Soldado wie kim oni są, ja nie potrafię ich nazwać.
Dobrze zrobię to , bo może powinnam Wam to powiedzieć i ostrzec. Najbardziej przerażające było pierwsze spotkanie z nimi, we śnie jak miałam 17 lat. We śnie, niespodziewanie usłyszałam miły, ciepły głos, nie wiem czy była to kobieta czy mężczyzna, wydawał się bardzo młody. Powiedział mi , że chce bym zobaczyła świat , z którego pochodzi . Nie chciałam uwierzcie, ale głos był ciepły, miły i zapewniający , że nic mi nie grozi , że spokojnie wrócę do siebie - ?......
tym swoim ciepłym głosem powtarzał ,, chodź, proszę , nie bój się , zobaczysz coś..,, Miałam wrażenie , że mnie gdzieś zaprowadza, unosi, no nie wiem jak to ubrać w słowa .Znalazłam się w jakimś pomieszczeniu, w którym było duże przyjęcie. Słyszałam muzykę, widziałam jakby ludzi uczestniczących w tej zabawie.
Nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk mężczyzny, może nawet kilku mężczyzn i zamiast muzyki, zastawionych stołów znalazłam się w ułamku sekundy przed ok 10 -cioma - postaciami przypominających sylwetki z szarego ciemnego dymu.. Nie widziałam oznak ludzkich takich jak oczy, usta, po prostu słupy dymu jedne wyższe, drugie niższe. Czułam się jak przed jakimś trybunałem sędziowskim. Co jeszcze czułam? że się śmieją ze mnie z tego ,że ich się boję , a bałam się tak , że nie byłam w stanie im odpowiedzieć i sądziłam , że to mój koniec, że umrę przed nimi. W ułamku sekundy zrozumiałam, że ta istota zapraszająca oszukała mnie i zwabiła przed nich, dosłownie czułam to jak docierało do mojej głowy, że dałam się tak zwabić i że nie mam ucieczki. Nagle usłyszałam słowa ,, czy nas słyszysz i rozumiesz? ,, nie byłam w stanie im odpowiedzieć, nie byłam w stanie ruszyć powiekami tak się bałam. Ich wygląd, ta realność , ta atmosfera że jesteś w pułapce bez wyjścia bezbronny przed nimi , że masz tak jasną świadomość, że jesteś w śnie i wiesz o tym. Oni coś mi mówili ale nie byłam w stanie słuchać , wtedy kazali mi podejść do tego jednego jakby w środku i odebrać zwój papieru - wyglądał jak zwinięty stary pergamin .Nie chciałam nawet kroku zrobić, ale nalegali i obiecali, że jak wezmę ten pergamin to odejdę w spokoju. Inny powiedział ( to nie był głos werbalny tylko docierał tam do mnie do głowy i swiadomosci) że przekazują mi informację. Pamiętam jak każdy krok ku tej osobie ze zwojem sprawiał mi problem. Oczy miałam dosłownie spuszczone w dół i kiedy dotknęłam zwoju - nagle znalazłam się na drodze, widziałam ciężarówkę wypełnioną jakby grysem, potem zobaczyłam jak przechyla się na bok i słyszę huk. Nagle zobaczyłam martwego mężczyznę, który leżał bezwładnie na tym grysie, kamieniu twarzą do niego. Obudziłam się natychmiastowo spojrzałam na zegar była 05:10. Sapałam jak zdyszany pies a moje ciało całe się trzęsło.
Co było dalej? Obudziłam rodziców, brata , opowiadałam im z całą mocą o tym co widziałam z każdym detalem. Wieczorem długo rodziców nie było w domu. To nie był czas telefonów komórkowych. Pamiętam jak około 18:00 otworzyły się drzwi i wszedł tato ( którego zdazył poznać soldado), miał zapłakaną twarz . Dokładnie o 05:10 nad ranem mój wujek ( ojciec chrzestny) jechał ciężarówką wioząc kamień.....
Od tego co Wam powiedziałam wszystko się zaczęło. Reszty nie chcę Wam na razie mówić.....
