacja zen pozwala na przynajmniej chwilowe osiągnięciu stanu w którym to czym mi się wydaje że na codzień jestem staje się zbiorem tkanek, kłębkiem emocji i myśli, niczym więcej. To naprawdę doświadczenie niedostępne innymi metodami niż medytacja. Wtedy na pewno coś jest za tym, z tyłu. O tym wiem bo stąd obserwuję. Zaś czy coś jest z przodu ? I chyba tu widać czym jest wiara. Nie wcześniej. Medytacja dla rozwoju duchowego jest potrzebna jak jedzenie i picie dla ciała.

atalia pisze: ... Natomiast hasło"dowód naukowy na przetrwanie śmierci ciała fizyczne" od razu powoduje szybsze krążenie krwi w moich żylach,a jeśli jeszcze dodatkowo opatrzone ono jest wzorem matematycznym(choć nie znam matematyki,ale wierzę matematykom),powoduje,że miękną mi kolana ...


Ja na politechnice miałem ponad 10 semestrów przedmiotów ściśle matematycznych. To co pozostało to raczej wspomnienie bezsensu ogromu materiału kompletnie niepotrzebnego do niczego nikomu wykonującemu zwyczajne prace inżynieryjne. Wprowadzenie niektórych zajęć służyło wyłącznie zaspokojeniu ambicji wykładowców. Ludzi rzadko spotykanego intelektu, zdolnych do rozumowania na poziomie abstrakcji dostępnym dla niewielu, współtwórcom norm, standardów nie tylko polskich, to prawda. Ale po co komu to wszystko było ? Wszak nikt inny jak Richard Feynman, fizyk którego wkład w pojmowanie rzeczywistości oraz w dydaktykę fizyki trudno przecenić uważał że, cyt. za Wikicytaty: "Rozumienie sensu matematycznego równań nie oznacza rozumienia fizyki". I tego samego nauczali nas nasi wykładowcy fizyki na politechnice, pasjonaci, których zaangażowanie doprowadziło znacznie później do utworzenia odrębnego wydziału fizyki technicznej.

A tak BTW to z fizyki na politechnice miałem piąteczkę ...

Imponują mi absolwenci filologii i w ogóle osoby znające języki obce (ślady tego pozostawiam tu i ówdzie na forum).

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Religia i filozofia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości