Nikita pisze: ... co opowiadal Twoj ojciec o Zydach ...
Ojciec urodził się w roku 1927, w chwili wybuchu II wojny światowej miał 12 lat. Mieszkał pod lasem bo dziadek był leśnikiem. Ojca z racji wieku raczej nie dopuszczano do zbyt wielu spraw które tajemniczymi stały się z wielu przyczyn z wojną i mentalnością większości naszego narodu związanych. Wtedy w lasach ukrywali się różni ludzie poszukiwani przez Niemców. Było wśród nich sporo Żydów którzy uciekli z miast. Ojciec wiedział gdzie i kiedy ma zanieść jedzenie, położyć i zostawić, nie wiedział wówczas komu. Dziadek dopiero po wojnie powiedział ojcu że jedzenie nosił Żydom "z lasu".
Kiedyś dziadek powiedział ojcu że nie wolno mu wchodzić do części piwnicy. A kiedyś jeszcze dziadek powiedział ojcu że ma wyprowadzić Abramka do lasu i pokazać mu jakąś konkretną drogę (ojciec w lesie orientował się bardzo dobrze). Ojciec nie wiedział co to za Abramek, okazało się że to młody Żyd który mieszkał u nich w tej części piwnicy do której ojcu nie było wolno wchodzić.
Dziadek znał niemiecki bardzo dobrze z racji edukacji w szkole gdzieś w południowej Polsce i służby w armii austriackiej w czasie I wojny światowej. Niedaleko stacjonował Wehrmacht (konkretnie oddziały Baudienstu, to nie były tereny gdzie Niemcy przeprowadzaliby jakieś wielkie operacje wojskowe), tam byli Niemcy którzy w armii znaleźli się tylko dlatego że musieli, nie byli przesiąknięci żadną ideologią i woleliby chyba wrócić po prostu do domu.
Te wydarzenia miały miejsce w latach 1939 - ok. 1941, później już nie. Być może później już w lesie nie było Żydów ... A dlaczego ? No właśnie. Na ten temat nie napiszę bo to co mówił ojciec, owszem prawdopodobne, no ale to jednak tylko poszlaki ...