Choroba, śmierć, kara

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Nikita » 14 gru 2010, 17:52

To napawa optymizmem, ze w tych niezwykle trudnych czasach i warunkach Polacy pomagali Zydom....


Ze nie wszyscy to wiadomo...ludzie sa tacy i siacy...

Sigma uwielbiam czytac twoje opowiesci z zycia wziete...chyba masz talent literacki...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Luperci Faviani » 14 gru 2010, 21:39

Podczas wojny w Oświęcimiu działał bardzo silnie rozwinięty ruch oporu, który miał stały kontakt z więźniami Auschwitz (gdzie ruch oporu też całkiem nieźle funkcjonował, ha, ha, ha - śmieję się nazistom w twarz - he, he, he!).

Zrobiło mi się kiedyś bardzo przykro, gdy pewien francuski artysta, który wystawiał w Oświęcimiu sztukę teatralno-muzyczno-taneczną o historii miasta powiedział z pełnym przekonaniem, że podczas funkcjonowania obozu oświęcimianie przychodzili tam do pracy i ścinali więźniom włosy. Poczułem się jakby ktoś uderzył mnie w twarz szczególnie, że była to jedna z największych bzdur, jakie słyszałem o Auschwitz. I taki człowiek, robi wrażenie, że coś wie, a nie wie niczego i ludzie mu ufają.

Dla pełnej jasności dodam, że niektórzy oświęcimianie pracowali na terenie obozu ale w zupełnie innym charakterze i raczej nie mieli kontaktu z więźniami.

A żeby nie było offtopowo dodam także, że wiele lat przed poznaniem spirytyzmu doszedłem do wniosku, iż obozy koncentracyjne musiały być pewnego rodzaju czyśćcem na ziemi - bo jaki miałby być ich sens? Później filozofia duchów utwierdziła mnie w przekonaniu, że tak właśnie było.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: sigma » 14 gru 2010, 23:41

sigma pisze: ... A kiedyś jeszcze dziadek powiedział ojcu że ma wyprowadzić Abramka do lasu i pokazać mu jakąś konkretną drogę ...


Ojciec wiele razy do tego wracał, pokazywał mi tę drogę (od lat nieistniejącą). Stał i patrzył za Abramkiem aż ten zniknął za zakrętem. Ojciec podkreślał że Abramek obejrzał się i pomachał ojcu ręką. Potem ojciec pytał dziadka co będzie z Abramkiem ale dziadek nigdy nie chciał o tym rozmawiać i zabronił ojcu o tym mówić.

Skąd dziadek miał wiedzieć co będzie z Abramkiem ? Pewnie że mógł się domyślać... Ale ... A może Abramkowi się udało ?
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Nikita » 15 gru 2010, 12:24

smutne....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: sigma » 15 gru 2010, 18:27

My sobie nie zdajemy sprawy z tego jakim dobrodziejstwem jest edukacja i wiedza. W okresie międzywojennym matura była cenzusem dla wielu po prostu nieosiągalnym. Ludzie w sporej części umieli czytać, pisać i niewiele więcej. Takimi ludźmi łatwo manipulować, łatwo im dać broń do ręki i powiedzieć co z tą bronią mają robić ...

Dziadek, będąc leśnikiem, zrezygnował pod koniec lat 30-tych z pracy w Lasach Państwowych (co go nawiasem mówiąc uchroniło przed prześladowaniami po wybuchu wojny) i wyjechał w Bieszczady bo tam miał dobrą pracę leśnika u jakiegoś prywatnego właściciela leśnego. Ojciec opowiadał co działo się kiedy w tamte strony przyjechało tzw. "ruchome kino", czyli samochód z rzutnikiem i projektorem. Brak było możliwości jednoczesnego odtwarzania dźwięku i obrazu w związku z czym wypowiedzi zastępowały napisy u dołu ekranu. Ojciec, wówczas ok. dziesięciolatek, był dyżurnym lektorem ponieważ w okolicy mało kto potrafił czytać a ekipa "kinowa" oczekiwała raczej aktywizacji miejscowej ludności, po to zresztą tam przyjeżdżali. Ojciec czytał, ludzie (głównie Polacy i Łemkowie) patrzyli i słuchali ...

Paczitaj, malczik, paczitaj ...

Nasza Ziemlia Łemkowyna ...

Tak było, po prostu. I to jest nam trudno sobie wyobrazić. A w związku z tym trudno nam zrozumieć genezę tych wszystkich wydarzeń, wzajemnego braku rozumienia, przemocy, okrucieństwa ...

W latach 80-tych ubiegłego wieku mieszkałem w akademikach Politechniki Krakowskiej na nowohuckich Czyżynach. Przez rok sąsiadowałem z Łemkiem z Bieszczadów, członkiem jakiegoś łemkowskiego zespołu pieśni i tańca. Sporo rozmawialiśmy, opowiadał mi o ich wojażach po Europie Zachodniej, Ameryce i Australii. Fascynowało go to wszystko znacznie bardziej niż studia.

Całkiem inne czasy, inni ludzie ... I tak jest lepiej, bez cienia wątpliwości.

:)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: atalia » 15 gru 2010, 18:42

Świetnie,że poruszyłeś ten temat.Trzy lata temu tak się złozyło,że kilka razy byłam na Podkarpaciu i wtedy to bardzo zainteresowałam się kulturą łemkowską.Zainteresowały mnie losy tego małego narodu,który siłą został wyrwany ze swojej górskiej ojczyzny i przeniesiony na tzw.ziemie odzyskane.Była to sławetna Akcja "Wisła", a Łemków zakwalifikowano w obręb narodowości ukraińskiej i wysiedlono pod pretekstem walki z bandami OUN i UPA.W zasadzie Łemkowie to tacy trochę ukraińscy Kaszubi-sami twierdzili,że Ukraińcami nie są,zresztą język ich się znacznie różni od ukraińskiego.
Bardzo mi tych ludzi było żal-można sobie wyobrazić,co czuje góral przeniesiony na niziny.
Później odkryłam,że w naszym powiecie,na Pomorzu Zachodnim,są całe wioski zasiedlone przez ludzi z Łemkowyny-oczywiscie nikt tam juz dziś nie mówi po łemkowsku,może niektórzy chodzą na nabożenstwa do cerkwi.Zachowały się tylko ich nazwiska.
Smutne to takie,smutny los...
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: sigma » 15 gru 2010, 19:34

Ojciec w Bieszczady trafił mając równe dziesięć lat i mieszkał tam ok. półtora roku bo tyle czasu dziadek pracował u tamtejszego właściciela leśnego. Pamiętam pismo dziadka do kierownika tamtejszej szkoły z prośbą o zwolnienie ojca z obowiązku nauki języka ruskiego (tak się ów przedmiot nazywał). Podanie rozpatrzone zostało pozytywnie.

Myślę że nauczanie języków regionalnych w II Rzeczypospolitej świadczy o dążeniu ówczesnych władz do zapewnienia możliwie dużych praw mniejszościom. I to było wielkie osiągnięcie, wojna i to co po wojnie zaprzepaściło możliwą do osiągnięcia wielokulturowość Polski ...

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81emkowie

Całe Podkarpacie, od Wołosatego po Cieszyn to kraina wielu kultur, to widać po dziś dzień.

Śląsk zresztą też ...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Nikita » 16 gru 2010, 09:09

myslac o tamtych czasach wcale nie dziwi, ze powstawaly ruchy socjaldemokrytczne i komunistyczne....ludzie uciskani , biedni chcieli rownosci...a jakos nikt jeszcze w tych czasach nie pomylal o prawdziwej reformie spolecznej....

Szkoda tylko, ze w Rosji zwyciezyly te najbardziej radykalne odlamy: bolszewiki....a byli tez inni mienszewicy, ktorzy chcieli reform a nie rewolucji....jakos tak na naszej planecie zawsze to gorsze zwycieza....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: sigma » 16 gru 2010, 15:30

Nie wiem jak było w II Rzeczypospolitej ale fakt że język ruski był przedmiotem obowiązkowym z uwagi na spory odsetek ludności miejscowej tym językiem się posługującej świadczy o tym że ówczesne polskie władze oświatowe dokładały starań do tego żeby przestrzegać praw mniejszości. Tym bardziej że działo się to w warunkach kiedy jedna szkoła przypadała na obszar powierzchni (albo: liczbę ludności) dziś trudną do wyobrażenia. Ojciec podkreślał że warunki nauczania odbiegały zasadniczo od tych w Polsce centralnej. A jednak języka mniejszości uczono ...

A socjaldemokracja ? Przecież państwa skandynawskie wypracowały swój model państwa przyjazny tuziemcowi i cudzoziemcowi właśnie w oparciu o koncepcję socjaldemokracji ...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: cthulhu87 » 16 gru 2010, 15:37

sigma pisze:A socjaldemokracja ? Przecież państwa skandynawskie wypracowały swój model państwa przyjazny tuziemcowi i cudzoziemcowi właśnie w oparciu o koncepcję socjaldemokracji ...


Bo widocznie to ma sens tam, gdzie jest kapitał, środki, kultura i tradycje demokratyczne, a nie analfabetyzm, zdziczałe obyczaje i ludzie wyniszczeni wojną (duchowo i cieleśnie).
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości