Jak wyczuć ducha ?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Jak wyczuć ducha ?

Postautor: knyp » 23 lip 2008, 18:26

Nie raz w rozmowach z różnymi ludźmi na różnych forach czytałem, że podczas obecności ducha w tym samym pomieszczeniu, w którym się znajdujemy można odczuć znaczny spadek temperatury lub odczuć różne zapachy które zależą od stopnia rozwoju ducha (oczywiście te dobre miały ładny zapach;). Było jeszcze coś z lustrami, gdyby się wieczorem wpatrywać można zobaczyć w nim co nieco z tamtego świata. Ile z tego prawdy ? może ktoś się spotkał z którąś z wyżej opisanych zdarzeń lub może jeszcze coś innego ?
Życie po życiu, ratunek w beznadziei,
Bez tego nie ma sensu być.
To proste, a jak trudne do przyjęcia.
Awatar użytkownika
knyp
 
Posty: 124
Rejestracja: 16 lip 2008, 22:19
Lokalizacja: Dębica

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: konrad » 23 lip 2008, 19:44

Z tego, co wiem sposobów wyczucia Ducha jest wiele, a wszystko zależy od tego, jak bardzo mamy rozwinięte zdolności medialne. W wielu przypadkach media po prostu widzą Duchy jako niemal fizyczne osoby, czasem jako sylwetki. Często rzeczywiście za pośrednictwem mediów Duchy są w stanie swoją obecność manifestować poprzez przyjemny zapach, który unosi się w powietrzu. Sam byłem tego świadkiem i zapach ten odczuwały wszystkie osoby będące w danym pomieszczeniu.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: knyp » 23 lip 2008, 21:01

O, a myślałem, ze raczej potwierdzi się wersja z chłodem...Ale chyba każdy z nas odczuwał kiedyś to uczucie jakby ktoś nas obserwował i w wielu przypadkach rzeczywiście po odwróceniu kogoś zobaczyliśmy ale nie raz na pewno gdy odwróciliśmy wzrok w stronę gdzie powinna znajdować się jakaś osoba nikogo nie było a często zdziwiłbym się gdyby ktoś tam był... ;) Ale do końca nie wolno wierzyć w przeczucia, nie wiem czy ktoś kiedyś przebywał na cmentarzu po 22 sam... Ja tak lubiłem sobie przesiadywać nie wiem dlaczego ale jakoś siedzenie wokół grobów bardzo mnie relaxowało (każdy ma swoje odchyły;) ale po tym jak już tak zacząłem się rozglądać i myśleć gdzie ja w ogóle jestem to ogarniał mnie jakiś przeszywający strach wszystko wokół zaczęło zwracać moją uwagę i nie mogłem po prostu wysiedzieć w miejscu musiałem stamtąd wyjść, na szczęście ył to mały cmentarz :). Ale coś w tym jest...
Życie po życiu, ratunek w beznadziei,
Bez tego nie ma sensu być.
To proste, a jak trudne do przyjęcia.
Awatar użytkownika
knyp
 
Posty: 124
Rejestracja: 16 lip 2008, 22:19
Lokalizacja: Dębica

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: wodnik » 23 lip 2008, 22:40

Witaj
Jestem tego samego zdania co Konrad. Wyczuć ducha można na różne sposoby, zależne jest to w dużej mierze od sposobu w jaki duch chce się zamanifestować, czyli dać znać o swoim istnieniu. Czasem się go widzi, doświadcza jak Konrad zmysłem węchu, najczęściej jednak ma się odczucie przebywania kogoś w pobliżu lub słyszy jakieś hałasy. Kiedy zstępuje (pojawia się w naszym świecie/wymiarze) jakiś duch wyższy mogą pojawić się duże emocje, odczucie czegoś doniosłego, rozpierającego w sercu, łzy radość (łzy radości).
Pozdrawiam
Arkadiusz
wodnik
 
Posty: 8
Rejestracja: 22 lip 2008, 23:36

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: konrad » 24 lip 2008, 11:30

Co do cmentarzy, to rzeczywiście są dość specyficznym miejscem. Nasz strach, który często towarzyszy nam zwłaszcza, gdy udajemy się tam po zmroku, jest jednak chyba bardziej uwarunkowany przyczyną kulturową. Po prostu od dziecka tłumaczy się nam, co takiego znajduje się na cmentarzu, a dodatkowo niepewność co do tego, co dzieje się po śmierci, robi swoje.
Po zapoznaniu się z najważniejszymi zasadami Spirytyzmu, zupełnie inaczej podchodzimy do tych spraw. Owszem, spodziewam się, że na cmentarzu przebywa naprawdę wiele Duchów, często są to Duchy osób zmarłych niedawno, które zagubione, szukają swego miejsca w nowej rzeczywistości. Z drugiej jednak strony takie Duchy spotkać można dosłownie wszędzie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: Setticemia » 24 lip 2008, 11:51

knyp pisze:Ale do końca nie wolno wierzyć w przeczucia, nie wiem czy ktoś kiedyś przebywał na cmentarzu po 22 sam... Ja tak lubiłem sobie przesiadywać nie wiem dlaczego ale jakoś siedzenie wokół grobów bardzo mnie relaxowało (każdy ma swoje odchyły;) ale po tym jak już tak zacząłem się rozglądać i myśleć gdzie ja w ogóle jestem to ogarniał mnie jakiś przeszywający strach wszystko wokół zaczęło zwracać moją uwagę i nie mogłem po prostu wysiedzieć w miejscu musiałem stamtąd wyjść, na szczęście ył to mały cmentarz :). Ale coś w tym jest...


Widzę, że nie jestem sama w moich upobobaniach :P Obecnie zarzuciałam ten proceder i chadzam na cmentarze za dnia, ale jako nastolatka odwiedzałam je z przyjaciółmi( nigdy nie odważyłam się pójść tam sama) o północy. Rzeczywiście człowiek popada później w paranoję- każdy cień i szelest przyprawia o gęsią skórkę... Dla osoby, która lubi się bać może być to nawet przyjemne. Tak naprawdę nie wierzyłam jednak, że jakiś Duch wykaże chęć objawienia się grupce, wracających z imprezy, małolatów.

Obecność ducha sygnailzują też zwierzęta. Brazylijscy spirytyści przeprowadzili pewne doświadczenie w domu uważanym za nawiedzony. Wyglądało to ponoć tak, że do jednego z pokojów wpuszczano kolejno psa, kota i kobrę. Kot i kobra po wejściu do pomieszczenia przyjęły natychmiast postawę obronną, pies podwinąwszy ogon, uciekł. Zaproszone tam medium również stwiedziło, iż w domu tym przebywa Duch niższy. Każdy, kto ma psa lub kota wie,że pupil zachowuje się czasem bardziej niż dziwnie, choć nie ma ku temu powodu, a może tylko my nie potrafimy go dostrzec? Co o tym myślicie?
"Żadne serce nie cierpiało nigdy sięgając po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i Wiecznością."
Paulo Coelho
Awatar użytkownika
Setticemia
 
Posty: 37
Rejestracja: 17 lip 2008, 09:06
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: astoreth » 24 lip 2008, 12:20

Ja potwierdzę to, że czasem gdy przychodzi duch czuje się spadek temperatury. Ale ja nie miałam tak, że temperatura spadła w całym pomieszczeniu. Po prostu, kiedy duch był blisko czułam jakbym zbliżała się do chłodni w supermarkecie. No i oczywiście te poczucie, że ktoś na mnie patrzy podczas, gdy nikogo nie ma. Widziałam też ducha pod postacią sporego, bezkształtnego cienia. To tyle z moich doświadczeń z duchami. Za to moja ciocia zna kobietę, która widzi duchy właśnie jak realnych ludzi i ona stwierdziła, że na cmentarzu nie ma duchów więcej, niż w innych miejscach.
astoreth
 
Posty: 11
Rejestracja: 24 lip 2008, 11:24

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: Luperci Faviani » 25 lip 2008, 12:28

Ten artykuł napisałem w czasach, gdy nie miałem najmniejszego pojęcia o tym, kim był Allan Kardec i czym jest spirytyzm... Dzisiaj mógłbym tu dopisać jeszcze parę innych ciekawych rzeczy. Jeśli ktoś jest na tyle wytrwały aby przez to przebrnąć, zapraszam:

Zwykle, gdy po raz pierwszy wchodzę do tego rodzaju pomieszczenia nie dostrzegam pajęczyn, obdrapanych ścian czy też popękanych szyb w gnijących, drewnianych oknach. Zawsze, bez względu na porę dnia czy roku, wpierw odczuwam lokatorów, jeśli tam mieszkają. Bzdurą jest powtarzanie, że są oni straszniejsi w nocy, gdyż tak samo pachną w południe i o ósmej rano. W ciemności to my sami dopowiadamy sobie wszystko, czego w rzeczywistości nie ma. Wyolbrzymiamy, nie widzimy wroga, choć oni, pewnie wcale się za niego nie uważają ; trudno powiedzieć.

Niechętnie zapuszczam się w wielowieczne ruiny, stęchłe mieszkania starego budownictwa czy ledwie stojące, na odludziu, przeżarte przez kilka generacji korników, szopy lub ziemianki. Spotkanie, a raczej wyczucie któregoś z nich wcale nie należy do miłych doświadczeń. Najczęściej, pierwszą oznaką kontaktu jest…podmuch. Wilgotny, lub suchy…podmuch w twarz łączący się z lekkim dreszczykiem przemierzającym plecy, począwszy od szyi. Zaraz po tym pojawia się chłodny pot, który cichutko dodaje pikanterii, zżerając natrętów jak kwas, przenikając przez lodowatą skórę do kości, jelita przez brzuch. Podążając głębiej, na pokoje, zapach starości i zgrzybiałej armatury pomnaża niepokój gnieżdżący się w umyśle dręczyciela spokoju i ci, których wiara nie pozwala zajrzeć dalej w otchłań mroku, powinni wnet zawrócić z drogi prowadzącej tu, być może, do zlodowaciałego obłędu. Badając kolejne pomieszczenia intrygującej budowli odczuwamy miejsce, gdzie gromadzi się energia jak ta, którą nasze ciało, naturalnie wykrywa, gdy inny człowiek podąża ulicą obok nas. Takie, też, doznanie nie raz i nie rzadko, miewamy w naszych domach bądź w naszych nowoczesnych mieszkaniach, czasem w biały dzień, a czasem pod wieczór ; jakby ktoś tędy przechodził, po prostu, zwyczajnie… Wówczas nie ma wątpliwości…oni tu są. Gdy już wiem, nie myślę o strachu, o ucieczce. Czuję, jednak, niepokój. Nie zaprzeczam, że bez towarzystwa mógłbym chcieć wiać czym prędzej, oby jak najdalej… Dziwne, jednak, są moje myśli, gdyż w zetknięciu z „lokatorem”, gdyby zdarzenie nabrało złego obrotu, żaden mój najodważniejszy kolega w nijaki sposób nie byłby w stanie udzielić mi pomocy, a nawet, czego byłem już świadkiem, mógłby nie zorientować się, że w ogóle coś zaszło. Kilka lat temu zamieszkałem w prowincjonalnym hotelu, z kolegą, w dziesięciometrowej dziupli. Spałem przy drzwiach, koło okna, on w głębi, przy ścianie. Pamiętam jak dziś tamtejszą gorącą noc, jedną z wielu, gdy pioruny pięknie dawały o sobie znać. Przebudziłem się, sam nie wiem kiedy, gdy w rogu maleńkiego pokoiku, nie więcej niż półtora metra ode mnie, stwierdziłem obecność jak najbardziej wyraźnej postaci. Stereotypowo zabrzmi, że była jasna, miała bladą cerę i długie, blond włosy. Biorąc pod uwagę wzrost dziewczynki oceniłem jej wiek na dziesięć - dwanaście lat. Patrzyłem na wprost, niczego nie czułem, aż nagle, przy kolejnej błyskawicy zniknęła. Dopiero w tym momencie ogarnął mnie strach, nie na długo, na szczęście, na parę króciutkich sekundek. Zadałem sobie pytanie, skoro nie obawiałem się gdy była, dlaczego miałbym się bać gdy jej nie ma? Przecież nikogo nie skrzywdziła. Dzisiaj z pewną sympatią wspominam tamto niecodzienne doświadczenie. Kolega, który spał w łóżku obok dopiero niedawno dowiedział się o sytuacji. Wysłuchał mojego opowiadania z lekkim, ironicznym uśmieszkiem, ale czy mogę mieć do niego o to pretensje? Sam ten przykład dowodzi, iż z przyjaciółmi w obliczu „lokatorów” starej kamienicy wcale nie jesteśmy bardziej bezpieczni, a oni wcale nie są mniej groźni (jeśli w ogóle można użyć tego słowa). Wydaje mi się, że jedyną ich bronią przed światem żywych jest…masz strach. Mówi się, że odwiecznym prawem duchów jest właśnie straszenie; brzmi zabawnie, ale coś w tym jest. Ukazują się gdy, na przykład, pragną nas przegonić… Pewnej wyjątkowo jasnej nocy jechałem moim luksusowym samochodem wąską drogą wzdłuż drutów byłego KL. Birkenau. Zawsze intrygował mnie widok obozowych baraków w blasku księżyca, więc postanowiłem zwolnić do minimalnej prędkości i zgasić światła. Co uczyniłem. Zamiast interesujących mnie zabudowań zobaczyłem…w lusterku wstecznym, przez ułamek sekundy, siedzącego na tylnim fotelu ostrzyżonego na zero więźnia w obozowym pasiaku. Wiele mi nie trzeba było. Z jedynki zrobiła się piątka i z rakietowym przyśpieszeniem opuściłem niegościnną okolicę. Opisując niniejszą sytuację wciąż odczuwam chłodny pot i dreszczyk, o którym mowa na wstępie. Nieprzyjemna sprawa. Ale cóż, bywało gorzej. Kilka razy, we śnie, odnosiłem wrażenie, jakby nagle, niewiadomo skąd, napadało na mnie coś, co mnie kompletnie paraliżowało, jakaś siła, przebudzałem się, chciałem krzyczeć ze strachu, lecz nie byłem w stanie wydać z siebie niczego z wyjątkiem gardłowego, głuchego dźwięku…i zawsze ten sam pot, ten sam dreszcz przenikający ciało, przez kości i płuca… Dla kontrastu wspomnę o innym spotkaniu gdy w bezsenną noc pojawiła się nad moim łóżkiem lewitująca pod sufitem, przeźroczysta, czerwona twarz [chyba] mężczyzny, by po upływie kilkunastu sekund powoli zniknąć lub gdy późną nocą przyszła do mnie zmarła ponad dwadzieścia piec lat wcześniej dwudziestopięcioletnia ciocia, którą ponoć znalem ale, której kompletnie nie pamiętałem. Nocowały wtedy u mnie cztery osoby. Znajomi z innego miasta i młode małżeństwo tu mieszkające. Tamtej nocy, pojawienie się mojego przodka spowodowało u mnie stan tak cudowny, jakbym odrodził się w niebie. Mimo wszystko, nieustannie zdawałem sobie sprawę z miejsca, gdzie się znajdowałem, a był to pokój babci z wiszącymi na ścianach przeróżnymi, dziwnymi ozdobami, mordami z kory, rozgwiazdami, paciorkami i innymi straszącymi dzieci ozdobami ręcznej roboty, które jakiś czas temu przyglądały się jej powolnej, aczkolwiek szybkiej śmierci. Ale babci już z nami nie ma, tego jestem pewien…
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: Setticemia » 25 lip 2008, 17:03

Luperci Faviani pisze:Wilgotny, lub suchy…podmuch w twarz łączący się z lekkim dreszczykiem przemierzającym plecy, począwszy od szyi. Zaraz po tym pojawia się chłodny pot


Znam ja ten dreszcz, kiedy czujesz, że jeżą się nawet najkrótsze włoski na karku. O tym, że nie jestem sama sygnalizowało mi też mrowienie, podobne do tego, gdy jest się obserwowanym tylko nie wiadomo jeszcze przez kogo. No i oczywiście, niepodobna o niej nie wspomnieć, przyspieszona akcja serca, dzięki której wielokrotnie podejrzewałam u siebie co najmniej stan przedzawałowy.
"Żadne serce nie cierpiało nigdy sięgając po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i Wiecznością."
Paulo Coelho
Awatar użytkownika
Setticemia
 
Posty: 37
Rejestracja: 17 lip 2008, 09:06
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Jak wyczuć ducha ?

Postautor: Joanna » 25 lip 2008, 20:39

Witam :)

Nie uważam się za znawcę ( i słusznie ;)), mogę opowiedzieć tylko o swoim doświadczeniu.
Widziałam ducha jako dziecko i nie towarzyszyły temu żadne inne wrażenia. Ani dźwięk, ani zapach, ani poczucie
grozy. Myślałam, że to ojciec jest w pokoju i pochyla się nad rodzeństwem, bo w ciemności nie było zbyt wyraźnie widać.
Zawołałam cicho i nic. A potem się zdziwiłam, że porusza się bez wydawania dźwięku i dopiero wtedy się zorientowałam :).
Nazwałabym to przeżycie zupełnie zwyczajnym, gdyby nie fakt, że można je nazwać nadnaturalnym ;).

Miałam też doświadczenia nieprzyjemne, jakby wrogiej obecności. Bardzo realne. Wtedy nic nie widziałam i nie żałuję ;).
Sądziłam, że to były demony i starałam się na tym nie skupiać.

Przydarzyło też mi się jedno straszne spotkanie. Zanim o nim napiszę, chcę poczytać, bo może zrozumiem.

Pozdrawiam
Joanna
 
Posty: 5
Rejestracja: 25 lip 2008, 20:26

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość