autor: konrad » 02 sty 2011, 22:50
Spotkałem się z przedstawicielami tego ruchu dwukrotnie. Za pierwszym kupiłem od nich dwie książki za 5 zł po wytargowanej cenie. W jednej z nich znalazłem historię o człowieku, który był niespecjalnie dobry i w chwili śmierci przybyły po niego jakieś złe duchy, ale udało mu się uratować, bo zaczął wołać swojego syna. Syn miał na imię tak jak jeden z bogów, więc to wezwanie zostało potraktowane jako wezwanie do tego boga czy cokolwiek innego. W każdym razie odpędziło to duchy i sprawiło, że człowiek ten po śmierci miał się dobrze. Przeczytałem też spory fragment na temat domowych rytuałów itp. Generalnie jeśli spirytyzm można podsumować słowami: "Bez miłosierdzia nie ma zbawienia", u krisznowców chodzi o "Bez wzywania bogów nie ma zbawienia", przy czym akurat wzywać ich można zupełnie nieświadomie itp. Czyli nawet jeśli sobie z nudów będę mówił "Ramakrishnan" czy jakieś inne imię ichniego bóstwa, da mi to zbawienie. Po tym fragmencie zrezygnowałem z wgłębiania się w wiedzę krisznowców.
Za drugim razem spotkałem jednego gościa, który znów mnie namawiał do zakupu książek, więc powiedziałem mu, że nie jestem zainteresowany i w skrócie streściłem wrażenia z mojej lektury i to, że nie uznaję tego za prawdę. Gość był dość zszokowany i powiedział, że rzeczywiście widać, że wiem, o czym mówię, po czym podziękował mi i sobie poszedł.
Moje wrażenie jest takie, że krisznowcy to dobrzy ludzie i pozytywnie nastawieni do innych (rozmowy przebiegły sympatycznie), ale ich przekonania nie do końca mi odpowiadają.