Znam ten punkt widzenia z tym że - zdaniem niektórych przynajmniej - to trochę bardziej złożona kwestia.
Mianowicie pytanie jakie pojawia się w tym miejscu brzmi: "Czy noworodek zna (myślowo lub emocjonalnie) pojęcie "więzienie" ?".
Przyjmując że tak zakładamy że człowiek w nowe wcielenie wchodzi z wiedzą wyniesioną z poprzednich wcieleń co troszeczkę kłóci się z logiką choćby spirytyzmu, na ile ją znam.
Przyjmując że nie mamy do czynienia ze zwykłym doświadczeniem wejścia w obszar nieznany. Zaś z tego punktu widzenia różnica między noworodkiem a umierającym jest taka że noworodek nie ma doświadczeń wchodzenia w nieznane, umierający zaś - choćby się całe życie opierał temu co nieznane - jakieś doświadczenia ma.
I dlatego nauczyciele zen zachęcają uczniów do wchodzenia w obszary nieznane, budzące lęk. Bo póki co mamy wybór: wejść czy nie wejść. A kiedyś tego wyboru nie będzie, istotne zaś mogą być doświadczenia życia ...
Wszystko to dzieje się na płaszczyźnie emocji a nie myśli. Warto o tym pamiętać zanim się cokolwiek zaneguje, choćby medytację - dla niektórych strata czasu, no comments ...