Seans spirytystyczny

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: konrad » 06 lut 2009, 10:59

Jak już chyba wcześniej pisałem, spirytyści z założenia nie zajmują się wywoływaniem Duchów. Nie twierdzę jednak, że z Duchami się nie kontaktują ;) Chodzi po prostu o to, że na kontakt z Duchami patrzymy zupełnie inaczej. Jesteśmy otwarci na kontakt z zaświatami, jednakże, ponieważ zależy nam przede wszystkim na kontakcie z Duchami Wyższymi, czekamy na moment, kiedy to one zadecydują, iż jesteśmy gotowi na to, by nawiązać z nimi kontakt. Można więc przekornie powiedzieć, że raczej to Duchy wywołują nas, aniżeli odwrotnie.

Sam seans spirytystyczny, tak jak jest rozumiany przez większość ludzi, polega bardziej na tym, by nawiązać kontakt z jakimkolwiek Duchem, a z tego najczęściej wiele dobrego wyjść nie może.

Najlepiej wyobrazić sobie takie porównanie. Wyobraźmy sobie, że chcemy zaprosić do naszego domu gości, od których chcemy dowiedzieć się czegoś ciekawego. Najczęściej wówczas wysłalibyśmy zaproszenia do osób, od których moglibyśmy nauczyć się wiele dobrego - profesorów uniwersyteckich, czy innych osób, które traktujemy jako autorytet. Podobnie w momencie chęci kontaktu z Duchami Wyższymi, wysyłamy im zaproszenie poprzez nasze myśli, czy modlitwę. Duchy Wyższe w odróżnieniu od niektórych profesorów, oprócz olbrzymiej wiedzy, charakteryzują się ogromną miłością, więc nawet jeśli bezpośrednio nie odpowiedzą na nasze wezwanie, przynajmniej otoczą nas swoją opieką i będą wspierać nasze poczynania. Gdy jednak zdecydują, że bezpośredni kontakt między nami, a nimi przyniesie jeszcze większy efekt, z pewnością go nawiążą. Wracając do takiego porównania, po wysłaniu wielu zaproszeń, w których opiszemy kim jesteśmy, co pragniemy w życiu osiągnąć, taki profesor, czy inny autorytet zapewne w końcu przyjmie nasze zaproszenie i odwiedzi nas dzieląc się z nami swoim cennym doświadczeniem.

Typowy seans można porównać do nieco innej sytuacji. To tak jakbyśmy nagle wybiegli na ulicę i zaciągnęli do naszego mieszkania pierwszą napotkaną na ulicy osobę. Owszem, może się zdarzyć, że będzie to ktoś, od kogo dowiemy się wiele ciekawych rzeczy, jednakże istnieje olbrzymie ryzyko, że osoba ta będzie niebezpieczna i może nam przy okazji splądrować mieszkanie. W świecie Duchów, co trzeba podkreślić, napotkanie niechętnych nam istot jest dużo większe niż w naszym codziennym życiu.

Oczywiście kontakt z Duchami niższymi też jest ważny, jednakże dobrze jest za niego się zabrać wtedy, gdy jesteśmy do tego przygotowani i mamy wsparcie Duchów Wyższych. Do naszego mieszkania zawsze może przecież zapukać ktoś z prośbą o pomoc, wówczas należy takiej osobie otworzyć drzwi. Dobrze jest jednak wiedzieć, w jaki sposób tej pomocy udzielić, a w tym mogą nas wesprzeć jedynie Duchy Wyższe, które dużo lepiej niż my znają reguły panujące w zaświatach.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: Leszek » 06 kwie 2009, 18:47

konrad pisze:Sam seans spirytystyczny, tak jak jest rozumiany przez większość ludzi, polega bardziej na tym, by nawiązać kontakt z jakimkolwiek Duchem, a z tego najczęściej wiele dobrego wyjść nie może.


Chyba, że przez lata prowadzi się seanse i ma się już zaprzyjaźnione "wysokie" duchy, które po prostu czekają w kolejce aby przemówić :) Ale oczywiście mam tu na myśli doświadczone medium a także grupkę ludzi, która wie o co chodzi. W innych przypadkach nie radziłbym wywoływać duchów, bo tak jak to już było tu dziesiątki razy powiedziane, osoby niedoświadczone, kierowane niskimi pobudkami, typu ciekawość, przewidywanie przyszłości dostaną po nosie i będą mieć niebywałe szczęście jeśli duch po całej zabawie sobie pójdzie bo może być taki psotnik, że nie odpuści a wtedy pozostaje jałowiec... Co wam powiem to wam powiem, ale ja, pomimo całej tej wiedzy i doświadczeń z duchami sam bym nawet się nie ośmielił pomyśleć o wywoływaniu duchów na własna rękę. Bo to by było jak pójście bez latarki do jaskini w poszukiwaniu kolegów, gdzie nie wiadomo w co można wpaść.
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 19:05
Lokalizacja: Cieszyn

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: Freya » 09 kwie 2009, 16:03

A czy spirytyści nawiązują kontakt z "określoną Duszą"?
Np. odchodzi ktoś bardzo bliski. Dla osoby pozostałej tu na Ziemi trauma śmierci jest tak duża ,że nie potrafi ona normalnie żyć, i dręczy ją pytanie " czy Dusza która odeszła jest bezpieczna i szczęśliwa"?
Nie chodzi mi tu tylko o seans spirytystyczny, ale czy macie poza grupą takie możliwości ( umiejętności), aby nawiązać taki kontakt?
"Śmierć nie jest zgaszeniem światła,lecz tylko wyłączeniem lampy,ponieważ przyszedł świt. "
R.Tagore
Freya
 
Posty: 48
Rejestracja: 31 mar 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: konrad » 09 kwie 2009, 17:16

Freya pisze:A czy spirytyści nawiązują kontakt z "określoną Duszą"?


Istnieje możliwość nawiązania kontaktu z określoną duszą, lecz nigdy nie ma gwarancji, że taki kontakt się powiedzie. Przede wszystkim nie zawsze dana dusza będzie w stanie odpowiedzieć na nasze wezwanie. Np. zaraz po śmierci dusze często nie zdają sobie sprawy z tego, że opuściły ciało, stąd też nie można wejść z nimi w kontakt. Czasem niektóre Duchy mogą próbować się podszywać pod bliską nam osobę, stąd też zawsze należy w przypadku tego typu kontaktów zachować rozwagę.
Zdarza się jednak, że np. o tym, że dana osoba czuje się dobrze w zaświatach, możemy dowiedzieć się np. od innych zaprzyjaźnionych nam duchów, które chętnie się z nami kontaktują.

Najlepszym przykładem tego, że taki kontakt z bliskimi osobami jest możliwy są np. relacje z zaświatów opisane w książce Francois Brune'a "Powiedzcie im, że śmierć nie istnieje". Książka to niemalże saga rodzinna, w której dialogi przez ok. pół wieku prowadzą ze sobą członkowie rodziny - jedni z Ziemi, inni z zaświatów. Książkę warto przeczytać :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: lilo » 09 kwie 2009, 20:33

Freya pisze:Np. odchodzi ktoś bardzo bliski. Dla osoby pozostałej tu na Ziemi trauma śmierci jest tak duża ,że nie potrafi ona normalnie żyć, i dręczy ją pytanie " czy Dusza która odeszła jest bezpieczna i szczęśliwa"?


W takiej sytuacji możesz spróbować transkomunikacji za pomocą magnetofonu. Ksiądz Brune na wykładzie szczegółowo opowiadał jak należy postępować, służył też technicznymi poradami. W każdym razie podaję najkrótszy przepis:
1) Należy mieć krystalicznie czyste intencje, kierować się miłością do danej osoby i prawdziwą troską o jej szczęście;
2) Należy wcześniej pomodlić się gorliwie np. do Anioła Stróża aby miał nas w opiece i aby chronił nas przed niskimi duchami, które próbowałyby nas zmanipulować;
3) Przygotuj wcześniej magnetofon na zwykłe kasety, ale im mniej nowoczesny tym lepiej, najlepszy byłby magnetofon szpulowy, ale kto je dzisiaj ma;
4) W tym pomieszczeniu nie może panować całkowita cisza, ponieważ dzwięki z otoczenia są pobierana i przetwarzane na głosy przez zmarłych (możesz np. niezbyt głośno puścić nastrojową miłą dla ucha muzykę);
5) Po modlitwie włączasz nagrywanie; zadajesz pierwsze pytanie, po czym czekasz 3-5 min i zadajesz kolejne, póżniej znów odczekasz chwilę i znów pytanie itd.
6) po wyczerpaniu pytań możesz pożegnać się. I zabierasz się za odsłuchiwanie. Odtwarzaj taśmę najpierw normalnie, a póżniej na różne sposoby, np. na przewijaniu w jedną i w drugą stonę na różnych prędkościach. Nie zniechęcaj się jeśli nic się nie nagrało. W necie nieraz czytam opinie że jęśli nie nagrało się za 10 razem to należy próbować niestrudzenie i 20 razy a efekt może zaskoczyć :shock: .
7) Jeśli ta osoba zmarła niedawno należy odczekać ok. 2 miesięcy czasami więcej bo może być w fazie snu. Oni tam odpoczywają po wcieleniu. Np. w jednej z relacji za pomocą pisma automatycznego, zmarły mówił, że po sądze i spotkaniu ze świetlistą istotą czuł się zmęczony przysiadł więc na tamtejszej łące i zasnął, a gdy się obudził wiedział, że jego ziemskie życie definitywnie przeminęło. Jest to wątek często pojawiający się w relacjach z zaświatów. Zresztą jak przeczytasz "Powiedzcie .." i "Umarli mówią.." Brune będziesz wiedziała o co chodzi.

Naważniejsze jest uczucie miłości jakie żywisz do tej osoby, jego szczerość i prawość twoich intencji. Powodzenia :)

PS. Powyższe pochodzi z wykładu ks. Brune a nie z mojego doświadczenia.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: cthulhu87 » 09 kwie 2009, 23:10

konrad pisze:3) Przygotuj wcześniej magnetofon na zwykłe kasety, ale im mniej nowoczesny tym lepiej, najlepszy byłby magnetofon szpulowy, ale kto je dzisiaj ma;


Lilo, z powyższego rozumiem że analogiczne próby z nagrywaniem metodą cyfrową (komórka, komputer) są z góry skazane na niepowodzenie?
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: konrad » 10 kwie 2009, 01:30

Wydaje się, że z jakiegoś powodu, głosy Duchów o wiele ciężej rejestrować na nośnikach elektronicznych. To jednak myślę ważny sygnał. Ponieważ kasety odchodzą już w zapomnienie, czuję, że zbliża się moment, iż nie będziemy już potrzebować magnetofonów do tego, by rozmawiać z Duchami :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: lilo » 10 kwie 2009, 09:36

cthulhu87 pisze:Lilo, z powyższego rozumiem że analogiczne próby z nagrywaniem metodą cyfrową (komórka, komputer) są z góry skazane na niepowodzenie?


Jakieś 5 miesięcy temu gdy odwiedzałam mamę w szpitalu, wręczyła mi gazetkę (i tu Was zaskoczę :) ) ... pt. Naj mówiąć tam jest artykuł, który Cię zainteresuje, sceptycznie zaczęłam przeglądać. Rzeczywiście artykuł dotyczył ks. Brune i transkomunikacji, były tam fotografie magnetofonów które najlepiej rejestrują głosy z zaświatów. Niestety nie umiem zamieścić tego artykułu na forum. W każdym razie chodzi o magnetofony posiadające taśmę w szczególności szpulowe. Do transkomunikacji nie nadaje się ani CD ani nośniki cyfrowe, gdyż oni tam z drugiej strony mają duże problemy z zastosowaniem ich.
Jeśli chodzi o komputer to zdarzają się komunikacje za jego pośrednictwem, ale inicjować można to chyba tylko jednostronne (tj. z zaświatów) np. duch powoduje, że z drukarki wychodzi zupełnie coś innego niż powinno się drukować np. "Mam na imię Bonifacy, zmarłem 2 lata temu". Zapewne można wtedy zadać dalsze pytania na monitorze, ale to oni wybierają sobie osobę do kontaktu.
Z telefonem jest podobnie, choć zdarzało się, że ktoś zadzwonił pod dany nr już po śmierci osoby która odebrała telefon. Nie jestem pewna czy mogą dzwonić na komórkę, ale to, że na stacjonarny mogą wiem na pewno w wykładu.
Wracając więc do magnetofonu posiadającego taśmę, to Oni są w stanie na nią oddziaływać poprzez zapis. Wiem, że jest to dla nich b. żmudna praca. Mówią, że powodem takich problemów komunikacyjnych jest bardzo słaby rozwój technologiczny na Ziemi, ponoć wszystko ruszy z kopyta gdy odnajdziemy najmniejszą cząsteczkę materii. I znów cała nadzieja w Wielkim Zderzaczu Hadronów, który może potwierdzić przepiękną matematycznie teorię strun.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: Freya » 11 kwie 2009, 14:13

Lilo dziękuję za wskazówki :)
Probowałam parokrotnie z magnetofonem( kasetowym), ale nie wiedziałam ze jakieś dźwięki muszą być w tle.
Czytałam obie książki Brune ( i byłam w Krakowie na spotkaniu), ale jakoś ten szczegół umknął mojej uwadze...

Moja Mama odeszła 2 lata temu , wiec myśle że w niczym Jej nie przeszkodzę:)

Szkoda że ktoś z Was nie miał jakiegoś doświadczenia osobistego . W książkach wszyscy pięknie piszą, ale nijak się to ma do życia:(
Bardzo zalezy mi na jakimkolwiek znaku od Niej , może wtedy będzie mi łatwiej żyć. Na razie jest bardzo źle...
To już trwa ponad 2 lata. Czy kiedyś moja żałoba sie skończy?

Pozdrawiam cieplutko i światecznie :)
"Śmierć nie jest zgaszeniem światła,lecz tylko wyłączeniem lampy,ponieważ przyszedł świt. "
R.Tagore
Freya
 
Posty: 48
Rejestracja: 31 mar 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków

Re: Seans spirytystyczny

Postautor: Leszek » 17 kwie 2009, 22:45

Freya pisze:A czy spirytyści nawiązują kontakt z "określoną Duszą"?
Np. odchodzi ktoś bardzo bliski. Dla osoby pozostałej tu na Ziemi trauma śmierci jest tak duża ,że nie potrafi ona normalnie żyć, i dręczy ją pytanie " czy Dusza która odeszła jest bezpieczna i szczęśliwa"?
Nie chodzi mi tu tylko o seans spirytystyczny, ale czy macie poza grupą takie możliwości ( umiejętności), aby nawiązać taki kontakt?


Żeby nawiązac kontakt z okreslona duszą, trzeba o niej bardzo intensywnie myśleć, każdy z zebranych musi ja przywoływać, wtedy jest szansa, że przyjdzie ten wyproszony duch, lecz jak pewnie wiecie Oni tam po drugiej stronie tez mają obowiązki i czasem mają wazniejsze sprawy. Więc jest to też swego typu loteria, bo może byc po naszej mysli lub nie...

Jeśli chodzi o kontakt ze zmarłymi bliskimi, to sprawa jest dwojaka jak dla mnie. Bo może być tak że dusza zmarłej osoby będzie bardzo światła, czysta, wtedy sprawa jest ułatwiona, bo takiej duszyczce łatwiej jest poruszać się po zaświatach, nie jest zaślepiona, zmroczona. Takie duchy bardzo chętnie, przychodzą po śmierci aby podzielić się wrażeniami. Oczywiście wszystko się odbywa poprzez medium, które użycza na ten moment swojego ciała. Sprawa się komplikuje jeśli, człowiek, nie był mówiąc prosto, wierzący czy uduchowiony lecz przywiązany do materii lub miał nieczyste konto. Duch takiej osoby po śmierci, będzie miał ograniczone pole manewru w zaświatach i nie będzie mu zapewne dane aby przez medium podzielić się doświadczeniami. Bo nie po to modlimy się i śpiewamy Boże pieśni aby przychodziły do nas niskie duchy lecz po to aby ich nie dopuścić do głosu! W takim wypadku o losach naszych bliskich, którzy są niscy duchem można się dowiedzieć z przekazów zaprzyjaźnionych duchów wysokich.

Odnośnie ostatniego pytania, poza grupą, gdzie nie ma medium wśród nas nikt nie podejmuje się nawiązania kontaktu z duchami w sposób otwarty, owszem zdarzą się czasem prośby skierowane do konkretnych zaprzyjaźnionych duchów, ale jest to bardziej forma modlitwy niż komunikacji obustronnej.

Może na koniec podam swój przykład. W zasadzie powinienem go zamieścić w dziale opowieści, więc tez tak zrobię:
http://www.ldenis.webd.pl/forum/viewtopic.php?p=1050&sid=725612eedcdf1d34f8e584f21930cbbe&sid=725612eedcdf1d34f8e584f21930cbbe#p1050
Miłość, Prawda, Pokój, Nie Krzywdzenie, Właściwe Postępowanie
Leszek
 
Posty: 222
Rejestracja: 02 kwie 2009, 19:05
Lokalizacja: Cieszyn

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości