Nikita pisze: ... Moze dusze musza przez to pieklo przejsc? ...
Myślę że tak. Moja nieżyjąca już mama z naprawdę godnym podziwu uporem twierdziła że tu jest piekło. I że nie chciałaby narodzić się powtórnie w tej rzeczywistości. Mama była głęboko przeświadczona o istnieniu kołowrotu wcieleń, ja wtedy chciałem wstąpić do jednego z zakonów franciszkańskich, kompletny bałagan ...

. Ale to było dawno ...
W życiu nie jest pierwszorzędnie istotne to co człowiek zrobi widzialnego. Jeden wychowa syna, drugi jeszcze wybuduje dom, trzeci podbije sąsiednie państwo ... Tak będzie ale to nie jest najistotniejsze.
Najbardziej istotne jest poddanie refleksji swojej rzeczywistości. Uwolnienie się od niej i podjęcie próby życia w wolności od tej (i każdej innej) rzeczywistości. A wtedy można płodzić dzieci, budować domy, wymyślać nowe systemy operacyjne komputerów ...
Chyba najgorsze co może się w życiu zdarzyć to śmierć w takim (lub większym) przywiązaniu do rzeczywistości co pojawienie się na tym świecie. Niestety ale to się chyba przytrafiło moim nieżyjącym już rodzicom. Przez dekady swojego życia nie potrafili uwolnić się od swojego istotnie, w miarę obiektywnie to widząc, trudnego dzieciństwa.