Nawet nie wiesz jak bardzo


juniperus pisze:byte pisze: Uwierzyłem w miłość, należy się ona każdemu. Nawet takim bandziorom, które przyłażą w nocy i nas straszą. Żebym mógł ją dawać, muszę siebie kochać (strach zaczynam odczuwać, gdy przestaję sobie ufać). (...) Teraz gdy wyczuwam czyjąś obecność (choć o wiele rzadziej i nie tak wyraziście jak kiedyś), staram się z uśmiechem dawać tej istocie modlitwę i mówię jej że tylko to jej mogę dać. A chciałbym móc więcej![]()
Dzięki
i o to właśnie chodzi. Każdy z nas, bez wyjątku nosi w sobie światło boskie, ponieważ jest częścią Boga. W rzeczywistości nie nasze występki tworzą nas samych, ale to, kim jesteśmy w rzeczywistości, a jesteśmy świetlistymi istotami, które Bóg stworzył z czystej miłości. Co za tym idzie jesteśmy światłem i miłością. Czasem jednak gubimy się w tym okrutnym świecie i zapominamy o swojej prawdziwej istocie. Warunki jednak, w których żyjemy nie sprzyjają odkrywaniu swej boskości. Trzeba wiele pracy, by przez pryzmat materialnej rzeczywistości dojrzeć w sobie tę piękną, duchową naturę. Ograniczenie, któremu poddana jest nasza świadomość powoduje, że to, co najważniejsze jest zakryte, a poznanie często rozpoczyna się po prostu od uwierzenia, że nie ma złych istot i każdy z nas nosi w sobie tę wspaniałą esencję, pochodzącą od samego Boga. Poza ciałem jesteśmy przecież tacy sami. Tworzymy jedno, przenikamy się wzajemnie energią i wzajemnie na siebie oddziałujemy. Pochodzimy z jednego Źródła. To okoliczności życia w ciele sprawiają, że wydaje się nam, że jesteśmy tacy różni.
Jezus, czyniąc cuda mawiał, że wszyscy są w stanie robić to samo co On i być takimi samymi, jak On. Wystarczy tylko podjąć decyzję o zmianie, której dokonać można dosłownie w jednej chwili. Nie trzeba całymi wiekami przechodzić przemian. Czasem jedna chwila, dojrzenie jednej małej rzeczy zmienia wszystko. I w tym tkwi cała tajemnica.
byte pisze: Uwierzyłem w miłość, należy się ona każdemu. Nawet takim bandziorom, które przyłażą w nocy i nas straszą. Żebym mógł ją dawać, muszę siebie kochać (strach zaczynam odczuwać, gdy przestaję sobie ufać). (...) Teraz gdy wyczuwam czyjąś obecność (choć o wiele rzadziej i nie tak wyraziście jak kiedyś), staram się z uśmiechem dawać tej istocie modlitwę i mówię jej że tylko to jej mogę dać. A chciałbym móc więcej![]()
Dzięki
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości